11/2019

Piotr Prachnio

Moda warszawska.
Indywidualizowanie przez ubiór w prozie Leopolda Tyrmanda

Wywód rozpocznę od stwierdzenia: w Złym Leopolda Tyrmanda zachodzi indywidualizacja przez ubiór. Charakteryzuje on bohaterów powieści z pewnością bardziej niż cielesność, a niekiedy nawet silniej niż mowa, gdyż pozwala na identyfikację postaci, nawet jeśli nie wypowiada ona ani słowa. Elementy ubioru zaczynają niespodziewanie „błyszczeć” w wielu scenach utworu, jak choćby podczas bójki w autobusie, gdzie siła ciosu jednego z napastników, jak czytamy – „została w dużej mierze zanulowana przez wspaniałą, sztywną czapkę”1. Badacze zajmujący się twórczością Tyrmanda zwracali uwagę na różne aspekty silnie zakorzenionego w jego prozie zafascynowania ubiorem i modą. Piotr Szarota podkreśla na przykład „obsesję garderobianą” autora, która wyraża się w rozwlekłych i drobiazgowych opisach2. Spośród tyrmandologów Justyna Jaworska chyba najwięcej miejsca poświęciła poruszonemu zagadnieniu w szkicu Romans tekstylny (włączonym do antologii Ceglane ciało, gorący oddech3). Jej zdaniem „bohaterowie Tyrmanda, spragnieni uznania, stroją się przede wszystkim w pogoni za formą; gdzieś między najwyższą sublimacją a żywiołem tandety rozciąga się sfera «międzyludzkiego», w której się stwarzają z mniejszą lub większą powagą”. Gdzie indziej dodaje, że chęć „ubrania się dobrze” pozostaje u Tyrmanda funkcją kultury. Tak oto z dandysa – podsumowuje interpretatorka – wychodzi kulturalista. Jaworska zachęca zarazem do głębszej penetracji zagadnienia przy użyciu teorii psychoanalitycznej, aby tą drogą dociec, jakie kompleksy, kompulsje i wyparcia stały u pisarza za fascynacją modą. W moim przekonaniu zaproponowana ścieżka badawcza prowadziłaby do jednostronnej absolutyzacji psychologicznej natury problemu przy pominięciu jego ścisłego przecież powiązania – choćby w Dzienniku 1954 – z kontekstami historyczno-społecznym i politycznym. W dalszej części tekstu zaproponuję własną interpretację w oparciu o teorię mody niemieckiego filozofa Georga Simmla; teorię w moim przekonaniu płodniejszą analitycznie, ponieważ pozwala ona umieścić problem ubioru na przecięciu czynników psychologicznych (popędy), historycznych i społecznych.

Literatura – pisał Roland Barthes w Systemie mody4 – stwarza wyjątkowe warunki do mówienia o ubiorze, ponieważ potrafi uaktywnić wszystkie jakości materii: substancję, formę, kolor, fakturę, ruch, kształt, jasność. Tyrmand – można zrekapitulować w kontrze – korzysta z owych warunków w swojej prozie w naprawdę szerokim zakresie. W ramach poetyki Złego zaobserwować można specjalną retorykę ubioru, a więc mającą przełożenie – z jednej strony na opis postaci i związaną z nim antropologiczną wizję człowieka, a z drugiej na narrację i komunikację literacką – wymowę stroju. Jedną z kluczowych figur retorycznych, odwołujących się do ubioru bohaterów powieści, jest synekdocha, która występuje wtedy, gdy opis stroju niejako przysłania postać, stając się jej główną reprezentacją. Najłatwiej rzucającą się w oczy synekdochą tego typu jest opis Jonasza Drobniaka, „pana w meloniku”.

