11/2019

Hanna Karpińska

Bułgaria

Nową powieść wydał zdolny, choć niemal nieznany w Polsce pisarz Christo Karastojanow. Jego książkę, zatytułowaną Живот няма втора половина (Życie nie ma drugiej połowy), krytyczka Janica Radewa (Literaturen Westnik 2019, nr 14 z 10–16 kwietnia) w tytule swojej recenzji określa jako „powieść o braku nadziei”.

Jest to kontynuacja wydanej przed pięcioma laty powieści Една и съща нощ (Jedna i ta sama noc). Tam głównym bohaterem jest zamordowany w faszystowskich czystkach 1925 roku poeta Geo Milew; obok niego występuje sam Karastojanow, gdyż powieść ma formę dziennika pisania powieści z licznymi wtrętami poświęconymi realiom przełomu XXXXI wieku. Co zaś znajdujemy w kontynuacji? Radewa podkreśla, że – wbrew umieszczonemu na okładce drobniutkim drukiem i w nawiasie podtytułowi Другият дневник (Drugi dziennik) recenzowana powieść nie może być traktowana jako dalszy ciąg poprzedniej: kulminację stanowi w niej wprawdzie tragiczna śmierć poety i jej następstwa, ale mamy tu wielu nowych bohaterów, a postaci znane z Jednej i tej samej nocy zostały w większości wzbogacone i ukazane pod nowym kątem. Wiele uwagi poświęca autor osobie literackiego i ideowego towarzysza Milewa, anarchisty Georgi Szejtanowa; oprócz żony Milewa pojawiają się w książce także matki i siostry obydwu protagonistów. Jednym z głównych bohaterów staje się ojciec Milewa, wydawca i księgarz Milio Kasabow. Nie brak odniesień do współczesności i gorzkich ocen, zgodnie wyznawanych zarówno przez autora dziennika, jak i (w odniesieniu do czasów dawniejszych) wysokiego funkcjonariusza policyjnego z lat międzywojennych Nikoły Geszewa: „Państwo jest przegrane, bo walczy nie o swój naród, tylko przeciwko niemu; historia powtarza się w rytmie szybszym od średniej długości ludzkiego życia; państwo nigdy nie wyzbywa się ludzi, od których powinno się uwolnić, ponieważ potrzebuje kogoś, kto by wykonał brudną robotę; najtrwalsze w Bułgarii są: strach i służby bezpieczeństwa”.

O tym, że współczesna literatura coraz częściej zwraca się do swoich dawnych twórców, pisze Milena Kirowa w recenzji książki Radostiny Angełowej Moulin Rouge (K 2019, nr 23 z 29 marca). Tu jedną z dwóch głównych bohaterek jest pisarka i tłumaczka Mara Bełczewa (1868–1937), przyjaciółka wybitnego poety-modernisty Penczo Sławejkowa. Opisowi ich wspólnego pobytu w Paryżu, dokąd Sławejkow udał się na kurację, towarzyszy rozgrywająca się współcześnie historia córki bułgarskich emigrantów Ewy, doktorantki paryskiego uniwersytetu. Losy obydwu bohaterek łączy obraz Toulouse-Lautreca Bal w Moulin Rouge i zagadkowa postać figurującej na nim damy w różowej sukni. To sprawia, że problemy historyczno-kulturowe przeniknęły do literatury popularnej, jako że książka Angełowej plasuje się w grupie „różowych powieści” – romanzo rosa.

Nie jest ona jednak najbardziej typowa dla obecnych trendów.

Jeśli cofniemy się o kilka miesięcy, to zauważymy, że w zimowych podsumowaniach literackiego roku 2018, będących swojego rodzaju plebiscytem na naj… (najlepszą, najciekawszą, najoryginalniejszą) powieść (tomik poezji, sztukę, wydarzenie) wyjątkowo mocno zaznacza się obecność kilku nowych książek, opublikowanych przez znane i cenione bułgarskie pisarki. Fakt ten jest być może przypadkiem i oczywiście trudno go od razu interpretować jako nową falę literackiego feminizmu, ale rzecz jest warta odnotowania.

