7-8/2026

Henryk Bereza

Lipiec–sierpień 1979

[…]

24 VII w
Skończyłem z grubsza tekst o „Pejzażach wiejskich” –

Telefon pani Okuły z „Nowej Wsi”, tekst o „Pejzażach wiejskich” chcieliby mieć pod koniec przyszłego tygodnia, pani Okuła ma dzwonić w przyszły piątek, dobrze, że mniej więcej mam to już z głowy –

Napisało mi się parę zdań o Ratajczaku (Po nocy noc) –

W redakcji Renata, Piórkowski, Międzyrzecki, Kamieńska, Renata poruszyła sprawę tekstu Solskiego z Ameryki, zredagowaliśmy tekst depeszy z odmową druku, Piórkowski zakwestionował recenzję Szpakowskiej o książkach Mariana Brandysa, robiłem korektę tekstu o Fiali, oddałem tekst Renacie do „Czytanego w maszynopisie”, Grzegorz Musiał i jeszcze ktoś nieznany przysłali prozę, czytałem Oto Stachury przeczytałem 50 stron maszynopisu –

Przy obiedzie Głowacki, Cecylia Wojewoda i Maciej Karpiński, Janusz opowiedział mi rozmowę Andrzejewskiego, Stryjkowskiego i Julii Hartwig na mój temat, Jerzy zaczął od zdania „CO się stało z tym Heniem, był przecież taki zdolny, jest leniem?”, Stryjkowski zaprzeczył, że jestem leniem, mówił o moim wariactwie, a przede wszystkim o tym, że chcę być „patronem trzeciorzędnej literatury”, Julia Hartwig broniła W barszczu przygód, co miało prawdopodobnie oznaczać formę obrony mnie, w kawiarni siedziałem z Januszem, nie ukłonili mi się Tomasz Burek i Jacek Bocheński, Janusz odprowadził mnie do kościoła Św. Krzyża –

Telefon Wacława Tkaczuka, powiedział o śmierci Stachury, zdrętwiałem –

Przyszedł Marek Słyk, powiedziałem o śmierci Stachury, z pewnym trudem mówiłem dużo o Stachurze, czytałem fragmenty moich tekstów o nim, mówiłem o utworze Oto, w trakcie były telefony, Słyk wrócił wczoraj znad morza, był dzisiaj w Iskrach, czytał aż pięć recenzji o W barszczu przygód (recenzje wewnętrzne), ma pójść na pogrzeb Stachury, wyszedł około szóstej –

Telefon Zyty Oryszyn, otworzono drzwi mieszkania Stachury po dwunastej, są na miejscu jego dwaj bracia, ciało będzie w mieszkaniu do jutra –

Telefon Pilota z mieszkania Stachury, chciał wyciągnąć Zytę do mnie, żeby pójść coś zjeść, mówił z trudem, ma jeszcze zadzwonić –

Rytuał wewnętrzny po śmierci Stachury –

Lektura czerwcowej „Twórczości” –

[…]

29 VIII ś
Noc koszmarna, drzemałem przy świetle do wpół do dwunastej, o wpół do pierwszej rozbudziła mnie na dobre miotanina Ratschki, wiele godzin bezsenności, zacząłem wstawać i pić wódkę, w końcu usnąłem, wstałem o ósmej, w snach występowała topografia skierniewicka, jakieś korowody z ludźmi na rynku w Skierniewicach – – –

Niezdolność do pracy, myśli o polskich nazwiskach (szczególnie o nazwiskach pisarskich) –

Z poczty przyniesiono paczkę z herbatą od Sokrata Janowicza, herbaty aż trzy gatunki, występuje w nazwach „czornyj”, ale żadna nie jest „Cejlon”, może jednak któraś z nich będzie miała podobne działanie, bardzo to miły gest ze strony Sokrata –

Zaszedłem do redakcji, pani Korejwo zaniosła herbatę na biurko, musiałem więc wejść do pokoju redakcyjnego, robiłem korektę maszynopisu Proza 1975–1979, po otrzymaniu od Lisowskiego słowa honoru, że nie zdradzi w Agencji Autorskiej, że tekst jest napisany, dałem tekst do przeczytania jemu i Renacie, bardzo tekst chwalili, chcieli to drukować jako esej, uparłem się, żeby to szło w Czytanym w maszynopisie, ma pójść przed tekstem o Piechockim (a więc w listopadzie), w trakcie rozmowy przewijały się różne wątki zasadnicze i praktyczne, Lisowski zdecydował się na druk opowiadania Wojdowskiego, zapadła także decyzja w sprawie druku prozy Grzegorza Musiała (grudzień), Renata wzięła ode mnie opowiadanie Małgorzaty Gołąbek, na przyszły rok przesuwają się prozy Stachury, Iwaszkiewicza, Terleckiego, wyszedłem z redakcji o wpół do drugiej –

Obiad w Czytelniku, po wyjściu z Czytelnika natknąłem się na Renatę, na ulicy rozmowa znów zasadnicza, użyłem sformułowania, że obecnie nie mam już obowiązku litości wobec Iwaszkiewicza, wobec czego sprawa mojego pozostania w redakcji jest otwarta, według Renaty list Hertza inspirowany był przez Stryjkowskiego, w rozmowach z Grońskim w Jugosławii dużo było napomknień o spotkaniach u Hertza ze Stryjkowskim, tam właśnie ustalono opinię o Słyku, Renata bardzo się skarżyła na Międzyrzeckiego, który jej znów podsunął zdjęty przez cenzurę tekst Boleckiego, w ubiegłym roku dawał jej to samo Kijowski, w drodze do domu wykupiłem boldaloin i kupiłem piżamę, zamawiając równocześnie drugą (w sklepie na Brackiej) –

Od pani Czarnowskiej egzemplarz pisma „Pannonia” z Austrii i proza Andrzeja Sołtysiaka z Łodzi (dzisiejsza poczta) –

Telefon Ewy Fiszer, wyjeżdża jutro do Paryża na miesiąc, zagadnąłem ją o stołówkę ZLP, pani Jupowiczowa powiedziała jej, że najwcześniej stołówka będzie czynna po 11 września, ale to wątpliwe, ponieważ wymianę rur rozpoczęto dopiero wczoraj, bardzo zabawne, powodem jej telefonu było pytanie o numer telefonu Stryjkowskiego, więc ona nie orientuje się, jakie są teraz między nami stosunki –

Wypad (krótki) do sklepów po szóstej –

Awantura na całej klatce schodowej po siódmej, jacyś lewi mechanicy od pani Sojeckiej popsuli przewody elektryczne, kradli korki, przy okazji pokazałem dozorczyni Kacowej balkon zawalony przez Ratschkę szkłem, twierdziła, że zadzwoni dziś do dzielnicowego, podobno jest jakiś nowy dzielnicowy –

Telefon Joanny Woźniczko około wpół do dziewiątej, mąż z synem wyjeżdżają do Hiszpanii, ona wyjeżdża nad morze, gadanie enigmatyczne, umówiłem się z nią na obiad jutro, mamy spotkać się przed pierwszą w Klubie Dziennikarza –

Desperacja –

[…]

[Więcej zapisków można przeczytać w numerze.]

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2025 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.