dzieje się
majowy numer „Twórczości”
już dostępny
11.05.2020
Ukazał się majowy numer „Twórczości”.

Egzemplarze można zamówić w zakładce zamów.

E-wydanie można kupić w e-Kiosku i na Nexto.pl.
#zostańwdomu

Miesięcznik w obu wersjach można także zaprenumerować.

nowy członek redakcji
Od kwietnia redakcja ma nowego członka zespołu.

Wojciech Kudyba został zastępcą redaktora naczelnego i będzie kierował działem eseju.

Maria Skoczyńska
Colloquium muzealne
(ze znużenia)
6 | 2020
Do muzeum powinno się chodzić samemu, bez zegarka na ręku. Żeby nikt nie zakłócał statystycznie ośmiu sekund patrzenia na płótno. Żeby poczuć się bardziej samotnie niż w gotyckiej katedrze. Jest w tym jakieś dostojeństwo, w niepisanym regulaminie zakazującym szurania tenisówkami po żyłkowanym marmurze. Nikt też nie narusza tego sądu obrazów. W błędzie jesteśmy, myśląc, że to my je oceniamy, w rzeczywistości sami jesteśmy przez nie weryfikowani. A jednocześnie patrzą nam na dno duszy ze znużeniem. Już wszystko widziały, kiedyś dygotały od drżącego dotyku pędzla twórcy, rozpłomieniły się w wymieszanej ochrze czy sjenie palonej, a później zostały przez malarza zdradzone i sprzedane w obce ręce. Dziwiły się najpierw temu barbarzyństwu, ale z każdą kolejną zdradą zastygały w coraz większym bezruchu i stęchłym zapachu terpentyny. Kiedy urodziło się z namiętności artysty, z poruszenia kochanki w skłębionej pościeli, sztywności uwierającej w szyję kryzy i dorastało wśród błysków sztyletu, chłodu głowicy pistoletu, oskarżeń czy podartych listów, a na koniec pokryło się patyną czasu i pyłem wojen, to cóż może obchodzić te doskonałe relikty przeszłości? Stają się armią prowidencjalistycznych bożków zamkniętych w ramach i strzeżonych przez westalki sal muzealnych. Surowe cerbery onieśmielające powagą munduru kustosza czyhają na nieopatrzne szurnięcie, budzące podskórny wstyd znaczącym chrząknięciem.

Niektórzy wyznają religię obrazów. Tym szaleńcom zdaje się, że świat przewróci się w swojej ramie, jeśli przedstawić światu fajkę i zaprzeczyć, że to wcale nie ona. Był też taki, co po kolacji zapatrzył się w talerz z resztkami jedzenia i nagle cała rzeczywistość skurczyła mu się w wąski tunel, którego centrum stanowi topiący się ser, najistotniejszy na świecie szczegół. Fałdy camemberta uderzające o brzegi goudy, z furią nacierającej na otchłań edamskiego. Czas stał się tak rozwlekły, jak smuga sera, jakby nigdy tego czasu nie było. I nagle biesiadnik zrywa się od stołu, biegnie do wymęczonego pejzażu morza, rozpaczliwie usiłuje topniejący czas zamknąć w farbie, ocalić siebie samego przed bezwładem niepamięci. Unieśmiertelnienie – krzyczą z każdej strony stare twarze – my na zawsze! – gorąco przekonują – my nie martwa natura, my żywe portrety, prawdziwsze od Was, bo Was za chwilę nie będzie. Raz uwiecznione nie dają się powtórzyć; w większości arcydzieł malarstwa nie istnieje już ręka tego, który je stworzył, nie są odwracalne. Jednocześnie jednak uosabiają sobą mit, który da się bez końca odzyskiwać poprzez kolejne obcowanie z nimi, kolejną rozmowę widza i dzieła. Gdyby nie miały w sobie tej przedziwnej cykliczności, jak moglibyśmy wciąż powracać do zagadki w uśmiechu pewnej florenckiej damy, nieodmiennie zafascynowani kryjącą się za nim tajemnicą? Z drugiej strony istnieją także w zupełnie linearnym czasie świeckim, poddającym się okolicznościom i wydarzeniom nie mającym wiele wspólnego z metafizyką. Wiszą w zamkniętych przestrzeniach sal muzealnych bądź prywatnych kolekcji, nieszczególnie tym zachwycone, pragnące może rezygnacji z kategoryzowania ich naukowymi metodologiami, ucieczki z pragmatyzmu rzeczywistości, a ponad wszystko oczekujące jakiejś rozmowy czy wręcz modlitwy od bałwochwalczo w nich wpatrzonych przechodniów.

