była wczesna jesień 1984 roku
Paryż pachniał mgłą kawą i pożółkłymi
liśćmi siedziałem z Adamem
Zagajewskim na tarasie małego bistro
przy Boulevard Saint-Germain
próbowaliśmy rozwiązać
zagadkę nieśmiertelności
w i przez poezję na stoliku między
nami drozd przekrzywiał pomarańczowobrązową
główkę z cokołu ironicznie
przyglądał się nam Georges Danton
wczoraj wieczorem Adam umarł
nasze paryskie rozważania o nieśmiertelności
okazały się iluzoryczne
przynajmniej w pięćdziesięciu procentach
