dzieje się
zmarł Tadeusz Komendant
31.07.2019
31 lipca zmarł w Warszawie Tadeusz Komendant.

Eseista i tłumacz, nauczyciel akademicki, długoletni redaktor działu eseju, a od 2004 roku także zastępca redaktora naczelnego „Twórczości”.

lipcowo-sierpniowy numer „Twórczości”
już w sprzedaży
25.07.2019
Lipcowo-sierpniowy numer „Twórczości” można już kupić w empikach i dobrych księgarniach.

E-wydanie dostępne na Nexto.pl i e-Kiosk.pl.

Miesięcznik w obu wersjach można także zaprenumerować.

Andrzej Zieniewicz
Gombrowicz bez fikcji.
Mój Trans‑Atlantyk
07–08 | 2019
Opowiem tedy przygodę moją.

Oto ja, w poniedziałek, czwartek i w niedzielę Zieniewicz, doktor z polonistyki warszawskiej, w roku 1986, w życia wędrówce, na połowie czasu, w środku ciemnego znalazłem się lasu. Las ten, co gorsza, był turecki. Do Ankary pojechałem, bo ministerstwo dało bilet, żeby sprawdzić, czy można w Turcji otworzyć lektorat języka polskiego. Po trzech dniach stwierdziłem, że na pewno nie można, bo tam dla lektora ani pieniędzy nie mają, ani mieszkania… – i zostałem w Turcji osiem lat! Z biletu powrotnego nie skorzystałem, owszem dwie walizki wziąwszy, do Poselstwa udałem się na rozmowę z Ambasadorem, a ten był jeszcze ze stanu wojennego, mianowany przez generała Jaruzelskiego, więc jak cały personel ambasady nie wiedział, czy jutro jeszcze będzie urzędował, bo w kraju wojna, rząd Messnera, potem Rakowskiego, strajki na okrągło, w sklepach ocet, Wałęsa w Magdalence, Kiszczak manipuluje,


w kraju jaja nie wyjęte,

„Solidarność” dała ciała,

spawacz gra w bambuko z Glempem,

partia trzyma się na pałach


– jak śpiewał bard tamtych lat, Jacek Kaczmarski (cytuję z pamięci). Czy Wejdą, czy Nie Wejdą, też do końca nikt nie wiedział. Za wschodnią granicą znowuż pierestrojka, cały system się wali, a wiemy, że jak się tam wali, to się nie zawali, tylko zaraz w straszne Imperium przejdzie. I ja w tym wszystkim na opak. Bo dziwacznie Zawieszony pomiędzy – między PZPR‑em, za który wstydziłem się szczerze, lecz przecież nie tak, by rzucić legitymację, a „Solidarnością”, którą podziwiałem też szczerze, ale nie tak, by się do niej zapisać. Czemu nie rzucić? A, bo musiałbym zmienić Poglądy, a na jakie zmienić, kiedy żadnych nie miałem, tylko takie jak wszyscy. Tedy bez Poglądów rzucić – też głupio, bo powiedzą, że dla Koniunktury rzucam albo i ze Strachu. Czyli za tchórza robić? No nie, już lepiej za beton. Znowuż do „Solidarności” wstąpić? Kiedy tam wszyscy do Kościoła chodzą i Modły zanoszą o ojczyznę wolną albo i Śpiewają, że na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści. A ja, ateista, w Alei Róż urodzony, dziecko aparatu partyjnego, krew z krwi i kość z kości PRL‑u, resortowe bambino w całej krasie, no, sól ziemi zaoranej świeżo po reformie rolnej, ja mam te pobożne piosnki nucić? Toż i głupio jakoś tak przeciw rodzinie, i tyż trochę jakby żaba nogę do kucia podstawiała. W takim więc położeniu mojem do Turcji udałem się, ale gdym na ankarską ziemię zstąpił, zaraz zrozumiałem, że mi wracać Nijak. Dlaczego Nijak? Bo nijak, gdym Nagle zauważył, choć z drugiej strony wcale nie Nagle, że ja od Czegoś wyjechałem, i za nic, za nic do tego Czegoś nie chcę z powrotem. Że ja od „Solidarności” wyjechałem i od Partii wyjechałem, od Stanu Wojennego i od Papieża, od Polski zniewolonej w komunizmie, ach, przeklętym, wyjechałem i od patriotyzmu szczerego, ach, świętego, w Kościele wyjechałem, od męki działaczy internowanych i podłości aparatu skomuszałego wyjechałem, i wyjechać może łatwo było, ale wrócić do tej formy połamanej, do tych krzyków gwałtu, co się dokonuje i dokonać nie może, do tych bełkotów tego samego w koło Macieju powtarzania, ech, niech wraca, kto chce do Narodu swego świętego, chyba Przeklętego, do tego Stwora, który ryczy, tupie, stanem wojennym wywija, po kościołach szatę rozdziera, wszystkich Męką zamęcza, św. Ślamazary swojej podrygami, gdy ja niczego nie mam, niczym nie jestem… A jednak! A jednak Turcja… jakiż wypoczynek. Jakbym nagle na gigancie się znalazł. Jakie wyzwolenie. Jakie formy rozluźnienie. Jakież zanurzenie w tymczasowości, w zagubieniu, w odmęcie, w szumie, w Azji, w oszołomieniu, w nicości, w dowolności, w wygnaniu…
o piśmie
„Twórczość” ukazuje się nieprzerwanie od sierpnia 1945 roku.

Miesięcznik powstał w Krakowie, w 1950 roku został przeniesiony do Warszawy. Wydawany był początkowo przez Spółdzielnię Wydawniczą „Czytelnik”; wydawcy zmieniali się kilkakrotnie. Od 1 kwietnia 2010 roku wydawcą pisma jest Instytut Książki. Pismem kierowali kolejno: Kazimierz Wyka, Adam Ważyk, Jarosław Iwaszkiewicz, Jerzy Lisowski, a od 2004 roku Bohdan Zadura.

„Twórczość” drukuje współczesną polską poezję i prozę, eseje i szkice literackie poświęcone literaturze polskiej i światowej, a także materiały archiwalne: dzienniki i korespondencję ważnych postaci polskiego życia literackiego.

Wśród autorów pisma są nobliści (Wisława Szymborska, Czesław Miłosz), wybitni polscy poeci i pisarze (m.in. Tadeusz Różewicz, Julia Hartwig, Jarosław Marek Rymkiewicz, Sławomir Mrożek, Wiesław Myśliwski), ale także debiutanci.

baza bibliograficzna
Baza bibliograficzna zawiera roczne bibliografie, dołączane w każdym roku do numeru grudniowego.

Można w nich znaleźć informacje o wszystkich drukowanych w danym roku tekstach i ich autorach, a także bohaterach esejów, mniejszych szkiców i recenzji książkowych.

Baza będzie stopniowo powiększana, obejmując roczniki archiwalne aż do 1945 roku.

 

PRZEJDŹ DO BAZY

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
error: Treść niedostępna do kopiowania.