02/2021

Janusz Drzewucki

Czytając Różewicza (2)

Słowo klucz do twórczości poetyckiej, chociaż zapewne nie tylko poetyckiej, Tadeusza Różewicza to słowo: niepokój. Taki właśnie tytuł nosi debiutancki zbiór wierszy tego poety z roku 1947. Fakt, że jest to słowo dla jego twórczej wizji kluczowe, autor akcentował kilka razy. Taki właśnie tytuł Niepokój nosi wszak ogłoszony w roku 1961 nakładem PIW-u wybór wierszy z lat 1945–1961, ale także opublikowany w pamiętnym 1980 roku nakładem Ossolineum wybór wierszy i prozy poetyckiej; ponadto wydany w 1995 roku znów w PIW-ie wybór poezji z lat 1944–1994, poza tym: dwujęzyczny (bo także z przekładami na język niemiecki pióra Karla Dedeciusa) wybór Niepokój / Formen der Unruhe opublikowany przez Wydawnictwo Dolnośląskie w 1999 roku i wreszcie wybór uświetniający jubileuszowy rok 2000, a stanowiący część prestiżowej i ekskluzywnej tzw. złotej kolekcji poezji polskiej Państwowego Instytutu Wydawniczego. Nie bez powodu, wysyłając w lipcu 1991 roku Karlowi Dedeciusowi do Darmstadt tom Płaskorzeźba, w towarzyszącym przesyłce liście poeta napisał: „To dla mnie jest drugi (końcowy) Niepokój – po 45 latach «walki» o poezję z poezją”.

Słowo niepokój pojawia się w wielu utworach Różewicza, ale wcale nie tak często, jak można by się było tego spodziewać. W debiutanckim tomiku w wierszu Do umarłego, zaczynającym się znamienną konstatacją „Moje sprawy są sprawami żywych”, czytamy w końcówce skierowanej wprost do „umarłego Przyjaciela”: „białą dłonią nakryła mój niepokój / pamięć o Tobie”. W zatytułowanej W rodzinnych zatokach części trzeciej cyklu Scylla i Charybda, pomieszczonego w tomiku Pięć poematów z roku 1950, znalazł się „czarny kornik niepokoju” (przy okazji trzeba nadmienić, że cykl ów autor – przygotowując ogłoszone w latach 2003–2006 w dwunastu tomach nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego Utwory zebrane – przeniósł z Pięciu poematów do zbioru humoresek Uśmiechy). W spisanym prozą Komentarzu, zamykającym Formy z roku 1958, ściślej zaś w części IV zatytułowanej Oczekiwanie, tej składającej się z dziesięciu numerowanych rzymskimi liczbami autotematycznych konfesji, poeta wyznaje wprost: „Niepokój mój rósł i oczekiwany człowiek zmienił się w coś ogromnego, wisiał nade mną jak sklepienie niebieskie” i nieco dalej: „Uczucie oczekiwania, niepokoju rosło, rozpinało mnie na sobie, przebijało”. Mało tego, w poprzedzającym Komentarz pierwszej z cyklu próz poetyckich Spojrzenia, a zatytułowanej Ściana, czytamy: „Oswojone sprzęty zaczynają się niepokoić i dziko spiętrzać, fotografie i książki pełne cichych snów zaczynają syczeć i skręcać się”.

Wertując Rozmowę z księciem z 1960 roku trafiamy w wierszu Matka na konstatację: „otwarty / rodziłem niepokój”, natomiast w prozie poetyckiej Aniołki jeszcze nie skończone na zdanie: „Anioły i aniołki, które obsiadły wnętrze starego kościoła, są spłoszone, pełne niepokoju”. W poemacie Non-stop-shows, zamykającym pierwsze wydanie Twarzy z 1964 roku (i oczywiście przedrukowanym w drugim wydaniu Twarzy z roku 1966, a także w Twarzy trzeciej, 1968) poeta powiada: „Możliwości współczesnego człowieka są ogromne / polegają one na ciągłym niepokoju”. Znamienne wyznanie znajdujemy w poemacie prozą Złowiony, opublikowanym w kodzie tomu poetyckiego Regio z 1969 roku: „Od czasu kiedy poczułem w moich wnętrznościach niepokój, zacząłem się szarpać. Krwawiłem z ust”. W tej samej książce wiersz Kwiecień 1955 rok, a w nim osobny, wyróżniony podwójną interlinią z góry i z dołu, wers: „niepokój w skrzydłach”. I jeszcze wiersz powstały w rok po śmierci Jarosława Iwaszkiewicza Na ścięcie drzewa i poświęcony pamięci autora Ogrodów, zaliczony z czasem przez poetę do wyboru Na powierzchni poematu i w środku, a w nim dwukrotnie zastosowana fraza: „W strefie koron / panuje nieustanny niepokój”.

