Zatem mogą występować kolejne awangardy – każda z nich prędko musi się kończyć, stając się mniej czy bardziej obojętną cząstką ogólnej tradycji.
Andrzej Sosnowski, O pojęciu awangardy
W tegorocznym numerze podwójnym staramy się powiedzieć, że są jeszcze obszary mniej lub bardziej zawadzające o pojęcie awangardy, o których raczej niewiele wiemy, że polszczyzna jest z tymi obszarami trochę za słabo obznajomiona, że co do awangardy jako takiej, to nie ma nic za darmo, że rozstania z awangardą bywają bolesne, ale znane są też przypadki pożegnań ze znieczuleniem, że są osoby, którym awangardy w żaden sposób nie da się wybić z głowy i że jakkolwiek pomalowalibyśmy wieżowce naszej spektakularnej kultury, awangarda zawsze będzie przebijać spod łuszczącej się farbki na popękanych ścianach roztrzęsionej współczesności.
A do marszu w nieznane i nieoglądania się za siebie to my jeszcze nie raz na tych łamach wrócimy.
Darek Foks