[…]

Rozmowa z obrazem trwa już zbyt długo, cerber tego muzeum przygląda mi się podejrzliwie. Nawet pomimo przepraszającego uśmiechu, jaki posłałam w jego stronę. Może boi się, że wyjmę scyzoryk i ośmielę się zdewastować ołtarz sztuki, przetnę ten zielony bezwład znużenia. Czy zielony pokój rozszczepi się wtedy w żółty i niebieski krzyk czynu, jeśli to zrobię? Żółto i niebiesko krzyczały łąki przemykające za oknem naszego pociągu jadącego przez koniec lata. Przyjaciel nienawidził tamtych żółto kwitnących roślin. Wymieniał ich nazwę z gorzkim uporem, a ja wciąż tę nazwę zapominałam. Mówił, że są zapowiedzią jesieni i stagnacji, odrętwienia towarzyszącego wzmagającej się o tej porze roku nudzie. Nadal nie wiem, jak się nazywały, więc zaczęłam rozpytywać o nie. Widzę rozłożone bezradnie dłonie, potrząsanie głową, zmarszczone brwi, aż natrafiam na człowieka, który odpowiada: nawłoć pospolita. „Prawa jakie może mieć człowiek, dotyczą błahostek, o które nie ma najmniejszego powodu się bić ani pisać słynnej Deklaracji”, pisze Milan Kundera. Jeśli więc prawa człowiecze dotyczą błahostek, to czemuż by nie traktować ich z czułą ironią? Dialektyka ironiczna jest grą między pojęciami życia i ducha, skończonością i nieskończonością, stwarzaniem i unicestwianiem się; czy nie może być także rodzajem colloquium pomiędzy nami a światem, które choć trochę ocala przed nudą? Brzmi to zbyt jak zbyt błahe rozwiązanie impasu, ale czy człowiek ma prawo do czegoś innego niż list bądź rozmowa, ma prawo inaczej potwierdzać swoje istnienie inaczej niż przez negację znużenia?

Świętuję zatem swoją nieistotność, niemożność wyjścia z tamtego muzeum, wydzierając wszechświatu jeszcze jedną małą tajemnicę nawłoci pospolitej i czując wyrzut, że stanie się on przez to jeszcze bardziej znużony.

o piśmie
„Twórczość” ukazuje się nieprzerwanie od sierpnia 1945 roku.

Miesięcznik powstał w Krakowie, w 1950 roku został przeniesiony do Warszawy. Wydawany był początkowo przez Spółdzielnię Wydawniczą „Czytelnik”; wydawcy zmieniali się kilkakrotnie. Od 1 kwietnia 2010 roku wydawcą pisma jest Instytut Książki. Pismem kierowali kolejno: Kazimierz Wyka, Adam Ważyk, Jarosław Iwaszkiewicz, Jerzy Lisowski, a od 2004 roku Bohdan Zadura.

„Twórczość” drukuje współczesną polską poezję i prozę, eseje i szkice literackie poświęcone literaturze polskiej i światowej, a także materiały archiwalne: dzienniki i korespondencję ważnych postaci polskiego życia literackiego.

Wśród autorów pisma są nobliści (Wisława Szymborska, Czesław Miłosz), wybitni polscy poeci i pisarze (m.in. Tadeusz Różewicz, Julia Hartwig, Jarosław Marek Rymkiewicz, Sławomir Mrożek, Wiesław Myśliwski), ale także debiutanci.

baza bibliograficzna
Baza bibliograficzna zawiera roczne bibliografie, dołączane w każdym roku do numeru grudniowego.

Można w nich znaleźć informacje o wszystkich drukowanych w danym roku tekstach i ich autorach, a także bohaterach esejów, mniejszych szkiców i recenzji książkowych.

Baza będzie stopniowo powiększana, obejmując roczniki archiwalne aż do 1945 roku.

 

PRZEJDŹ DO BAZY

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.