05/2019

Monika Válková Maciejewska

Czechy

„Albo nasze życie stanie się opowieścią, albo będzie nie do wytrzymania”. Zdaje się, że nie ma narodu, który cytat z Douglasa Couplanda byłby w stanie lepiej wykorzystać w praktyce niż Czesi. Dowodem tego jest ogrom produkcji, które co roku trafiają na ekrany kin oraz telewizorów. Jest ich, jak podają statystyki za miniony rok, około sześćdziesięciu, jest więc w czym wybierać. Czesi do perfekcji opanowali system oswajania nawet najbardziej bolących społeczeństwo tematów i przerzucili je na ekrany, nie ujmując im nic z powagi, ale, w niektórych przypadkach, łagodząc niejako w efekcie odbiór w rzeczywistym świecie. To wszystko powoduje, że nagle pojawił się w czeskiej przestrzeni społecznej twór dotychczas nieznany: zadowolony widz (iDNES.cz, 13.02.2019).

Pochwałę widza ogłoszono nie tylko na łamach prasy. W lutym odszedł Václav Vorlíček (1930–2019), jeden z najbardziej utytułowanych reżyserów, autor głośnych komedii (Pane, vy jste vdova!, Koniec agenta W4C za pośrednictwem psa pana Foustki) czy legendarnej już bajki pełnometrażowej w znakomitej obsadzie, oglądanej obowiązkowo w święta Bożego Narodzenia, pt. Trzy orzeszki dla Kopciuszka (1973). Króla komedii żegnano przy dźwiękach muzyki filmowej, głos zabrali przyjaciele reżysera. Wśród wielu wygłoszonych wspomnień utkwiło mi w pamięci jedno, Zdeńka Zelenki: „Vaclav zawsze mówił, że komedia to najtrudniejszy gatunek, ponieważ kiedy się widzowie przy komedii nie śmieją, to nie można o niej powiedzieć, że jest dobra, a widzowie nie mają poczucia humoru. Innymi słowy, że autor jest zabawny, a trzeba zmienić widzów. Naprawdę się cieszę, że przy komediach Vaška nigdy nie miałem wrażenia, żeby trzeba było widzów wymienić”.

Wszak to piękna pochwała, podkreślająca sens twórczości w ogóle.

Co zatem ów zadowolony i, chciałoby się powiedzieć doceniany, widz ogląda? Opowieści tworzone na potrzeby telewizji nie odbiegają od codzienności (przecież „wszystkie smutki można znieść, gdy ujmie się je w historie” – Hannah Arendt). Mają jednak coś, co w realnym świecie umyka: chęć porozumienia się ponad podziałami, o ile takie istnieją (Reflex 01/19). Tak dzieje się w serialu Most! (reż. Petr Kolečko i Jan Prušinovský, od 07.01 do 25.02) – produkcji komediowej (raczej z rodzaju humoru gorzko-czarnego), która w dość ryzykowny sposób (mnóstwo wulgaryzmów) omawia palące społeczne kwestie, czyli rasizm (Romowie), homofobię (transseksualizm i zmiana płci), dyskryminację w środowisku, trudny start, patch­workowe rodziny i in. Popularność ośmioodcinkowego serialu nie słabnie nawet po emisji (o czym świadczą liczne reportaże telewizyjne m.in. o konkretnych aktorach i bohaterach, np. w programie 168 hodin), co dowodzi jedynego: poruszone w nim tematy bolą (alkoholizm), zmuszają do dyskusji (ilu Czechów istotnie chciałoby mieć za sąsiada Roma?) czy po prostu każą się zastanowić, co rzeczywiście uniemożliwia nam komunikację. Niewątpliwą zaletą czeskich seriali ostatnich lat jest to, że ich fabuła rozgrywa się w naturalnych, znanych przestrzeniach: planu nie tworzy się na potrzeby filmu, bar był barem przed kręceniem i pozostanie nim po. To naturalność tworzy opowieść, a nie odwrotnie, czyli życie staje się opowieścią (podobnie jest w najnowszym serialu w reżyserii Miroslava Krobota Zkáza Dejvického divadla, gdzie aktorzy i pracownicy teatru grają po prostu samych siebie w miejscu pracy).

