02/2018

Leszek Bugajski

Inny świat (12)

Gigantyczna objętościowo – bo licząca prawie dziewięćset stronic – powieść Carlosa Ruiz Zafóna Labirynt duchów domyka jego tetralogię Cmentarz Zapomnianych Książek i spotka się pewnie z podobnie entuzjastycznym przyjęciem ze strony czytelników, jak jej trzy poprzedniczki. Zafón to bowiem fenomen: pisarz z gruntu rozrywkowy, a jednak piszący o jego twórczości – zwłaszcza w Hiszpanii – nie wahają się porównywać go do Cervantesa. Wprawdzie tylko pod względem popularności, ale to i tak nie byle co. Anglosascy krytycy i dziennikarze nie porównują Stephena Kinga czy autorki cyklu u Harrym Potterze do Szekspira. Niektórych to zestawienie lekko zmrozi, ale prawda jest taka: Carlos Ruiz Zafón jest – oprócz Cervantesa – najpopularniejszym w świecie hiszpańskim pisarzem. Oczywiście wielkość autora Don Kichota przesłania literacką wartość prozy Zafóna, jednak tak jak Cervantes był ojcem nowożytnej powieści jako artystycznego gatunku, tak autor Cienia wiatru (2001) – to pierwsza i najsłynniejsza powieść z cyklu o Cmentarzu Zapomnianych Książek – przywraca wiarę w to, że powieść przetrwa, poturbowana literackimi eksperymentami XX wieku, osaczona przez agresywne media elektroniczne i telewizyjne seriale, ale przetrwa. Że nadal ma ona w sobie tyle energii, by zabawiać czytelników i uwodzić ich magią opowiadanych historii.

Zafón jest o tym przekonany. Jakieś dziesięć lat temu mówił mi coś, o czym zresztą sam jestem przekonany:

Nie sądzę, żeby literatura miała kiedykolwiek umrzeć. Opowiadanie historii, język literacki są trwałymi elementami natury ludzkiej i w taki czy inny sposób towarzyszyły nam przez całą historię. Myślę, że rozwój technologii oraz idący za nim ogromny biznes hipnotyzują społeczność całego świata złudzeniem „nowoczesności” i „postępu”. To złudzenie jednak – nic więcej niż kalkulacja biznesowa.


I jeszcze dodał:


Jestem teraz bardziej zakochany w słowie pisanym, w pięknie literatury niż wtedy, gdy zaczynałem zarabiać na życie jako pisarz. Poza muzyką – która jest dla mnie najbardziej wysublimowaną formą twórczości, do jakiej zdolny jest człowiek – nie ma niczego, co można by porównać do piękna języka literatury.


W recenzjach jego pierwszej powieści dla dorosłych, czyli Cienia wiatru, można było przeczytać na przykład, że jest ten utwór „celebracją narracji”. Rzeczywiście – Cień wiatru to efekt rozkoszowania się samym opowiadaniem, coś w rodzaju uczty dla tych, którzy lubią słuchać pełnych tajemnic historyjek, łączących rozmaite wątki, nawiązujących do różnych gatunków literackich. Tyle tylko, że choć można w powieści znaleźć tropy prowadzące do powieści XIX-wiecznej czy fragmenty pozwalające szukać powinowactw Cienia wiatruImieniem róży Umberta Eco lub Biblioteką Babel Jorge Luisa Borgesa, to ton nadają nawiązania do literatury – mówiąc elegancko – łatwiejszej, a wprost: do literatury drugorzędnej. Ale to prawdopodobnie jest jedną z przyczyn sukcesu powieści Zafóna, bo w ten sposób nawiązała ona do obecnej w literaturze hiszpańskojęzycznej tradycji czytania tanich, publikowanych w zeszytach powieści przygodowych czy romansowych.

W późniejszej Grze anioła (2008), drugiej powieści z cyklu, jest to jeszcze słabiej zamaskowane, a już w Labiryncie duchów poddał się literaturze sensacyjnej bezwstydnie, choć zachował swój styl. I udała mu się rzecz niebywała: żonglując elementami literatury drugo- czy nawet trzeciorzędnej, sprawia wrażenie, że odkrywa ich nowe życie, że gromadząc je w ramach jednej fabuły, uwzniośla je i nasyca treściami spoczywającymi dotąd na innej, wyższej półce artystycznej. Tworzy coś w rodzaju baśni skomponowanej podług potrzeb dzisiejszego czytelnika, który lubi poczytać o tym, co już zna, ale co ma nagle przed oczyma oświetlone w zupełnie inny sposób niż wcześniej.

I to był – przynajmniej pod względem komercyjnym – pisarski strzał w dziesiątkę. Powieść otwierająca cykl o Cmentarzu Zapomnianych Książek została przetłumaczona w ponad pięćdziesięciu krajach i sprzedana w ilości ponad dwudziestu milionów egzemplarzy. No a potem był czas triumfu Gry anioła. I gigantyczny sukces Więźnia nieba (2011), za którym teraz idzie powieść ostatnia – Labirynt duchów.

Powodzenie Zafóna jest zdumiewającym fenomenem. Jest to pisarz bardzo zręczny, widać, że potrafi opowiadać jak mało kto, czego najlepszym dowodem jest, że czytelnicy polubili te jego kilkusetstronicowe tomiszcza. Skonstruował w nich wielowątkową fabułę, która jest z jednej strony nostalgiczną, ciepłą opowieścią o konwencjonalnych uczuciach z domieszką tajemnicy i opowieścią o miłości do książek oraz literatury. Ośrodek akcji jest raczej mało atrakcyjny – ledwie dysząca księgarnia, no i jeszcze ukryty w podziemnych zakamarkach miasta gigantyczny Cmentarz Zapomnianych Książek, magiczne miejsce, w którym przechowywana jest cała mądrość świata i odchodzącej w przeszłość kultury, narażonej na rozmaite ataki i podstępne spiski (coś na kształt Biblioteki Babel Borgesa).

