06/2020

Szymon Wróbel

Otchłań albo Hanny Ograbisz-Krawiec obrysowywanie tła

Zarys
Zaklasyfikowanie twórczości Hanny Ograbisz-Krawiec jako wariantu sztuki ziemi, jako dzieła ograniczonego intelektualnie i konceptualnie do gatunku land art, byłoby niesprawiedliwe. Byłby to gest zubożający Ograbisz-Krawiec z tego, co dla niej swoiste i indywidualne. Co w niej jest jednak indywidualne? Co w niej jest swoiste tylko dla niej? Powiedziałbym, że indywidualny jest w niej obrys pewnego wariantu materialnej duchowości. Czym jest ten obrys i czym jest ta materialna duchowość? – to pytania, na które postaram się tu odpowiedzieć.

Z pewnością jawne nawiązywanie i bezpośrednie inspiracje sztuką Roberta Smithsona, tj. myślenie o sztuce „poza sztuką”, myślenie dzieła „poza dziełem”, myślenie materialności „poza materialnością”, myślenie miejsca „poza miejscem”, stanowi immanentną cechę autorki Environnements. Być może w sztuce Hanny Ograbisz-Krawiec najbardziej ciekawe są materie – kamienie na przykład. Te nie są jednak tylko „kamieniami”, one są „kontemplacjami”, są zdolne do uniesienia. Słynna książka Pismo kamieni Rogera Caillois mogłaby tu okazać się wspaniałym kufrem z narzędziami interpretacyjnymi1. Kamień myśli. Kamień myśli to, czym jest, oraz to, gdzie jest. Wydaje mi się, że sztuka Ograbisz-Krawiec podąża w stronę mowy materii i obrazów materii. Nie spieszmy się jednak. Pozostańmy „w miejscu”, w którym „ona jest”.

Nie jestem pewny, czy Hanna Ograbisz-Krawiec ważyłaby się na pobranie z kopalni odkrywkowej skał z miką, a następnie wystawienie ich w galerii w geometrycznie ustawionych zbiornikach, razem z mapami i fotografiami pozwalającymi zidentyfikować teren, z którego pobrano materiał skalny, wiem jednak, że problem środowiska – ziemi, powietrza, światła, przynależności rysunku do krajobrazu, tła do figury, ramy do dzieła, człowieka do miejsca – to zasadnicze motywy tej wcale nieoczywistej przy-ziemnej i poza-ziemnej, materialnej i przeciw-materialnej, radykalnie ziemskiej i radykalnie nieziemskiej, statycznej i dynamicznej sztuki medytującej nad miejscem, pobytem, wędrowaniem, zamieszkiwaniem, znikaniem i ponownym zjawianiem się człowieka na horyzoncie świata.

Prawdopodobnie najbardziej znanym dziełem Smithsona jest Spiralna grobla (Spiral Jetty) – grobla o długości tysiąca pięciuset stóp usypana w 1970 roku od brzegu Wielkiego Jeziora Słonego w stanie Utah, zbudowana ze skał, ziemi i soli. Hanna Ograbisz-Krawiec nie dostarczyła nam tak spektakularnej w rozmiarach budowli. Nasza artystka zajmuje się bardziej przyczółkami, miejscami przenośnymi, pomostami, parawanami, barwami, placami zawieszonymi w przejściu. Szuka miejsca „poza miejscem”. Jej „utwory”, bo tak chyba należałoby traktować „rzeźby-instalacje” artystki – Utworów kilka na barwę i gest (2009), Parawany i Po-Mosty… (2008), Transcendentalność przyziemna… (2008), Beletage (2007), Miejsca światła… (2007), Horyzonty pamięci (2007), Horyzont (2005), Przyczółki Przyziemności (2004), Miejsca wędrowne… (2003), Przenoszenie Miejsc (2002), Między Niebem a Ziemią (Zwischen Himmel und Herd­feuer) (2001), Poza miejscem… (2001), Monodramy przestrzeni (1999), Medytacje… (1997), Environnements (1991), Być… (1991) – to przestrzenie, które luzują, tj. uwalniają miejsce. Hanna Ograbisz-Krawiec luzuje miejsca po to, aby wypowiedziało się samo miejsce. Być może czymś właściwym byłoby powiedzenie, że artystka nie tyle obrysowuje miejsca, ile śledzi i zamazuje ich granice po to, aby ujawnić ich niewidoczne dla oka ograniczenia widzenia. Zamazując „naturalne granice” miejsc, artystka raz jeszcze zarysowuje ich kształty. Artystka w istocie tworzy Beletage. To słowo znaczy „kondygnacje z reprezentacyjnymi pomieszczeniami”. Można by wyprowadzić pochopny wniosek, że Hanna Ograbisz-Krawiec jest architektem przestrzeni.

