04/2021

Włodzimierz Paźniewski

Thriller metafizyczny

Ten niezwykły pisarz urodził się w Paryżu, w rodzinie rosyjskich emigrantów, która w przeszłości miała pewne tradycje artystyczne, więc nie pojawił się znikąd. Autorzy szkiców biograficznych chętnie podają szczegół, że Vladimir Volkoff (1932–2005) okazał się ciotecznym wnukiem kompozytora Piotra Czajkowskiego. Na miejsce studiów wybrał Sorbonę. Potem był profesorem uniwersytetu w Liége. Zdaje się, że ogromne znaczenie w jego życiu miały doświadczenia, które zdobył podczas wojny algierskiej, gdy służył jako oficer wywiadu francuskiego. Poznał wówczas sposoby działania służb specjalnych i specyficzną psychologię tego środowiska, co potem wykorzystał z dużym powodzeniem w swoich powieściach sensacyjnych, gdzie jedna niespodzianka goni drugą. Lecz wartka fabuła nie jest ich jedynym atutem. Dużym walorem tego pisarstwa pozostaje osadzanie perypetii fikcyjnych bohaterów powieściowych w tle autentycznych wydarzeń historycznych.

Szczególną sławę zdobył również Volkoff jako znawca i teoretyk dezinformacji i nowoczesnej propagandy. Tematyce tej poświęcił dwie prace naukowe, które, podobnie jak jego powieści, odniosły międzynarodowy sukces: Dezinformacja: oręż wojny oraz Traktat o dezinformacji. Od Konia Trojańskiego do Internetu.

Pewna analogia nasuwa się sama przez się. Twórca Jamesa Bonda, bohatera cyklu powieści szpiegowskich, w latach późniejszych z powodzeniem filmowanych, angielski pisarz Ian Fleming (1908–1964) w czasie drugiej wojny światowej był oficerem wywiadu marynarki brytyjskiej i uczestnikiem wielu tajnych operacji MI6. Swoje przeżycia wykorzystywał potem w powieściach i opowiadaniach.

A jednak w porównaniu z dość jednostronnym Flemingiem francuski pisarz prezentuje pod względem literackim o wiele wyższą szkołą jazdy. Volkoff stworzył na wskroś oryginalny gatunek powieści szpiegowskiej, do tej pory nie znany literaturze pięknej. Zadecydowały o tym często bardzo rozbudowane wątki metafizyczne, skłonność do snucia ogólnych refleksji o losie człowieka oraz nad historią i kondycją ludzkiej egzystencji, czego próżno szukać u Fleminga. Znać w tym wyraźne wpływy literatury rosyjskiej. Dzięki temu jego powieści zmieniają się w thrillery metafizyczne, bo nie tylko o wywiad i szpiegostwo w nich chodzi. W rezultacie ludzki dramat rozgrywa się na wielu planach, także intelektualnym i duchowym.

Montażu, najgłośniejszej powieści Volkoffa, agent literacki staje się agentem tajnych struktur wywiadowczych, ze wszystkimi tego konsekwencjami. W istocie jest to pełen szczegółów opis wielkiej operacji służb specjalnych wobec elit tzw. wolnego świata, z wykorzystaniem wszystkich stosowanych form i metod, od manipulacji, której celem jest stwarzanie fałszywej świadomości, po demaskację mechanizmów funkcjonowania w czasach współczesnych agentury wpływu. Ktoś nazwał Montaż, chyba dość precyzyjnie, raportem z toczącej się wojny o duszę Zachodu. Nawet kłamstwo zyskuje pod piórem francuskiego pisarza swoje dwuznaczne znaczenie metafizyczne. Prawda jest praktycznie bezbronna. Autor zauważa: „Dementi są szybko zapominane, a kłamstwa pozostają”.

Powieści Vladimira Volkoffa ze względu na tematykę nie miały żadnych szans, aby mogły ukazać się w PRL. Bariera cenzury prewencyjnej okazała się dla nich nie do przeskoczenia. O ile dobrze pamiętam, Montaż ukazał się po polsku dopiero w wydawnictwie podziemnym w okresie stanu wojennego, nie wzbudzając zbyt wielkiego zainteresowania czytelników, na jakie niewątpliwie zasługiwał ze względu na walory poznawcze i znaczenie literackie tego arcydzieła. Zresztą tradycyjne środowiska lewackie w Europie nigdy nie przepadały za tą powieścią, gdyż zbyt obnaża źródła ich aberracji politycznej, której tak bezkrytycznie i łatwo ulegają.

Człowiek, który raz dostał się w łapy służb specjalnych, nie ma potem żadnej swobody ruchu, nawet wtedy, kiedy formalnie już nie utrzymuje z nimi organizacyjnych zależności. Upływ lat nie ma tu istotnego znaczenia. Niestety, w tej branży nigdy nie przechodzi się na emeryturę czy w stan zupełnego spoczynku, chyba że do grobu. Volkoff doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co pisze. Osobiste doświadczenia pisarza mają w tym przypadku rozstrzygające znaczenie. W powieści Werbunek twierdzi: „Bez elementu tresury stosunki pomiędzy agentem prowadzącym a jego agentem są niemożliwe”.

Oprawca zawiera zapewne najwięcej wątków autobiograficznych, jeśli pamięta się o służbie autora w wywiadzie. Wojna w Algierii z lat 1954–1962 okazała się długa i bardzo krwawa. Obie strony konfliktu nie przebierały w środkach, ponieważ liczyła się skuteczność, nie zasady. Od nich odchodzono bardzo często. Torturowanie jeńców było na porządku dziennym. Nic dziwnego, że młody oficer służąc w armii, nie może sobie poradzić z trapiącym go ostrym konfliktem sumienia: zachować godność, czyli pewną dozę powściągliwości, czy iść na całość, a więc skrupulatnie wypełniać rozkazy, bez oglądania się na jakiekolwiek racje etyczne, czego wymagają od niego przełożeni.

Z kolei w Spisku zawiła intryga wplata się w tragiczne tło zamachów w Stanach Zjednoczonych z września 2001 roku, które traktuje autor jako akt globalnego starcia mocarstw o przywództwo nad światem. Francuski Dostojewski w naszych stosunkowo topornych czasach stworzył nową odmianę powieści szpiegowskiej.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.