Cmentarz Zapomnianych Książek jest dla mnie metaforą tożsamości, pamięci, idei; nie tylko literatury. Jesteśmy tym, co pamiętamy. I im mniej pamiętamy, tym mniejsi jesteśmy


– mówi Zafón.

Z drugiej strony jest zaś świat pełen przemocy – w rozłożonej na kilkadziesiąt lat opowieści opisuje najmroczniejszą stronę reżimu generała Franco: działanie tajnej policji i rozmaitych agentów, ciężkie więzienie, nadużycia władzy, porywanie dzieci, bezlitosne zabijanie wrogów czy też domniemanych wrogów reżimu. Zafón napisał po prostu olbrzymi objętościowo ponury thriller mocno zakorzeniony w ciemnej części historii Hiszpanii. Ale w tej szarej panoramie jest jedno miejsce oświetlone ciepłym światłem – to barcelońska księgarnia prowadzona przez rodzinę Sempere, bo po prostu ludzie książki to dobrzy ludzie, a księgarnia jest w okrutnym świecie rajskim zakątkiem, którego przyjaźni i szlachetni mieszkańcy – choć sami dość wystraszeni – udzielają pomocy i wsparcia tym, którzy walczą ze złem.

W sumie jest to zaskakująca mieszanka: hołd oddany książkom i literaturze, sentymentalne związki uczuciowe i skomplikowana historia rodzinna, plus krwawy thriller z wątkami politycznymi (rozliczenie nadużyć i zbrodni reżimu Franco). To zresztą wyliczenie niekompletne. I jakimś cudem to wszystko zadziałało, splotło się w składną opowieść, która przyciąga czytelnika w pierwszej części pełnymi uroku opisami Barcelony i stopniowo, coraz głębiej wciąga w mroczne zakamarki miasta i dwudziestowiecznej historii Hiszpanii. Powieściowa pułapka. I jednocześnie wielka afirmacja literatury, jej różnorodności i wielopiętrowości. A przy tym utwór w gruncie rzeczy rozrywkowy. Trudno uwierzyć, że ktoś to sobie tak wymyślił i zrealizował.

Pora więc na koniec napisać, kim jest Carlos Ruiz Zafón. Urodził się w 1964 roku, w 1993 roku wydał pierwszy ze swoich horrorów dla młodzieży Książę mgły. Wcześniej skończył studia dziennikarskie i zrobił błyskotliwą karierę w agencji reklamowej. Kiedy jednak jego powieść zdobyła jedną z hiszpańskich nagród literackich, rzucił pracę i wyjechał do Los Angeles. Tam zajął się pisaniem scenariuszy i kolejnych powieści dla młodzieży.

To był sposób zarobkowania i w tym samym czasie szukałem możliwości poświęcenia się w stu procentach literaturze. W reklamie można się nauczyć wiele na temat języka, używania symboli, obrazów, dźwięków, sekwencji pomysłów i struktur narracyjnych. Sądzę jednak, że praca w kinematografii miała większy wpływ na moje pisarstwo, gdyż język filmu wywodzi się z XIX-wiecznej powieści. Zawsze mnie pociągał demontaż tradycyjnego modelu powieści i składanie go na nowo, ale z uwzględnieniem technik narracyjnych, jakich ludzkość się nauczyła w XX wieku. W tym opowiadaniu historii właśnie język audiowizualny odgrywa dużą rolę


– mówił kilka lat później.

Cień wiatru napisał w Los Angeles i w 2000 roku wysłał do Hiszpanii na konkurs Premio Fernando Lara de Novela. Powieść nagrody nie zdobyła i wyglądało, że przepadnie, bo wielkie wydawnictwo Planeta z reguły publikuje tylko zwycięską powieść. Ale utwór hollywoodzkiego wyrobnika urzekł jednego z jurorów swoim klimatem. W 2001 roku Cień wiatru trafił na rynek. Nie wzbudził większego zainteresowania. Przez dwa lata było o nim cicho. A potem powieść niespodzianie pojawiła się na listach najlepiej sprzedawanych książek w Hiszpanii i szybko trafiła do ponad pięćdziesięciu krajów, zdobywając miliony czytelników. Wygląda na to, że Zafón po doświadczeniach z pisaniem dla reklamy i filmu wypracował narzędzia pisarskie, które trzeba będzie szczegółowo zbadać, bo są to narzędzia otwierające serca czytelników. W efekcie powstała literatura niejako uniwersalna, wysoka i niska jednocześnie, i nie ma w niej nic wstydliwego pod względem artystycznym. Sam pisarz skromnie opowiadał:

W moim przypadku ten „sukces” nadchodził stopniowo. Piszę zawodowo od ponad 20 lat. Zacząłem publikować powieści dla młodzieży na początku lat 90. ubiegłego wieku i krok po kroku skupiałem czytelników i osoby, które cenią moją twórczość. Był to chyba zbieg okoliczności: z jednej strony wieloletniego wysiłku i ciężkiej pracy, z drugiej masy szczęścia, która sprawiła, że czytelnicy mieli w ogóle szansę zetknąć się z moimi powieściami i że odnaleźli w nich coś, co ich zainteresowało.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.