Teatr trafia na małe ekrany, na deski teatralne trafiają zaś długo oczekiwane premiery. W Teatrze Narodowym były takie dwie. 1 marca w głównym gmachu teatru (Národní divadlo) wystawiono spektakl Kytice (Bukiety, w reżyserii duetu SKUTR: Martina Kukučki i Lukáša Trpišovskiego) na podstawie zbioru ballad Karla Jaromira Erbena z 1853 roku (Kytice z pověstí národních, pol. Bukiet z powieści narodowych). Przedstawienie cieszy się dużą popularnością przede wszystkim dlatego, że jest rodzime, z piękną scenografią przykuwającą oko zarówno małych, jak i dużych. Tymczasem w Teatrze Stanowym (Stavovské divadlo), jednym z pięciu gmachów należących do Teatru Narodowego, na warsztat po raz pierwszy wzięto prozę znanego w Polsce Jáchyma Topola. Spektakl Kouzelná země (Czarodziejska ziemia, reż. Jan Mikulášek) na podstawie powieści Noční práce (pol. Nocna praca) miał swoją premierę 14 lutego i zebrał recenzje, które choć chwalą literaturę, karcą trochę adaptację, stwierdzając, że „dobry pisarz ilustracji do swych słów nie potrzebuje” (iDNES.cz 18.02.2019). Niewątpliwie trzeba jednak podkreślić, że jest to pierwsza adaptacja teatralna znanego czeskiego pisarza; warto trzymać kciuki za kolejne próby zmierzenia się z jego wizjami świata i dramatyczną historią w innych twórczych przestrzeniach.

Bo owe wizje właśnie, kreślone słowem ludzkie życia, losy, myśli i uczucia powinny być celem literatury. Arnošt Goldflam, chodząca legenda brneńskiego życia artystycznego: pisarz, dramaturg, aktor i reżyser, w udzielonym w styczniu wywiadzie (Reflex) takie cele literaturze wyznacza. Pisanie to bowiem obrona, zabezpieczenie, terapia. Goldflam podkreśla, że „literatura głupotom poświęcać się nie powinna”, mając na myśli nic innego, jak politykę (choć podobno, zdaniem zachodnich krytyków, czeska scena polityczna jest literacko pociągająca jak mało która – „taki na przykład Babiš!”). Polityka to jednak, zdaniem artysty, tematy zastępcze, marginalne, powierzchowne.

O tym, a także o tematach istotnych dla literatury dyskutowano już wielokrotnie w zeszłym roku, nie tylko w przestrzeni krajowej, lecz także poza granicami, przygotowywano się bowiem do nad wyraz ważkiego wydarzenia: Targów Książki w Lipsku (21–24.03.2019). Czechy były gościem honorowym, a same targi kończyły Czeski rok kultury w Niemczech. Pojawili się tam, a jakże!, często wzmiankowani (też w niniejszej kolumnie na łamach „Twórczości”) artyści: rzeczony Arnošt Goldfram, Jáchym Topol, reżyser Petr Zelenka, Radka Denemarková (nominowana w tym roku do Magnezii Litery za prozę), Jiří Kratochvíl (dwie nowe książki Je suis ParisLiška v dámu) czy Jiří Hájíček, który w zeszłym roku został nagrodzony Państwową Nagrodą Literacką, ale jej nie przyjął, zarzucając kapitule, że wyróżnienie to upolityczniła. Jednak nie wszystko stracone: krytycy przyjmują, że Hájíček mógłby dostać drugą szansę. Otóż wybitny a poczytny beletrysta sprawdził się w tym roku w gatunku o wiele krótszym: haiku. Jego zbiór Muž na pokraji vzplanutí (Mężczyzna na skraju podniecenia, styczeń 2019 roku) to bardzo udany tomik małych form artystycznych, tworzonych w latach 2017–2018, w różnych miejscach domu czy świata, co znajduje odzwierciedlenie w tekstach („Czy to tylko sen? / W mej kuchni je śniadanie / Helena Christensen”, iDNES.cz 14.01.2019, albo „na mojej walizce / nazwisko z adresem / włóczęga, zguby i znajdy” Host 2018, nr 10). Jak widać, tego roku czytelnicy mają z czego wybierać, a to nie koniec! Oferta literacka jest różnorodna, znani autorzy zaskakują nowymi formami, a dodatkowo dwa wielkie wydawnictwa obchodzą jubileusze: Paseka trzydziestolecia, a Albatros siedemdziesięciolecia istnienia na rynku i na tę okoliczność planuje wydać jak do tej pory najdroższą publikację w swych zasobach, kolekcjonerską perłę – album z reprodukcjami Epopei słowiańskiej Alfonsa Muchy. Ów biały kruk ukaże się w drugiej połowie roku, tymczasem oryginały można oglądać w dwu miejscach: w Brnie i w Pradze. Do stolicy Czech warto się wybrać jeszcze z jednego powodu: swoje podwoje otworzyło dla zwiedzających Muzeum Narodowe, restaurowane od 2011 roku. Bardzo rzetelna modernizacja dotyczyła głównego, historycznego gmachu, a także dostawienia nowych budynków. Absolutnym hitem jest udostępnienie przestrzeni na piętrze, kopuły, z której rozciąga się imponujący widok na historyczne centrum Pragi oraz Hradczany.

Czesi zatem rok 2019 rozpoczęli wieloma nowościami i jubileuszami, co dowodzi, że autorzy (a także odbiorcy!) po skończonym, hucznie obchodzonym stuleciu niepodległości zmęczeni nie są. Wręcz przeciwnie. Na szczęście.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
error: Treść niedostępna do kopiowania.