02/2021

Adriana Szymańska

Fotofatamorgana

Wiszące na ścianach

w ramkach prostych i ozdobnych.

Stojące na kredensie, na półkach z książkami.

Fotografie. Na nich wszystko, co najbardziej

kochałam. Z czym łączył mnie przez lata

wodzirej-los: miejsca, ludzie, zwierzęta.

Ogród dzieciństwa, kościoły Torunia,

Sandomierza i Wilna. Rodzice, przyjaciele,

bliski mężczyzna. Psy, ptaki, konie.

Codziennie patrzę na postacie w ramkach

tak długo, aż zapominam, że nie ma ich

ze mną. Że nie ogrzeją martwiejących dłoni

wszechmocą bliskości.

Czasami liczę te fotografie, na których tęsknota

osiadła już mgiełką smutku. Ale i radość

z tego złudnego współobcowania

zostawia na nich ledwo widoczne ślady.

Oto moja, mamiąca mnie wciąż od nowa

fotofatamorgana. Ujęte w kształtne ramki

rozbłyski niebytu.

W lutym 2020
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.