p, 11 kw
Redakcja, Radomski i Fedecki, Lisowski gdzieś wyszedł, szalenie się rozgadał Ziemek Fedecki, jedzie na trzy tygodnie do Włoch, poczęstował mnie dobrą herbatą, zadzwonił Bohdan Zadura, przeczytał prozę Krasnodębskiego, średnio mu się podoba, podoba mu się natomiast proza autora z Hamburga, Bohdan dzwonił właściwie do Lisowskiego w sprawie swojego wyjazdu na Węgry, powiedziałem mu o zmianie tytułu Mój sennik na Księgę snów, zaraz po rozmowie przyszło mi na myśl, że jeszcze lepszy byłby tytuł Oniriada, muszę się zastanowić –
Miasto, obiad w Złotej Rybce, kupiłem trzy butelki bułgarskiego ginu (jedna butelka dla Zadury) –
Lisowski, zadzwoniłem przed trzecią, on wysłał jakieś pismo w sprawie Zadury, otrzymał gratulacje od Andrzeja Wasilewskiego i od Aleksandra Krawczuka, zapytałem go o tytuł Oniriada, zdecydowanie się wypowiedział za tytułem Księga snów –
[…]
[wszystkie zapiski z kwietnia 1988 można przeczytać w numerze]