dzieje się
listopadowy 900. numer „Twórczości”
już dostępny
09.11.2020
Ukazał się numer listopadowy.

To już 900. numer naszego miesięcznika.

Egzemplarze można kupić w empikach i dobrych księgarniach, a także przez zakładkę zamów.

Wersja elektroniczna dostępna w e-Kiosku i na Nexto.pl.

Pismo w obu wersjach można zaprenumerować.

Niebawem dostępna będzie także wersja mobilna w formatach epubmobi.

Bohdan Zadura na emeryturze
Z końcem października pożegnał się z redakcją Bohdan Zadura.

Związany z ”Twórczością” od 1984 roku,
redaktor naczelny od roku 2004.

Michał Bandura
Trudniejsze przyjemności
12 | 2020
A zatem: jak i po co czytać Blooma? Odpowiadając na pierwsze pytanie: zgadzam się z tymi, którzy, jak kiedyś Kacper Bartczak1, sugerują, że powinno się to robić w pewnym sensie wbrew autorowi: powinniśmy go czytać nieco inaczej, niż on sam chciałby być czytany. W obu omawianych książkach Amerykanin dość często wypowiada się na temat ironii: dlaczegóżby nie zastosować ironicznych strategii wobec jego apodyktycznych stwierdzeń? Proponuję przymknąć oko na Bloomowskie jeremiady, jak również na krucjatę przeciwko „szkole resentymentu”; przepowiedniami o nadchodzącym kresie epoki „prawdziwego” czytania nie przejmuję się bardziej niż corocznym rytualnym narzekaniem po publikacji raportu o stanie czytelnictwa w Polsce. Skupiam się na tym, co u Blooma najbardziej wartościowe: na sposobie, w jaki interpretuje teksty literackie. Kiedy porzuca on abstrakcyjne i jałowe rozważania o kryzysie kultury i zamiast tego skrupulatnie tłumaczy nam, wers po wersie, poemat Walta Whitmana albo odkrywa przed nami ukrytą dynamikę opowiadania Lwa Tołstoja – z miejsca staje się autorem niezwykle wciągającym. Kiedy przestaje mówić o Szekspirze jako „wynalazcy człowieka” i przechodzi do rozważań nad Makbetem jako tragedią o czasie i kondycji opóźnienia – natychmiast zyskuje. Kiedy pozostaje blisko tekstu, w niektórych fragmentach – na przykład gdy mówi o Fauście Goethego, o wierszach Emily Dickinson (w książce o kanonie) lub o amerykańskich dwudziestowiecznych powieściach (w Jak czytać i po co) – jest równie dobry, jak w tetralogii o wpływie. Harold Bloom to dla mnie przede wszystkim generał czytania (pozwalam sobie pożyczyć tę frazę od Andrzeja Skrendy; szarża ta pod jego piórem przypadła Januszowi Sławińskiemu), jeden z najbardziej światłych i inspirujących nauczycieli lektury.

[…]

A zatem: dlaczego warto? W obu omawianych książkach pojawia się raz po raz fraza o „trudniejszej przyjemności” płynącej z lektury. To z Shelleya: autor Triumfu życia określa wzniosłość jako doświadczenie płynące z porzucenia łatwiejszych przyjemności na rzecz trudniejszych. Wiem, że w tym momencie trochę manipuluję, ale proszę: zapomnijmy na moment o romantyzmie, wzniosłości, otchłannych głębiach i niebotycznych wysokościach. Czytając o „przyjemności”, pomyślmy o przyjemności. Kiedy na własny użytek próbuję przeprowadzić swoistą redukcję transcendentalną, kiedy staram się wziąć w nawias wszystkie przekonania, sądy o czytaniu, którymi przez lata nasiąkałem i które zapełniają moją głowę, kiedy staram się znaleźć jakiś pierwotny i jednocześnie najprostszy czynnik, który od lat trzyma mnie przy czytaniu, odnajduję to jedno: przyjemność. Zakładam, że to podstawowy afekt, od którego zaczyna się indywidualna przygoda z czytaniem, ona też zachęca do pokonywania coraz większych trudności, z jakimi wiąże się porzucenie zwyczajowych lektur okresu nastoletniego na rzecz pisarzy i pisarek kanonicznych. I o tych pierwszych przyjemnościach – wolę o nich mówić w liczbie mnogiej, bo przecież różnią się od siebie jakością i intensywnością – a także towarzyszących im trudnościach przypominają mi książki Blooma. Niektóre jego przekonania mogą budzić sprzeciw, ale entuzjazm i autentyczna czytelnicza pasja są zaraźliwe. Kanon Zachodu to w końcu nie tylko „szkoła epok”, a jego przyswajanie to nie tylko kwestia powiększania kapitału kulturowego czy chęci uzyskania czegoś na kształt certyfikatu poświadczającego fakt bycia inteligentem (jeśli kogoś to jeszcze w naszych czasach interesuje), lecz także – a według mnie przede wszystkim – niemal niewyczerpane źródło duchowej i cielesnej (to nasze ciało czyta) satysfakcji. Amerykanin z pewnością nie byłby zadowolony z tego porównania, ale proponuję, by czytać jego prace nie jak katechizm, ale jak Kamasutrę dla książkowych moli: nie po to, by nauczyć się odróżniać dobre od złego, ale by szukać inspiracji i wśród wielu możliwości znaleźć te, które nam najbardziej odpowiadają. Nie wiem, czy literatura da nam większą intensywność życia, owo błogosławieństwo obiecywane przez krytyka, ale wiem, że może nam dać naprawdę wiele mądrej frajdy. Kto doświadcza przyjemności z maksymalną intensywnością, ten nie musi rozstrzygać, czy ma do czynienia z prawdą czy fikcją, z pożytecznym czy wszetecznym. Wie przede wszystkim, że ta rozkosz należy do niego.

o piśmie
„Twórczość” ukazuje się nieprzerwanie od sierpnia 1945 roku.

Miesięcznik powstał w Krakowie, w 1950 roku został przeniesiony do Warszawy. Wydawany był początkowo przez Spółdzielnię Wydawniczą „Czytelnik”; wydawcy zmieniali się kilkakrotnie. Od 1 kwietnia 2010 roku wydawcą pisma jest Instytut Książki. Pismem kierowali kolejno: Kazimierz Wyka, Adam Ważyk, Jarosław Iwaszkiewicz, Jerzy Lisowski, a od 2004 roku Bohdan Zadura.

„Twórczość” drukuje współczesną polską poezję i prozę, eseje i szkice literackie poświęcone literaturze polskiej i światowej, a także materiały archiwalne: dzienniki i korespondencję ważnych postaci polskiego życia literackiego.

Wśród autorów pisma są nobliści (Wisława Szymborska, Czesław Miłosz), wybitni polscy poeci i pisarze (m.in. Tadeusz Różewicz, Julia Hartwig, Jarosław Marek Rymkiewicz, Sławomir Mrożek, Wiesław Myśliwski), ale także debiutanci.

baza bibliograficzna
Baza bibliograficzna zawiera roczne bibliografie, dołączane w każdym roku do numeru grudniowego.

Można w nich znaleźć informacje o wszystkich drukowanych w danym roku tekstach i ich autorach, a także bohaterach esejów, mniejszych szkiców i recenzji książkowych.

Baza będzie stopniowo powiększana, obejmując roczniki archiwalne aż do 1945 roku.

 

PRZEJDŹ DO BAZY

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.