[…]
Pekin, akcja wojska, dużo zabitych, tysiące rannych –
Chomejni, w Teheranie podano wiadomość o jego śmierci –
Julia Hartwig, w radiu recytacja jej wierszy przez Zofię Kucównę, wybrane teksty w sposób doskonały banalne, nie zdawałem sobie sprawy, że to aż tak złe, goła pseudointelektualna dydaktyka –
Uczoność, w rozmowie radiowej o oświeceniu wypowiadali się profesorowie Jerzy Michalski, Zdzisław Libera i z nagrań archiwalnych Jerzy Łojek, popis belferskiego komunału, który u Zdzisława Libery osiąga monstrualność –
Jan Drzeżdżon, lektura powieści Szalona Monika –
Miasto, przed obiadem głosowałem, obiad u Ekonomistów, po obiedzie krótki spacer –
Janusz Głowacki, zadzwonił po drugiej, mówi, że jest z matką u Zadrzyńskich na obiedzie, po nocy piątkowej z dupą dzień wczorajszy spędził z Januszem Kondratiukiem, który w Wiedniu i w Berlinie wykłada w szkołach filmowych (miesięcznie 5000 dolarów), Głowacki spotkał się także z Leszkiem Budreckim, z Michałem Komarem i z Bożeną Wahl, Bożena jest po wylewie, jest sama (nie licząc kotów), pożartowaliśmy z Januszem, zadzwoni jeszcze dziś lub nie zadzwoni, zapytał, kiedy jutro będę w redakcji –
Alicja Lisiecka, zadzwoniła o wpół do czwartej, opowiada, że ją obrabowano w Oborach, płacze, że nie ma pieniędzy, wygaduje Bóg wie co o głosowaniu, chce dzwonić do Piotra Kuncewicza, on, jej zdaniem, został posłem –
Béla Hamvas, znacznie atrakcyjniejszy od eseju Orfeusz jest esej Posejdon, tu się złączyło wszystko z wszystkim, mitologia, natura, kultura, w kulturze psychologia, estetyka, historia, esej Posejdon („Literatura na Świecie” 1989 nr 1) należy do tekstów podstawowych –
Pekin, relacja o „nocy krwi” w Pekinie z Wolnej Europy zaciska gardło, Tadeusz Mieleszko absolutnie nie jest w stanie panować nad głosem, relacjonował to, co pokazano w telewizji francuskiej i zachodnioniemieckiej –
Alicja Lisiecka, zadzwoniła o wpół do szóstej, lawina bełkotu –
Pekin, w dzienniku radiowym z Warszawy (siódma wieczorem) wymienia się za agencjami zagranicznymi liczbę zabitych na około dziesięć tysięcy –
Wybory, w radiu warszawskim i w rozgłośniach w języku polskim orgia propagandowości, do godziny dziewiątej wieczorem prawie żadnych informacji o wyborach –
[…]
Włodzimierz Kłaczyński, lektura powieści Anioł się roześmiał, jeszcze nie przeczytałem połowy –
Redakcja, Renata i Lisowski, Lisowski zaraz mi zakomunikował, że mnie pochwalił Witold Nawrocki (w „Kulturze”), rzeczywiście, podczytywanie prasy, pogadywanie, wyszedłem z Renatą –
Kawiarnia Czytelnika, przysiadł się do Renaty Mariusz Ziomecki, mieszka w Detroit, pracuje w wielkiej amerykańskiej gazecie, pojawiła się Olimpia, ale nabzdyczona, zaczepiała mnie Alicja Lisiecka, opowiada znów, że ją okradziono w autobusie –
Miasto, szukałem mydła, które chwali Renata (dała mi jedno), mydła już nie ma, stałem w kolejce w Sezamie –
Renata, zadzwoniłem do niej z wiadomością, że mydła już nie ma, śmieje się –