Artystka robi jednak coś więcej – wytwarza rysy i obrysy świata. Jej rys przedmiotu jest skutkiem aktu obrysowywania spotykanych miejsc, ale także reprezentacją przedmiotu w porządku fikcji. Rys to relief własnego wizerunku. Relief to płaskorzeźba – kompozycja wykonana na płycie z pozostawieniem na niej tła. Niespodziewanie być może należy spojrzeć na wszystkie dzieła artystki jak na jej „portrety zewnętrzne”, własne obramowania. Autorka obrysowując świat, siebie samą pozostawiła w tle. Nazywając rys, Hanna Ograbisz-Krawiec otwiera otchłań; rys bowiem nie tylko operuje nad przepaścią, ale także utrzymuje razem dwa dalekie brzegi. Rys jest „satyrą otchłani”, to „satyra nad otchłanią”. Rys jest wreszcie „satyrą w otchłani”. Otchłani czego jednak? W jakim sensie satyrą? Dlaczego nie humorem lub ironią? Satyra jest nade wszystkim sztuką wielkości, jest wyolbrzymieniem. Satyra to satira od satura – „naczynie z różnymi owocami; mieszanina”. Rys jest satyrą otchłani nieskończonego tła. Rys jest także rodzajem pomostu. Należy zapytać natychmiast: pomostu pomiędzy czym a czym? No cóż, pomiędzy skończonością „dzieła” a nieskończonością „otoczenia” dzieła.

Centralną dla Hanny Ograbisz-Krawiec figurą jest najbardziej otchłanna figura „koła”. Koło to otchłań otoczenia i samego procesu otaczania. Koło staje się spiralą. Spirala staje się mandalą. Mandala to koło lub łuk. Mandala to także praktyka tworzenia i niszczenia, to praktyka kontemplacji. Koło strąca w otchłań jednostkowość „figury prostej” toczącej się od punktu do punktu. Myślenie i refleksja stają się w medytacji wolutą, tj. ślimacznicą – elementem architektonicznym i motywem ornamentacyjnym w formie spirali lub zwoju. Ślimacznica wpisuje nieskończoność myślenia w skończoność miejsca, tj. teologię w zamkniętą przestrzeń laickiego losu. Ważne w naszym rozumowaniu jest, aby zrozumieć, że otchłań nie jest tu pojmowana statycznie, ale dynamicznie. Sama otchłań nic nie znaczy. Znaczenie otchłani zaczyna się rozrastać i do nas docierać od chwili, gdy zadajemy pytanie: co znaczy otchłannieć? Jaka jest dynamika pogłębiania i rozszerzania otchłani tła?

Podobnie jak w twórczości Joana Miró mamy u Ograbisz-Krawiec gest tworzenia i niszczenia swojego dzieła. Tworzenie mandali to tworzenie konstelacji. Konstelacje są mozaikami świata. Świetność mozaiki zależy od jakości materii-szkła. Mozaika jest w istocie traktatem filozoficznym. Nie należy bowiem zapominać, że traktat i mozaika osiągnęły jedynie w średniowieczu najwyższą formę, stąd łączy je autentyczne pokrewieństwo. Mozaiki zachowują swój majestat mimo nieregularnej rytmiki składania i kaprysu cząstek. Mozaiki to konstelacje.

Walter Benjamin zauważył, że idee mają się do rzeczy tak, jak gwiazdozbiory mają się do gwiazd. Oznacza to przede wszystkim, że idee nie są ani pojęciami, ani prawami. Nie służą poznaniu fenomenów, a te żadną miarą nie mogą stanowić kryterium istnienia idei. Idee to zmienne konstelacje, w których materie-elementy-fenomeny zostają ujęte jako punkty w mandalach, co dla fenomenów oznacza, że są podzielone i jednocześnie ocalone2. Idee nabierają życia, gdy zgromadzą się wokół skrajności. Idee to faustowskie matki: spowija je mrok, jeśli fenomeny nie przyznają się do nich i nie otaczają ich kręgiem miłości-światła. Ocalenie fenomenów i ich rozświetlenie – przedstawienie – dokonuje się tylko w mandali.

Sztuka dla Hanny Ograbisz-Krawiec, podobnie jak dla Hegla, jest tylko jednym spośród wielu kół tworzących wielkie koło o nazwie Geist, czyli duch lub medytacje. Duch to powracające z zaświatów widmo (Gespenst). Widmo to natomiast „droga okrężna” jako wędrowanie w sensie re-tour; to dodatkowa droga powtórzenia i ponownego zjawiania się. Końcem sztuki – i jej prawdą – jest religia, czyli jeszcze jedno koło, którego końcem – prawdą – stanie się filozofia. Wpisanie jednego koła w inne koło daje w efekcie otchłań. Koło wpisane w koło jeszcze nie otchłannieje. Aby wpisanie koła w koło stało się otchłanne, najmniejsze koło powinno zawrzeć w sobie figurę największego. Otchłań powstaje zatem wówczas, gdy relacja „część – całość” staje się problematyczna. Otchłań dynamiczna powstaje ostatecznie po unicestwieniu struktur inkluzji, czyli uwięzienia.