Podobnie w prozie. W opowiadaniu Synowie (w zbiorze Opadły liście z drzew, 1955): „narastał niepokój i gorączka”, w opowiadaniach Trucizna oraz Morze (w tomie Przerwany egzamin, 1960) odpowiednio: „w jej oczach teraz był niepokój” oraz „zaniepokoił się, ale milczał”, natomiast w opowieści wierszem i prozą Tarcza z pajęczyny (datowanej w grudniu 1963 roku) narrator stwierdza: „Tygodnie i miesiące, które przeżyłem w Italii, były pełne jawnych gróźb i niepokoju”. W podobnym duchu wypowiada się wędrujący po Wiecznym Mieście narrator Śmierci w starych dekoracjach (1970). Dwa cytaty: „w sąsiednim pokoju odezwały się inne głosy, które mnie zaniepokoiły” oraz: „Jakie odgłosy wchodziły we mnie i niepokoiły?”.

No i żeby dopełnić całości, parę wyimków z dramatów. W sztuce Grupa Laokoona, w odsłonie III jeden z członków jury oceniającego projekt pomnika wyraża wątpliwości co do artystycznego kształtu przedstawionej postaci: „Model siedzi in trono. Kubistyczna talia nie odpowiada proporcjami lewej realistycznej nodze, która przemawia do nas językiem tradycyjnym. Rodzi to jakiś sprzeciw, niepokój…”. Jako „zaniepokojony” wypowiada się Drugi ze sztuki Świadkowie albo nasza mała stabilizacja. Dziewczyna ze sztuki Na czworakach przeprasza Laurentego „że pana niepokoiłam” i sama „niepokoi się”. W obrazie 2 Szkło i porcelana dramatu Białe małżeństwo Ojciec „błaznuje”, jakby w ten sposób „chciał uciszyć własny niepokój”, w obrazie XIII (i przedostatnim) zaś zatytułowanym Idź i zobacz dramatu Pułapka Maks w rozmowie z Gretą: „patrzy zaniepokojony na parawan”.

Niepokój stał się ważnym elementem metajęzyka samego pisarza. W krótkim opisie własnego warsztatu pisarskiego, przedstawionym pod tytułem Namiętność w książce Przygotowanie do wieczoru autorskiego (dwa wydania z 1971 i 1977 roku), mówi on tak: „Mój pokój jest składem starego papieru. Jestem chyba nałogowcem. Bez porannej porcji dwóch, trzech dzienników czuję się źle; wiercę się, kręcę niespokojnie, czegoś szukam, czuję wręcz głód i niepokój”. W przeprowadzonej w 1969 roku z samym sobą Rozmowie (ściślej zaś w Rozmowy ciągu dalszym), komentując debiutancki zbiór wierszy, zwrócił uwagę na dwuznaczność słowa niepokój: „Mój «niepokój» nie był niepokojem metafizycznym […]. To był niepokój o sprawy tego świata, o losy kraju, naszej rewolucji, o kształt nowego życia w Polsce, był niepokojem o umarłych i żywych, o pomordowanych i zaginionych, niepokojem o cmentarze i o szkoły…”. I aby nie było wątpliwości: „Kto wtedy żył, przeżył, przeżył świadomie i tworzył, ten rozumie, jakiego typu niepokój nurtował autora tamtego Niepokoju”. Nie inaczej po latach, w Kartkach wydartych z dziennika, pod datą wrzesień 1978 roku pisarz zanotował: „dziś obudziłem się koło 5 rano, leżałem chwilę w ciemnościach […], leżałem z zamkniętymi oczami, próbowałem jeszcze zasnąć, myślałem o śmierci. Znów ten zamęt i niepokój wstającego dnia […], to niepokój, który ogarnia mnie” (w tomie trzecim Prozy, roku 2004). I wreszcie w posłowiu do wspomnianego już wyboru Niepokój z roku 2000, autor nieprzypadkowo i nie bez przyczyny zaakcentował: „«Niepokój», który ogarnął mnie w młodzieńczych latach, trwa do dnia dzisiejszego”.

