04/2021

Grażyna Obrąpalska

„To życie, to lubię”

Do kilkunastu już mniejszych i większych tomów korespondencji Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów doszła bardzo znacząca pozycja.

Obejmująca lata 1947–1979 lektura listów jest fascynująca pod wieloma względami. Jerzy Lisowski, poznany we Francji młody człowiek, urzeka Iwaszkiewicza. Jego rola w życiu Iwaszkiewicza z upływem lat zmienia się. Na początku spełnia potrzebę, o której pisze Iwaszkiewicz w Dzienniku: „Rozumiem dokładnie, że potrzebne jest mi towarzystwo młodych mężczyzn, wtedy odczuwam w sobie to uczucie pełni, które jest bliskie uczuciu szczęścia” – zapisuje 24 sierpnia 1957 roku. Z latami zmieniają się zadania i pozycja Lisowskiego. Niewątpliwie dzięki pierwotnej pomocy Iwaszkiewicza Jerzy Lisowski pokonuje błyskawicznie stopnie kariery zawodowej, aby zwieńczyć ją pozycją redaktora naczelnego „Twórczości.” Czy bez pomocy Jarosława Iwaszkiewicza mielibyśmy tak spełnionego Jerzego Lisowskiego? Ośmielę się napisać: nie sądzę.

Dla czytelnika znającego opublikowane już edycje listów Iwaszkiewiczów do innych korespondentów jest to fascynująca lektura. Mamy jeszcze jednego Jarosława Iwaszkiewicza.

Ludziach i książkach (wydanie z 1983 roku) pisarz kilkakrotnie pisze o ogłaszanych w latach siedemdziesiątych XX wieku wielkich blokach listów Zygmunta Krasińskiego. Zachwyca się jego przebogatym wewnętrznym i zewnętrznym życiem, które się odsłania rozmaicie „po korespondentach”. W listach do ojca, do Delfiny Potockiej, Jerzego Lubomirskiego, Adama Sołtana charakter Krasińskiego przystosowuje się do każdego korespondenta w inny sposób. Dla każdego jest inny. Listy Zygmunta Krasińskiego odsłaniają całe życie poety, ale za każdym razem inaczej.

Tak właśnie czyta się opublikowane już bloki korespondencji Jarosława Iwaszkiewicza. To jeszcze jeden Iwaszkiewicz. Z Lisowskim rozmawia inaczej, jakby się do niego chwilami upodabniał.

Inne są także oczekiwania i prośby. W późnych latach czterdziestych Lisowski jest proszony o przysłanie gumek do weków (koniecznie trzydzieści-pięćdziesiąt sztuk), o możliwie dużą liczbę skarpetek, krawaty, koszule, szczoteczki do zębów (nie nylonowe), dziesięć niedużych skórzanych guzików. Pani Anna prosi o igły do cerowania wełny, których od dwóch lat nie ma w sklepach.

Po kilku latach są to prawie wyłącznie prośby o książki. Inny jest także język. Lisowski jest często brutalny, prześmiewczy i niegrzeczny w ocenie współpracowników i korespondentów. Takim językiem odpowiada mu często Iwaszkiewicz.

Rola Jerzego Lisowskiego w zespole redakcyjnym staje się coraz większa. Członkowie redakcji zmieniają się, Lisowski jest zawsze.

„Twórczość” przez dziesięciolecia była bez wątpienia najważniejszym czasopismem na polskim i nie tylko polskim rynku. Inne tytuły powstawały i upadały, „Twórczość” była „zawsze”. Od początku była pismem pierwodruków i jej siła kreacyjna była olbrzymia. Publikacja w miesięczniku mogła otworzyć drzwi do literackiej kariery. Reputacja pisma była tak wielka, że mogła stworzyć talent lub pomóc w znacznej mierze w usłyszeniu głosu. Nieudzielenie głosu też było pewnym rodzajem śmierci. W środowisku literackim „Twórczość” czytali wszyscy. Kogo wybory redakcyjne zakopały w grobie? Odpowiedź na pytanie jest trudna, jeśli nie niemożliwa, a samo pytanie zapewne naiwne.