Aga i Leszek Bugajscy, najpierw Aga i zaraz Leszek przyszli około czwartej, chaotyczna opowieść o Brwinowie, chaotyczne reakcje na moje informacje z ostatniego czasu, wypiliśmy trochę, Aga próbowała dodzwonić się do Renaty (bez skutku), Bugajscy wyszli około siódmej, wyjeżdżają do Krakowa w czwartek –
Marek Słyk, zadzwonił po ósmej, usiłuje załatwić wczasy w Spale, pyta, czy coś się u mnie zdarzyło, nic mu nie opowiedziałem, rozmawialiśmy krótko –
Zdzisio Kaca, był wczoraj po południu, zaszedł przed jedenastą, prosi o butelki –
Redakcja, Renata, Zadura i Lisowski, doszli Komendant i Grześczak, przyniósł tekst Komendantowi Wincenty Grajewski, otrzymałem list od Agnieszki Osieckiej –
Agnieszka Osiecka, jest przerażona zapowiedzią publikacji dzienników Marka Hłaski, pyta, czy nie mam znajomości we Wrocławiu (w „Odrze”) –
Kawiarnia Czytelnika, do Renaty i do mnie dosiadali się Komendant, Aga i Leszek Bugajscy, Olimpia i Hanna Borowska z bliźniaczkami, Hanna Borowska wygląda imponująco, bliźniaczki rozczulające, wyszedłem wcześniej ze względu na Zadurę, Bugajscy przyjdą później –
Miasto, zdecydowałem się kupić dwie butelki czystej wódki, nie ma co liczyć na nic innego –
[…]
Miasto, o wpół do piątej wyszedłem do Sezamu po chleb, w drodze powrotnej widziałem demonstrację pod Pałacem Kultury, w tłumie widać było czarne flagi, Pałac Kultury otaczały wozy milicyjne, słychać było krzyki –
Olimpia, zadzwoniła o piątej, miała dzwonić wcześniej, ale musiała zająć się „wnukami” (wnuki siostry), nawymyślałem Olimpii, nabluzgałem na Bugajskich, Olimpia przygotowuje się na jakieś imieniny, opowiedziałem jej o demonstracjach na mieście –
Myśliwski, zadzwonił o wpół do szóstej, umówił się z Adolfem Rudnickim na spacer w niedzielę, Wiesiek chwali się, że przestał chodzić na zebrania (nie był na zebraniu komisji Fundacji Literatury, na prezydium Narodowej Rady Kultury, na zebraniu w ZMW), powiedziałem o wyjeździe wczorajszym do Brwinowa, wyjaśniłem wczorajszą nieobecność w domu –
Milicja, o szóstej wokół ronda przejechało kilkanaście wozów milicyjnych (takich jak w czasie stanu wojennego) –
Widok z okna, po wpół do siódmej tłum kilkakrotnie uciekał przez podwórko i przez ulicę Widok, wojskowy wóz o strasznym wyglądzie lał nawet na małe grupki ludzi wodę lub coś innego, przed siódmą Aleje Jerozolimskie zostały obstawione formacjami
Renata, zadzwoniła po siódmej, pyta o sytuację, coś widział Janusz Drzewucki, nasilenie krzyków z ulicy spowodowało, że Renata skończyła rozmowę –
Bitwa, pod moimi oknami (od ulicy i od podwórka) rozegrała się prawdziwa bitwa, walczono wodą i kamieniami, zbudowano barykady w Alejach Jerozolimskich, kilkudziesięciu uzbrojonych funkcjonariuszy
Renata, zadzwoniła o wpół do dziewiątej, ma relacje od Janusza Drzewuckiego z pobliża Nowego Światu, pyta o przebieg zdarzeń, zadzwoniła zaraz po raz drugi, bo sobie przypomniała plakaty wzywające do zbiórki przed Pałacem Kultury, manifestacja miała mieć akcenty chińskie –
Wiec, pod moimi oknami odbył się przed dziewiątą krótki wiec, pojawiło się hasło „precz z Kiszczakiem”, zapowiadano następną manifestację na poniedziałek (na placu Unii Lubelskiej) –