Zdrawka Ewtimowa, dotychczas pisząca głównie opowiadania i tworząca także w języku angielskim, wydała kolejną powieść (o poprzedniej zob. „Twórczość” 2016, nr 1) zatytułowaną Зелените очи на вятъра (Zielone oczy wiatru), określaną w tytułach recenzji jako Bezwzględna socjalna analiza bułgarskiej rzeczywistości (Słowoto 2018, nr 34 z 8 listopada) czy wręcz jako Dysekcja przerażającego współczesnego świata („Literaturen Westnik” 2018, nr 41 z 11 listopada) – podczas gdy inna recenzentka tego ostatniego pisma (nr 33 z 10–16 października) również w tytule recenzji pisze o Zielonych oczach transformacji

Historia trzech kobiet – babki, matki i córki – przedstawiona jest w powieści w trzech przeplatających się monologach. To obraz życia toczącego się między podsofijską wsią a samą stolicą, życia, które jest brutalne, pełne upokorzeń, ale i niespełnionych nadziei. Autorka stawia swoje bohaterki w sytuacjach skrajnych, ukazując w ten pośredni sposób ich charaktery i postawy. Recenzenci szczególną uwagę zwracają na mistrzowsko nakreśloną sylwetkę najmłodszej, zaledwie sześcioletniej protagonistki. Jednym z głównych wątków powieści jest problem macierzyństwa i w ogóle odpowiedzialności kobiet w dzisiejszym trudnym świecie, a także konflikt między miastem, które oferuje możliwości, ale odbiera wrażliwość, a wsią, gdzie w znacznie surowszej i zgrzebniejszej codzienności nie ma miejsca na obłudę i nieszczerość, ale nie ma go również na czułość.

Pierwszą książkę dla dzieci wydała Elena Aleksiewa, autorka opowiadań, powieści i dramatów (monodram Głos: por. „Fraza” 2012, nr 3). Tytuł Приказките на господин Кабода (Bajki pana Kabody) sugerowałby wyraźnie określonego adresata, jakim jest dziecko. To prawda, ale niepełna, książka bowiem jest przeznaczona dla wszystkich pokoleń, i to nie tylko z względu na „styl, w którym pulsuje złożona poetyka bynajmniej niedziecięcej prozy” – jak pisze recenzentka Iren Krumowa (Kułtura 2018, nr 19 z 18 maja) – lecz także jako wielowarstwowa, rzetelna opowieść o złożoności uczuć i wydarzeń przynoszonych przez codzienne życie. Tytułowy pan Kaboda to ten trzeci przyjaciel, którego potrzebuje każde dziecko: nie rówieśnik i nie rodzic, tylko ktoś z zewnątrz, na tyle jednak bliski, by móc zostać powiernikiem, opiekunem, autorytetem w świecie realnym lub wyobrażonym. Granice światów ulegają zatarciu, poszerza się pole interpretacji czytelnika.

Książka składa się z dwunastu rozdziałów-opowieści o przyjaźni, przywiązaniu i całym bujnym splocie towarzyszących im uczuć. Opisuje nie tyle wydarzenia, ile stany duchowe bohaterów. Nie brak w niej odniesień do sytuacji trudnych: goryczy, smutku, nieporozumień, a także mozołu ich przezwyciężania. Tytułowy pan Kaboda, bytujący być może tylko w wyobraźni, jest postacią obdarzoną wieloma realnymi cechami dotyczącymi wyglądu, trybu życia, usposobienia; według bułgarskiej recenzentki można go uważać za dalekiego krewnego Mary Poppins; polskiemu czytelnikowi nieodparcie skojarzy się z Panem Kleksem.

Poetka i beletrystka Kristin Dimitrowa opubli­kowała trzeci tom opowiadań Като при­стиг­неш, обади се (Kiedy przyjedziesz, odezwij się), tradycyjnie – jak dwa poprzednie – składający się z dwudziestu jeden opowiadań i stanowiący zwartą kompozycyjnie, przemyślaną całość, choć w żadnym razie nie cykl. Wszystkie opowiadania są współczesne, wszystkie rozgrywają się w dzisiejszej Sofii, a wszystkie ich tematy brzmią niemal tak, jakby były zaczerpnięte z miejskich gazetowych kronik. Autorka sytuuje jednak swoją narrację na granicy alegorii, czasem bajki, a czasem legendy, osiągając rzadkie połączenie realizmu z uniwersalnym moralnym przesłaniem. Moralnym, bo – jak pisze Milena Kirowa („Kułtura” 2018, nr 28 z 20 lipca) – „głównym tematem opowiadań jest wina i zadośćuczynienie […] widziane jako osobiste zdarzenie, jako moment przejścia w życiu każdego bohatera”. Warto dodać, że Kristin Dimitrowa jest również wielokrotnie publikowaną w Polsce („Fraza”, „Opcje”, „Pobocza”, „Tygiel Kultury”) doskonałą poetką i autorką powieści Сабазий (Sabazjos), uczestniczącej w międzynarodowej serii wydawniczej „Mity”.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.