03/2018

Małgorzata Pieczara-Ślarzyńska

Wzory procedur egzystencji

„Pamięć jest zbiorowym doświadczeniem wszystkich ludzi, również tych w danej chwili niewidzialnych, którym pozwala się ponownie zaistnieć” – pisał Claudio Magris. Pamięć operacyjna z pozoru może jawić się jako tytuł mało poetycki, nawiązujący znaczeniem do sfery technologii – do roboczej pamięci komputerowej, w której umieszczane są rozkazy procesora dostępne bezpośrednio dla jego jednostek wykonawczych, nie zaś za pośrednictwem urządzeń wejścia-wyjścia.

Zwróćmy jednak uwagę, że pamięć operacyjna jest wprawdzie pojęciem z dziedziny informatyki, niemniej jednocześnie jest pojęciem z dziedziny psychologii, stosowanym na określenie pamięci krótkotrwałej (short-term memory, STM). W pamięci operacyjnej przechowywana jest niewielka ilość nowych informacji przez krótki czas – informacje te ulegają konsolidacji i przechodzą do pamięci długotrwałej bądź też są zapominane. Pamięć operacyjna pełni zatem rodzaj sita, dokonując selekcji informacji potrzebnych i usuwając zarazem te zbędne. Co istotne, kodowanie informacji w pamięci operacyjnej po pierwsze ma charakter dźwiękowy (w spójności być może z melicznymi źródłami poezji, jak również z częstym w twórczości Ewy Lipskiej motywem muzyki, obecnym także w tym tomie, m.in. jako Vier letzte Lieder Straussa w utworze Kilka chwil o muzyce; zwróćmy uwagę, że brak dźwięku w wierszu Wycieczka związany jest z przemocą. „Wycelowane w nas / głosy z tłumikiem. Przemawiają / ale ich nie słychać”), po drugie zaś warunkiem niezbędnym do przekazania danych pamięci długotrwałej jest ich powtarzanie (cecha nieobca również przekazom oralnym leżącym u źródeł poezji, stanowiąca także element struktury utworu poetyckiego i nawiązująca do sposobu jego funkcjonowania). Koncepcja pamięci operacyjnej łączy niejako takie obiekty, jak maszynę-procesor oraz umysł ludzki, wskazując na istniejące pokrewieństwa. Zbliżenie między nauką a duchem sytuuje ciało człowieka w perspektywie ciała-maszyny, zarazem nie wykluczając poetyckiej konceptualizacji obiektu technologicznego. Wskazuje także na pokrewieństwo nauk ścisłych i wiedzy humanistycznej, nauki i poezji, które niejednokrotnie już znajdowało swoje odbicie w twórczości wybitnych artystów, takich jak na przykład Lewis Carroll czy Bolesław Prus. Nie chodzi zresztą tylko o nawiązywanie do repertuaru naukowo konfrontowanych zjawisk świata fizycznego, lecz być może o pokrewne dążenia nauki i poezji, by poprzez szczegół, poprzez detal poszukiwać wzorów uniwersalnych. Nierzadko przypomina się, iż zarówno nauka, jak i poezja mają swoje korzenie w metaforze. Nowa metafora to nowy sposób ujęcia rzeczywistości, nowe ustrukturyzowanie świata.

Poezja Ewy Lipskiej jako ciągle niewyczerpane źródło nowych metafor, jak również konsekwentne powracanie do metaforyki już sprawdzonej (jak na przykład metaforyka solarna, charakterystyczna zwłaszcza dla XXI-wiecznego okresu twórczości Lipskiej, o czym przypominał niedawno Janusz Drzewucki w „Twórczości”) jawi się w tej perspektywie jako nadzwyczaj spójny projekt poszukiwania odświeżających teorii porządkujących – lub wręcz przeciwnie: wywracających – (meta)fizyczną rzeczywistość. Jednocześnie sama koncepcja pamięci sytuuje podmiot tych utworów w sieci bardziej skomplikowanych relacji czasowych: wobec społeczeństwa, historii. Sito pamięci operacyjnej wyławia klasyków – jak Szekspir, Buñuel, Faulkner czy Strauss, wyławia bliskich i przyjaciół. Pamięć warunkuje człowieczeństwo, istnieje również w ścisłym związku z szeroko pojętą sztuką. Jak pisał Claudio Magris w eseju Pamięć nieobsesyjna, „Mnemosyne, bogini pamięci, jest w greckiej mitologii matką Muz, a zatem wywodzą się od niej wszystkie sztuki, co nadaje kształt i sens życiu, chroni je przed nicością i zapomnieniem”. Czas – przeszłość – przemijanie, wielkie tematy poezji Ewy Lipskiej powracają także w najnowszym zbiorze poetyckim, również na mocy metafory ciała-maszyny: wszak pamięć operacyjna jest pamięcią ulotną, po wyłączeniu komputera informacja w niej zawarta znika.