Z kawiarni wyszła niewielka postać w meloniku, z parasolem w ręku. Melonik obrócił się w różnych kierunkach, wreszcie zatrzymał się na widok szerokich pleców dochodzącego do Królewskiej Kolanki, po czym jego właściciel ruszył, postukując lekko parasolem, w tym samym kierunku. (Zły)


Ubiór jest tu traktowany jako swego rodzaju emanacja wewnętrznej istoty postaci. Pozwala określić cechy charakteru i osobowości: błyskotliwość, elokwencję, grzeczność i zrównoważenie Drobniaka. Wymienione przez narratora szczegóły stroju postaci umożliwiają jego późniejszą identyfikację bez konieczności wywoływania imienia, przydomku czy nazwiska. Dotyczy to także innych postaci z powieści; podam przykład.

W chwilę potem przystanął za Halskim niewysoki młody człowiek w brezentowej kurtce z futrzanym kołnierzem, spod którego wyglądała filuternie cynobrowo-trawiasta muszka. Młody człowiek gryzł lukrowane migdałki, tak zwane kamyczki, i zdawał się być bez reszty zatopiony w swych myślach. (Zły)


Czytelnik fragmentu jest w stanie rozpoznać, o kogo chodzi po wyszczególnionej w ekspozycji Jakuba Wirusa cynobrowo-trawiastej muszce, nieodzownym elemencie jego wizerunku. Już na etapie ekspozycji ten element został przypisany postaci, stając się jej identyfikatorem, późniejszym znakiem rozpoznawczym. Znacząca jest zarazem kolejność tematyczna w opisach ekspozycyjnych postaci. Przytoczę pierwszą charakterystykę Eugeniusza Śmigły.


Z tym szoferem było inaczej: już z głębi wozu dostrzegało się kolorową chustkę, pięknie związaną na jego szyi i wpuszczoną efektownie w rozpięty kołnierz munduru; mogło się to wydawać nadmiarem fantazyjności, wrażenie takie gasło jednak, gdy zbliżywszy się ku przodowi zafrapowany tą barwnością obserwator stwierdzał, jak zasadniczym i podstawowym akcentem tego wyglądu była czapka. Okrągła czapka z warszawską Syreną nad daszkiem, taka sama mundurowa czapka, jaką noszą setki funkcjonariuszy komunikacji miejskiej, tak samo brudnoszara i z czerwonym sznurkiem, a przecież – jakże inna! Od razu, na pierwszy rzut oka, wiedziało się z przemożną pewnością, że nad tą czapką właściciel jej spędził niejeden wieczór modelując ją ze smakiem i znawstwem, wkładając w jej denko druciane sztywniki i formując ją pieszczotliwie dopóty, dopóki nie nabrała jedynego, oryginalnego, wyjątkowego fasonu, zawierającego w sobie całą gamę znaczeń. (Zły)


Ekspozycja postaci w Złym najczęściej rozpoczyna się od opisu ubioru, a w dalszej kolejności dopiero brany jest pod uwagę wygląd fizyczny (Tyrmand dużą wagę przywiązuje do rysów twarzy) czy psychologia. Psychologia Śmigły zostaje zarysowana w cytowanym fragmencie właśnie w relacji do tego, jak się ubiera. Strój staje się niejako „rozrusznikiem” uruchamiającym dalsze płaszczyzny opisu, które są podrzędne. Modyfikując twierdzenie Michela Butora5, mówiące, że „Opisać meble, przedmioty, to w pewien konieczny sposób opisać postaci”, można orzec, że w prozie Tyrmanda opisać wnikliwie ubiór, to jakby opisać całego człowieka.

Omawiana retoryka ubioru zazębia się z wyszczególnioną przez Katarzynę Szalewską problematyką retoryki bycia-w-mieście, która obejmuje doświadczenia spacjalne związane z chodzeniem i przebywaniem w mieście6. Ubiór, jak przekonuje Tyrmand, charakteryzuje na różne sposoby obecność człowieka w przestrzeni miasta.


[dalszy ciąg można przeczytać w numerze]
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.