Miał oczy jak srebro z niebieską poświatą
i takie czułe palce
Jego palce na mojej szyi pamiętam
o opuszkach tak miękkich tak jedwabistych jak gdyby
nie tknęły ani razu żadnej realnej materii
a tylko sny rozsnuwały zasłony niewypowiedzianych
pragnień i zaklęć
bez przekleństw
Był niezwykle uprzejmy
palce jak gdyby nigdy
nie tknęły żadnej materii
ludzkiej a nawet pajęczej
nitki ektoplazmy
może tylko czasami jedynie dla zabawy
rozrzucały poduszki słów wdzięcznych jak aksamit
o liliowym kolorze subtelnie przetykany
księżycową poświatą cichymi westchnieniami
smutnych jak lilie nocą pozłacanych płatkami
bladych
tak zwanych kobiet
prerafaelitów
ożywających z wieczora
topionych w stawie przed świtem
Tym dekadenckim opisem chciałam jedynie zaświadczyć
że jego dłonie były tak niemożliwie gładkie
jakby się nie narodził
więc nie mógł być moim mordercą
Nagle straciłam oddech
nie mógł być moim mordercą a więc jestem gotowa
spotkać się z nim tuż po śmierci żeby zacząć od nowa
cudowną rozmowę o tym co wieczór przynieść nam może
Och orchideo niebieska co szarą pokrywasz się pleśnią
Och orchideo
Ofiara jest kwiatem dręczonym chorobą
estetyzacja przemocy
to oczywiste dziedzictwo modernizmu a motyw
Liebestod
zawdzięczamy Wagnerowi
Ach ci Niemcy ach ta opera
Wszyscy lubią kiedy kobieta
kona w ramionach
chociaż nie każda umiera w przenośni
w prawdziwym życiu jeden zero
Mimo wszystko mam nadzieję że nie będziemy
kasować metafor ani palić wierszy
cała literatura zrobiona jest ze śmierci
tak zwanych kobiet
szczególnie mężczyzn