W korespondencji można znaleźć kilka śladów wyborów Jerzego Lisowskiego. W 1955 roku napisze do Iwaszkiewicza: „Czwartą notą będzie Mikulskiego Pokój z obiciem. O Dąbrowskiej nie pisałem już, bo 1) nie zmieściłaby się już, 2) nie wiem, czy jest sens «kanonizować» babę. Jeśli uparcie trwasz na swoim stanowisku, zrobimy notę do lipcowego numeru”.

W przypisie setnym tomu drugiego czytamy: „Nota Tadeusza Mikulskiego Pokój z obiciem (podpisana inicjałami T.M.) w «Twórczości» 1955, numer 6 poświęcona była antologii Warszawa naszej młodości pod red. Adama Mauersbergera […] wydanej przez Iskry w 1954 roku”. W następnym przypisie czytamy: „Ani w lipcowym numerze «Twórczości», ani w kolejnych numerach pisma nie ukazała się nota na temat Marii Dąbrowskiej”.

Pod koniec życia Jarosława Iwaszkiewicz uskarża się w Dzienniku: „Lisowski zarzucił mi, że jestem Piotrem Rytlem naszej epoki, dlatego że nie podoba mi się Donat Kirsch i ten Słyk od barszczu […] A dlaczego wybroniłem Konopielkę? Okazała się w końcu dobra, choć na nią w redakcji wybrzydzano” (27 sierpnia 1979 roku). Powieść Marka Słyka W barszczu przygód była drukowana w kilku wielostronicowych odcinkach w „Twórczości”.

Bardzo ważnym elementem wydania Listów jest poziom pracy edytorów książki, Agnieszki i Roberta Papieskich. Nie wyobrażam sobie lektury listów bez dokładnej lektury przypisów. To sama w sobie wielka przyjemność. W ich przygotowanie Agnieszka i Robert Papiescy włożyli lata mrówczej pracy. Często są zdumiewające, sięgające do niewydanych jeszcze zbiorów rękopiśmiennych, demonstrujące olbrzymi poziom wiedzy ich autorów. Oto jej przykład, przypis 144 w tomie pierwszym:

„Podwójny cytat: Iwaszkiewicz przywołuje zakończenie swojego wiersza Pożegnanie Sycylii oraz – sparafrazowany w tym zakończeniu – fragment Irydiona Zygmunta Krasińskiego. Ostatnie słowa wiersza Iwaszkiewicza brzmią: «Na północ więc kieruj się teraz, na północ, na północ, / Do kraju mogił i chmur, do kraju krzyżów i chmur […]» Sparafrazowany przez Iwaszkiewicza fragment Irydiona brzmi: «Idź na północ w imieniu Chrystusa – idź i nie zatrzymuj się, aż staniesz na ziemi mogił i krzyżów […]» […]”.

Tak samo było w wypadku korespondencji Pawła Hertza z Anną i Jarosławem Iwaszkiewiczami. Przypisy są niebywale interesujące. W jednym z nich pojawia się nieznany wiersz Słonimskiego.

Pozwolę sobie zacytować jeszcze jeden z przypisów do korespondencji Iwaszkiewicza i Lisowskiego. Otóż w trudnych momentach Iwaszkiewicz używał powiedzenia „to życie, to lubię” które w rodzinie stało się przysłowiem. Czytamy przypis 515 z tomu drugiego:

„[…] Źródłem powiedzenia Iwaszkiewicza jest zapewne ballada Adama. Mickiewicza To lubię, gdzie tytułowe słowa padają w równie niesprzyjającej sytuacji:

Raz, gdy do Ruty jadę w czas noclegu,

Na moście z końmi wóz staje,

Próżno woźnica przynagla do biegu,

«Hej!» – krzyczy, biczem zadaje.

Stoją, a potem skoczą z całej mocy,

Dyszel przy samej pękł szrubie;

Zostać w polu samemu i w nocy,

«To lubię – rzekłem – to lubię!»”

Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie, Jerzy Lisowski: Listy 1947–1979.
Wstęp Robert Papieski.
Opracowanie i przypisy Agnieszka i Robert Papiescy.
Wydawnictwo Akademickie Sedno
Warszawa 2020.
Tom I, s. 576;
tom II, s. 600
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.