Tak to się właśnie dzieje w pracy Hanny Ograbisz-Krawiec zatytułowanej Zapis z 2000 roku. Tu na glinianych tabliczkach zapisane zostały wszystkie teksty o sztuce artystki, jakie wcześniej zapisała. Na każdej tabliczce znajdujemy tylko jedno słowo. Ten stos ma wielkość stołu kuchennego. „Całość” została jedynie obrysowana kredą. Całość została unicestwiona w częściach, ale części zostały roztrwonione w całości. Dylemat „tworzenia części” i „unicestwiania całości” jeszcze lepiej jest widoczny w pracy zatytułowanej po prostu Część i całość z 1999 roku. Praca powstała w wyniku przemyśleń artystki dotyczących „zjednoczenia Europy”. W tej pracy znajdujemy siedem kręgów niczym siedem pieczęci, rozsuniętych na planie krzyża greckiego, naczynia, amfory na wodę. „Całości” tworzy tym razem kształt wspólnej misy. Naczynia zostały zrobione techniką ceramiczną, jaką posługiwali się nasi przodkowie przed wynalezieniem koła garncarskiego. „Całość” tworzy zaskakującą „podzieloną konstelację”. „Całość” nigdy nie stwarza całości. „Świat” oznacza konstelację wszystkich możliwych danych, które wskutek absolutnego obowiązywania jakiejś zasady stają się kontinuum. „Świat” oznacza „sumę” wszystkich możliwych podziałów.

Jacques Derrida w Prawdzie w malarstwie przytomnie zwraca uwagę, że od chwili, gdy przestajemy pojmować rzecz tak, jak robili to Grecy, jako „spód w postaci hypokeimenon”, a zaczynamy pojmować ją jako substantia, wtedy właśnie okazuje się, że grunt usuwa się nam spod nóg. Ten grunt nie jest wszakże hypokeimenon, lecz źródłowym i fundamentalnym doświadczeniem Greków lub greckiej mowy, która pojmuje rzecz w postaci bycia-(pod)-spodem. Jest to zatem grunt dla hypokeimenon3. Grunt staje się bez-gruntem. Hypokeimenon kryje jednak jeszcze inny „spód”, przed podziałem na materię i formę. Mianowicie, kiedy „wytwór” (narzędzie) stanie się tematem „dzieła”, a „rzecz jako wytwór” – buty na przykład, stanie się przedmiotem prezentowanym lub reprezentowanym w postaci „dzieła”, to „rzecz” przeistacza się w coś skomponowanego, a nie zastanego. „Wytwór” (dzieło, artefakt) znajduje się w pewnym sensie między „rzeczą” a „dziełem” i przez to uczestniczy w obu. Co jest zatem „nagą rzeczą”? Rzeczą jest – jak powiada Martin Heidegger – kamień na drodze i skiba ziemi. Rzeczą jest dzban i studnia przy drodze. Człowiek (Mensch) w ogóle nie jest rzeczą. Buty – to jeszcze nie „obraz”, nie „dzieło sztuki”, lecz „wytwór”4.

Dla Hanny Ograbisz-Krawiec, podobnie jak dla Hegla, pozostaje problemem, czy sztuka jest jeszcze istotnym sposobem rozstrzygania prawdy naszego istnienia. Czy sztuka jest jeszcze namysłem? Czy sztuka jest zdolna do kontemplacji? Sam artysta wpisany jest przecież w koło. Więcej: artysta wpisany jest w otchłań koła. Koło artysty i dzieła sztuki jest oczywiście błędnym kołem. Artysta jest tym, kto wytwarza dzieło sztuki, ale źródłem dzieła sztuki jest praca artysty. Co to oznacza? Oznacza to, że kołem jest nie tylko krok od dzieła do sztuki i do artysty, jak i krok od sztuki do dzieła, lecz każdy podejmowany przez nas pojedynczy krok krąży po kole świata i jego granicy.

Twierdzę, że doświadczenie kolistego ogrodzenia, które niczego nie zamyka i niczego nie otwiera – to zasadnicze doświadczenie w twórczości Hanny Ograbisz-Krawiec. Jej dzieła nie cechuje ani negatywność, ani brak, a jedynie afirmatywne doświadczenie otaczania granicy. Myślenie artystki polegałoby właśnie na owej wierności tworzenia granicy, obrysu, rysu, zarysowania. Poprzez wierne powtórzenie koła, jego zarysu, Hanna Ograbisz-Krawiec zaznacza pragnienie dostąpienia do tego, co jeszcze nie przekroczone. Jak każda produkcja, „wytwarzanie otchłani” prowadzi do nasycenia tego, co jest przez nią rozwierane. Otchłań wchodzi w bieg koła. Bieg jest jednak rozwieraniem i wypełnianiem otchłani, tj. spełnieniem i wypełnianiem pustki. Pytanie zatem brzmi: jak można wypełnić otchłań otoczenia (tła)? Co jest właściwym pragnieniem otchłani?

[…]

[Dalszy ciąg można przeczytać w numerze.]

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.