04/2018

Jadwiga Nowak

Myśli nie na czasie – ciąg dalszy

Bruliony profesora T. Józefa Hena (Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice, 2016; wydanie pierwsze PIW, Warszawa 2006) to powieść współczesna, romans i kryminał. Fabuła romansowa – zauroczenie amerykańskiego profesora slawistyki, WASP- a (White Anglo-Saxon Protestant) z Indianapolis, polską redaktorką wydawnictwa Rakieta – ma w tej książce unieść ciężar dokumentalnej relacji z wydarzeń rewolucyjnych w Rosji ze wszystkimi jej meandrami i komplikacjami. Tu bohaterami są Maksym Gorki i Nina Berberowa oraz cała plejada pisarzy i poetów rosyjskich dotkniętych rewolucyjnym terrorem. Profesor Jeff Thompson, zafascynowany zmysłową Matyldą, postanawia wykorzystać wreszcie swoje przemyślenia i nagromadzone zapiski i skomponować z nich książkę o… Leninie. Jako że profesor T. słabo mówi po polsku, a Matylda świetnie radzi sobie z angielskim, to ona tłumaczy, redaguje i wklepuje w komputer profesorskie notatki. Dzięki temu trudny romans trwa i może się rozwijać. Przy okazji ma powstać wydawniczy hit. Aby zachować równowagę między współczesnym wątkiem romansowo-kryminalnym a wątkiem historycznym, konieczny był odpowiedni wehikuł czasu. Postać Herberta George’a Wellsa jako kibicującego radzieckiemu eksperymentowi nie jest tu bez znaczenia. Tym wehikułem czasu u Hena jest miłość. Oczarowanie profesora Niną Berberową. Co istotne, Matylda, która pojawia się na jego wykładzie, swoją zmysłowością i radością życia w nadnaturalny sposób użycza materialnego ciała eterycznej postaci Niny. Jest supełek, który dyskretnie wiąże fabułę w całość. Jak te zabiegi kompozycyjne wpływają na dynamikę powieści, jak układają się te wątki w czasie czytania, co staje się dla czytelnika ważne, a co ważniejsze? U Wellsa gwałtowne przemieszczanie się w czasie powodowało mdłości, zawroty głowy i strach. U Hena poruszamy się cały czas w przestrzeni miłosnej fascynacji – raz obiektem zauroczenia jest Matylda, innym razem Nina Berberowa – co w znaczący sposób łagodzi wstrząsy. Choć zabieg i tak jest ryzykowny, i raczej filmowy niż literacki. Zdarzało mi się niechętnie wracać z posiedzenia redakcyjnego organizowanego przez Gorkiego prosto w erotyczne profesorskie uniesienia nad biustem redaktorki Matyldy. A i droga w drugą stronę bywała czasem trudna. Do momentu, od którego zaczynamy się orientować, że prawdziwym bohaterem tej powieści jest Maksym Gorki. Trochę to wszystko skomplikowane, ale ta sprytna konstrukcja pozwala oddać sprawiedliwość jednemu z najwybitniejszych pisarzy XX wieku, niesłusznie napiętnowanemu i z wyrokiem zapomnienia tylko z tego powodu, że przyszło mu żyć w ciekawych czasach. Maksym Gorki dziś – to przyjaciel Lenina i Stalina, autor Matki, twórca kojarzony z socrealistyczną doktryną w literaturze i sztuce. A kto z nas może się pochwalić znajomością Klima Samgina? Niedokończonej kilkutomowej powieści Gorkiego. Pracę nad nią przerwała gwałtowna, niespodziewana śmierć pisarza. Kto wie jeszcze dziś o jego felietonach Myśli nie na czasie w „Nowoj Żyzni”, gdzie bezlitośnie rozprawiał się z terrorem rewolucyjnym i bezkompromisowo występował przeciw bezmyślności i okrucieństwom rewolucyjnej władzy. Kto wie, że Gorki z narażeniem własnego życia zawsze stawał w obronie prześladowanych artystów i inteligentów? W swojej autobiografii Podkreślenia moje Nina Berberowa napisze o nim: „Człowiek, który postanowił poświęcić się literaturze, nauce, sztuce był dla niego święty”. Podziwiała w nim człowieka i jego „boską energię elektryczną” w działaniu na rzecz tych, którzy znaleźli się nagle w potrzebie. „Gdyby nie Gorki, umarlibyśmy z głodu” – powie po latach w Londynie Anna Achmatowa.

Brulionach profesora T. znajdziemy takie słowa z Myśli nie na czasie: „Lenin, Trocki i ich kompani już zatruli się zgniłym jadem władzy, o czym świadczy ich haniebny stosunek do wolności słowa i jednostki, i do całej sumy tych spraw, o których triumf walczyła demokracja. Ślepi fanatycy i pozbawieni sumienia awanturnicy pędzą na złamanie karku rzekomo ku «rewolucji społecznej» – w rzeczywistości droga ta wiedzie do anarchii, do zguby proletariatu i rewolucji”.

Te słowa Gorki pisze i drukuje w „Nowoj Żyzni” niespełna dwa tygodnie po rewolucyjnym przewrocie. Los pisma jest przesądzony. Ale felietonista jeszcze długie lata na wielu frontach będzie sumieniem komunistycznej partii, do której nigdy nie należał. Mówił o sobie: „Jestem okołopartyjny”.

Zastanawiam się nad wątkiem kryminalnym tej powieści. Jak ten wątek, który właściwie stanowi ramę kompozycyjną, wpisuje się w całość. Polska. Lata osiemdziesiąte. Śmierć posła na zlecenie bezpieczniackiej szajki. Mordercą okazuje się kochanek żony ofiary. Jest więc zła miłość. Przestroga, jak łatwo manipulować uczuciami.

A zatem czyżby Bruliony profesora T. ponad wszystkim były książką o dobrej, o trudnej i o złej miłości? Dobra, najlepsza to zdecydowanie ta poprzez granicę czasu – miłość WASP-a z Indianapolis do poetki Niny Berberowej. Trudna – właściwie nie wiadomo do końca, czy to miłość, czy Jeff kocha Matyldę. Rzecz bardziej w seksualnym spełnieniu i w fascynacji, która ma służyć twórczemu natchnieniu. I zła – zdrada ze skutkiem śmiertelnym. To z pewnością książka poświęcona miłości i niezmienności natury ludzkiej. Temu, jak bardzo potrzebujemy innych, żeby móc się w nich przejrzeć, żeby zobaczyć siebie we właściwym lustrze, żeby spełnić się w naszych twórczych zamiarach.

Zaraz, zaraz, to o czym w końcu są Bruliony profesora T.? O Gorkim, o miłości, o zdziczałej bezpiece, o WASP- ie z Indianapolis, przedstawicielu amerykańskiej arystokracji społeczno-etnicznej, który studiował w Moskwie, zna prezydenta Kwaśniewskiego i swobodnie porusza się wśród funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa? O antysemityzmie w końcu? Bo i ten wątek zarysowuje się wyraziście między wątkami. Czy możliwe jest, by nie pogubić się w tej wielości, w tym bogactwie?

Sezamie, otwórz się.

Józef Hen, Bruliony profesora T.
Wydawnictwo Sonia Draga,
Katowice, 2016, s. 360.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.