11/2020

Piotr Wojciechowski

Siedem sonetów sierpniowych
Półmaraton

Znikłeś w tłumie i kurzu, więc podnieś dłoń w biegu

na znak, że bierzesz udział. Na dziś tyle trzeba,

liście opadłe depczesz, one cię ustrzegą

przed niebem w matniach kałuż. Już się nie spodziewaj,

że chór chrypłych oddechów cokolwiek zaśpiewa,

że będzie jakaś meta i fiesta za metą.

Wystarczy, że się skłonią ponad wami drzewa

I szmaty po rynsztokach deszczówką nacieką.

Ktoś się schylił i podniósł proroczy transparent.

Ktoś chorągiew odkopnął nazbyt ostrej barwy.

Nieważne, w pięść zaciśnij tych starych słów parę.

Trzymaj, złap ciszę w płuca i chodu do bramy.

Możesz mokrą samotność zapiąć jak czamarę.

I przeczekać epokę. Znak został ci dany.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.