04/2018

Krzysztof Siwczyk

Fazy fal

Wiatr podrzuci cię jak freon gdzie chcesz,

być może niekoniecznie źle ci życzy pleśń

schowana w widocznym miejscu kafli,

które odbijają niemiłosierną lampę szmaragdu

tafli wody, w jaką wstępujesz z widocznym lękiem,

ale wstępujesz sama, nie zachęcana, na własnych warunkach

jak miecz deski wyrzuconej przez przypływ,

zajęty całkowicie przez koralowce, mówisz i masz

od razu odpowiedź, to jest to, co pozostaje po ekspresji

ciała, to świadectwo zaangażowania, ktoś podjął ryzyko,

które może się opłaciło, w tunelu fali jak w tułowiu cyrenii

mieszka miękki atłas, kładziesz się na nim i wzlatujesz

w przysłowiowe trzęsienie ziemi, gdzieś po drugiej stronie

globu, podobno, znajduje się teraz więcej tęsknoty,

ale nie bierz sobie do serca, tego braku wiadomości w butelce

nie można było uniknąć jak przyszpilonego motyla,

co żyje dzień jeden, warto tak się bać, zaręczam,

to łagodne zejście, głębiej robi się znowu płytko.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.