– Jak ci poszło? – zapytał. – Mamy sponsoring?
– Na cztery fajerki – odparł Stary Pierdziel.
– No to supcio, bo mam pomysł…
– Tylko nie to…
– Pomysł na reportaż. Do pierwszego numeru.
– Reportaż o czym niby?
– O Dobrostanie niby.
– Zaznałeś?
– Jeszcze nie na własnej skórze, ale pojedziemy tam w delegację.
– Niby dokąd?
– Do Dobrostanu, przecież mówię.
– To tam się jeździ? Myślałem, że on sam przychodzi…
– Tak, przychodzi, jak góra do Mahometa. Zrozum, człowieku, to jest taki sam stan jak Kurdystan czy Baluchistan, miejsce na ziemi czy raczej na morzu, bo to wyspa taka mała, położona w pobliżu kraju kwitnącej wiśni…
– Skąd o niej wiesz?
– Z radia. To nie jest żaden chwyt reklamowy, koleś tam był i opowiadał. Teraz my pojedziemy, jak sponsor przysponsoruje. To jakiś sensowny gość?
– Nie wiem, rozmawiałem tylko z jego ciotką, ale ona go reprezentuje w sprawach biznesowych, i była pewna, że kaszanę przeleje. Może będzie chciał trochę zmienić tytuł gazety, powiedziała, ale nic ponadto. Tylko jak my się tam dostaniemy, skoro to taka mała wysepka?
– Trzeba będzie dolecieć do jakiejś większej, a stamtąd popłynąć promem, w ostateczności kutrem rybackim, ty wiesz, ile tam jest ryb, w tym morzu arktycznym czy koralowym? Normalnie je wyławiają siatką na motyle…
– No dobrze, ale jak tam już będziemy, to co dalej?
– Walimy prosto do ministra sportu i turystyki i nagrywamy rozmowę.
– Ale po jakiemu mamy rozmawiać?
– On po swojemu, my po naszemu, normalnie.
– A jak miałaby się w takim razie nawiązać nić porozumienia?
– To załatwi Google Translator.
– Niby kto?
– Taki mały robot. Mieści się w kieszeni i nic nie kosztuje. Rozwinie nam nić jak ta laska z labiryntu. Ale właśnie, do tej roboty, tak w ogóle, nie tylko do wyjazdu, przydałaby się nam rozgarnięta kobitka, co potrafi wszystko ogarnąć w profesjonalnej redakcji. Nie znasz czasem takiej? Tyle kobitek w życiu zaznałeś…
– Niech pomyślę. Może pani Marzenka…
– Posiada doświadczenie organizacyjne?
– Na pewno zorganizowała rajd syrenek. Tam ją poznałem.
– Ożesz ty! Rajdowałeś z syrenkami?
– A jakże! Kiedy ty srajbowałeś z hipsterami, ja rajdowałem z syrenkami.
– No, opowiedz coś! Ogoniaste były? Machały szabelkami?
– Nie, mój drogi, popierdalały na etylinie 78. To takie auta, te syrenki. Zabytkowe.
– Eee, a już myślałem…
– Ale pani Marzenka powinna się nadać. Bitwa pod Grunwaldem.
– Bitwę pod Grunwaldem zorganizowała?
– Coś ty, taką ma ksywkę. Bitwa pod Grunwaldem.
– To brzmi groźnie…
– Dlaczego? Przecież wygraliśmy.
