Po realizacji szeregu etiud i praktyce na planach Młodości Chopina i Piątki z ulicy Barskiej Wajda otrzymał od Forda propozycję nakręcenia opowieści o młodych chłopcach z biedniejszych ulic Warszawy, których historyczna sytuacja zmusza do chwycenia za broń. Pokolenie według powieści Bohdana Czeszki, choć w swej istocie socrealistyczne, pozwoliło reżyserowi na odważne zabiegi formalne nawiązujące do włoskiego neorealizmu, wychodzące poza ciasne ramy konwencji zadekretowanej w 1949 roku w Wiśle. Nowe otwarcie w polskim kinie nie umknęło uwadze Hłaski, który zaproponował reżyserowi ekranizację Ósmego dnia tygodnia.
Co ciekawe, do kontaktu musiało dojść jeszcze przed opublikowaniem opowiadania w „Twórczości” (1956, nr 11). W zapiskach z października 1956 roku Wajda przedstawił konkretną propozycję adaptacji:
Pomysł Wajdy znacząco odbiegał od oryginalnej koncepcji. Opowiadanie wciśnięte jest w przestrzenie zdegradowane, zbombardowane i poszatkowane państwowym kwaterunkiem. Krajobraz wypalonej, wciąż nieodbudowanej Warszawy był dla Hłaski kluczowy. Ósmy dzień tygodnia jest w istocie utworem pokoleniowym, rozliczeniowym, oskarżającym historię o zmarnowane dzieciństwo i młodość, krzykiem rozpaczy młodych dorosłych, od których wymagano dojrzałości politycznej, nie zwracając uwagi na bytowe niedostatki. Jak się zdaje, tego właśnie oczekiwał Hłasko od Wajdy: przepracowania tragizmu pokolenia, które zobrazował chwilę wcześniej, ale bez patriotyczno‑socjalistycznej nadbudowy.
Edytorzy Notesów Wajdy sugerują, że Hłasko tworzył opowiadanie z myślą o debiutanckim tomie, ale po prostu nie zdążył przed terminem złożenia Pierwszego kroku w chmurach w Czytelniku3. To nieprawda. W archiwum pisarza zdeponowanym w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich we Wrocławiu zachował się spis i układ tekstów przeznaczonych do książki. Nie ma tam Ósmego dnia tygodnia, są natomiast Człowiek przeszedł (fragment zarzuconej ostatecznie powieści Wilk) i Planktony doktora X – nowele, które ostatecznie do debiutu nie weszły. Decyzja o uszczupleniu Pierwszego kroku w chmurach była pragmatyczna: Hłasko nie chciał rozpychać tomu. Włączenie doń tak obszernego utworu jak Ósmy dzień tygodnia kompletnie zaburzyłoby proporcje i doprowadziło do sytuacji, w której trzy większe opowiadania – dwa inne to Baza Sokołowska i Pętla – dominują nad resztą.
W Notesach pada także informacja o pisaniu Ósmego dnia tygodnia z myślą o Wajdzie. I tutaj należy polemizować. Pierwsze zręby noweli, Nie ma słońca w ostatnim dniu tygodnia, pochodzą z końca 1955 roku4. Już w tych kilku akapitach widać szerszy zamysł autora, ewolucję myśli twórczej i pogłębienie analizy społecznej. Hłasko nie pisał wówczas prozy na zamówienie. Owszem, jego publicystyka przybierała ton bieżącego komentarza i wymagała pewnej regularności, jednak linia redakcyjna „Po Prostu” pozostawiała całkiem sporo swobody5. Fikcja stanowiła natomiast przestrzeń kontestacji rzeczywistości, nieskrępowanego (do pewnego oczywiście stopnia) wyrazu poglądów autora. Nawet jeśli Wajda i Hłasko rozmawiali w październiku 1956 roku o wspólnym projekcie, dotyczyć to mogło tylko skończonego opowiadania. Nie były to zresztą długie pertraktacje, miesiąc później trwały już bowiem prace nad zupełnie innym filmem.
[…]
[Całość można przeczytać w numerze.]