W późnym okresie twórczości Różewicz nie raz i nie dwa daje nam do zrozumienia, że jest przede wszystkim autorem Niepokoju, bardziej niż autorem Czerwonej rękawiczki czy Zielonej róży. W patyczku, opatrzonym podtytułem „Krakowski wiersz dla Zosi i Jerzego Nowosielskich”, powstałym na przełomie lutego i marca 1993 roku (wydrukowanym najpierw w bibliofilskiej Historii pięciu wierszy w 1993 roku, następnie w „nowym wyborze wierszy” Słowo po słowie w roku 1994, a po latach w tomie 4 Poezji z 2006 roku przypisanym do nożyka profesora), podczas pobytu w Krakowie wspomina to, co przeżył, kim był niespełna pół wieku wcześniej oraz: „niedorzeczny Niepokój / czy dom tam gdzie zawsze / na swym miejscu stoi”. W poemacie Francis Bacon czyli Diego Velázquez na fotelu dentystycznym, otwierającym zbiór zawsze fragment z 1996 roku cytował irlandzkiego malarza, który miał powiedzieć: „większość moich obrazów – mówił – / została wykonana przez człowieka / w stanie Niepokoju” i zlecał swojemu tłumaczowi na język angielski, skądinąd także poecie – Adamowi Czerniawskiemu: „powiedz mu że debiutowałem Niepokojem / w roku 1947”. W wierszu wstydzę się, ogłoszonym w tomie wyjście w 2004 roku pisarz znów jest w Krakowie, gdzie na drugi dzień podczas targów książki ma podpisywać swoje książki: „«rozrzuconą kartotekę» / «szarą strefę» // i «niepokój»”.

Latem 1963 roku Karl Dedecius pracował nad antologią poezji polskiej w swoich tłumaczeniach. Rozdział czwarty tej antologii miał nosić tytuł Niepokój, pod którym to tytułem miały się znaleźć wiersze m.in. Czechowicza, Miłosza, Baczyńskiego, Gajcego, Herberta oraz rzecz jasna samego Różewicza. W liście z 14 lipca 1963 roku pisał Dedecius: „Ale nie znalazłem u Ciebie wiersza, który by oddał – jako motto – w kilku słowach i obrazach (albo i antyobrazach, pardon!) problematykę (Twojego) pokolenia, różnorodność Waszych niepokojów […]”. I koniec końców postulował: „Czy mógłbyś mi na ten temat napisać krótki wiersz-motto?”. Kilka dni później poeta przesłał tłumaczowi wiersz bez tytułu, którego jednak tłumacz nie wykorzystał w antologii. Zapewne dlatego, że nie ma w nim słowa niepokój. Tym bardziej godny naszej dzisiaj uwagi wydaje się ów wiersz, otwierający (dla ścisłości) zbiorek Rozmowa z księciem:

Kto mi związał ręce

stawiam znaki na drodze

ten oznacza ptaka

ten niebo

ten oznacza ptaka

bez nieba

bez skrzydeł

bez oka

to nie są ręce złożone do lotu


Cóż, tłumacz na pomyśle poety nie poznał się, ale oczywiście – jednak i mimo wszystko – jest to wiersz o niepokoju. Jestem pewien, że do Niepokoju i do niepokoju Tadeusza Różewicza przyjdzie nam wrócić nie raz i nie dwa w tym roku.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.