01/2020

Karol Graczyk

Retrospekcja

W zasadzie nie wiem, jaki był początek,

pewnie Bóg przechodził na czerwonym świetle.

(Później duży przeskok do moich sennych wspomnień).

To była wycieczka, jeszcze w latach szkolnych.

Patrzyłem na dziewczynę tak, jak ona na mnie,

ale – mam to w pamięci – wiedziałem, że nic z tego.

Później było różnie, z kilkoma imionami

zdążyłem się zżyć, kilka razy zniknąć;

sen jest zbyt pojemny, żeby iść w szczegóły.

Zainteresowało mnie śledztwo kryminalne

dotyczące kilku morderstw kobiet.

W końcu w sporym tłumie na stronę wziął mnie śledczy

i powiedział, że chciałby porozmawiać. Zrozumiałem wtedy,

że to mnie szukają i że w tej sytuacji robi się gorąco,

ale pozwolił mi jeszcze wziąć porządny prysznic

i zmyć wszystkie grzechy. Tylko jedna osoba stała wtedy obok,

a nawet zbliżyła się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

(Całe mnóstwo rzeczy musiałem wziąć w nawias).

Wtedy się obudziłem, z ulgą, jak zawsze po koszmarze

i po sekundzie, doszło do mnie, że ten sen to prawda.

Z dziur w ziemi wyrasta woda. Zamyka nas na wyspach.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.