Wiersze z Pamięci operacyjnej to wiersze o przemijaniu, jak wiele z wcześniejszych utworów Lipskiej, ale w nowym tomie odchodzenie zdaje się tematem kluczowym. Pojawia się motyw oczekiwania na swój lot (O sobie bez narzekań), żegnając przyjaciół, którzy coraz częściej mieszkają w urnach (Zawsze może się zdarzyć) lub między stronami wspomnieniowych wydań korespondencji (Zbiory listów miłosnych – Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza). Niewykluczone, że w tej właśnie perspektywie można odczytać zaburzenia materialności, charakterystyczne dla zjawisk opisywanych w tym tomie, przynależne zresztą również wcześniejszej poezji Lipskiej, szczególnie surrealnym w obrazowaniu wierszom do pani Schubert (postaci pojawiającej się w poezji Lipskiej od czasu Ludzi dla początkujących, 1997, ostatnio bohaterce tomów Droga pani Schubert, 2012, Miłość, droga pani Schubert, 2013). Człowiek-maszyna, człowiek z papieru lub człowiek-świadomość, sypiający między stronami dzieł Szekspira (Mafia) czy leżący w powieściach Faulknera (Latający obiekt), współistnieje w Pamięci operacyjnej z animizowaną Historią, która niczym zły pies „nie zrobi ci krzywdy / dopóki / nie odbierzesz jej / miski z jedzeniem” (Historia) oraz antropomorfizowanym Strachem, który „Zawsze się bał / że ktoś go sypnie” i „Zestarzał się razem z nami” (Strach). Istotne wydaje się również to rozchwianie: z jednej strony zmechanizowana wizja nowoczesnego człowieka, z drugiej strony – animizacja (Historia) i uosobienie (Strach) pojęć abstrakcyjnych, wskazujące być może na względność wszelkich ustabilizowanych kategoryzacji bytowych.

Sam kosmos jawi się jako byt cielesny, podejmowane są próby zespolenia go z ciałem ludzkim i dopasowania do ludzkiej perspektywy – podobnie jak w wielu wcześniejszych utworach Lipskiej (jak choćby w wierszu Internat dla Trudnych Poetów: „Wkłada na siebie świat / ale nie mieści się / w jego rękawach). W utworze Pamięć operacyjna „kroimy ser księżyca / na czarnym talerzu”, „Częstuję ich planetami / Ciała niebieskie w czekoladzie”. Materialność obiektów stelarnych zespaja się z materialnością jednostkowego ludzkiego ciała, z jego wymiarem postrzegania i ujmowania rzeczywistości w ramy. Proporcje są względne. Gdzieś głęboko w tych wierszach czai się lęk – lęk przed programem wspólnym dla ludzkości („wszystko co ludzkie / odkładane jest na przeszłość”, Sztuczna inteligencja): przed chorobą (zakodowaną w DNA, O sobie bez narzekań), przed śmiercią (jak Lowell w taksówce), przed ubywaniem (Byliśmy jeszcze wszyscy), przed awarią materialnej rzeczywistości. I choć z jednej strony można szukać tymczasowych schronień w knajpach i liczyć, że awaria świata „ominie naszą wieś” (Awaria świata), z drugiej – powtarza się w tych wierszach również afirmacja „Nie mam żalu”, „Wyrzucam z serca urazę do świata” (O sobie bez narzekań).

Pamięci operacyjnej jest zatem Strach – z jednej strony warunkowany uniwersalną dla ludzkości perspektywą końca fizycznego ciała, z drugiej strony determinowany innymi zjawiskami pozatekstowymi, takimi jak Historia, dzisiejsze, niepewne jak zawsze, czasy. Wiersz Strach nie przypadkiem być może sąsiaduje z wierszem Postęp. Postęp wszakże „Ratuje i zabija”, a „Jego roboty szczerzą zęby”. Dzisiejsze czasy, „bijące na alarm” (Strach), „żrący czas” (Zawsze może się zdarzyć), czasy pomiędzy – „między wersami / z bronią gotową do strzału” (Mafia), „między wojnami” (Pamięć operacyjna), nie zapewniają podmiotowi tych wierszy spokoju ducha. Obecny czas jest czasem oczekiwania na koniec, czasem Awarii świata („Nadchodzi awaria świata. Ale jeszcze drzemie / rozleniwiona w zaroślach”), czasem, w którym „Przyrządy pomiarowe wskazują / że nadchodzą grabarze. // Debaty chemicznych wzorów / nie pozostawiają złudzeń” (Obraz. Nieznany autor), a perspektywa eschatologiczna nie daje wielkiej nadziei na szczęśliwy ciąg dalszy: „Patrzymy na złom cmentarza. / Mniej więcej umarli. Ale więcej nic” (Awaria świata). Na skutek uwarunkowań natury wewnętrznej i zewnętrznej istnienie odbywa się w istocie w ciągłej atmosferze zagrożenia (Wycieczka), świat – organizacja mafijna – po cichu zastawia na człowieka pułapkę.

Świat – kraj – ojczyzna. W nowym tomie powraca temat charakterystyczny dla wielu wcześniejszych utworów Ewy Lipskiej: temat trudnej miłości do kraju, problem relacji własnej zsubiektywizowanej ojczyzny, pełnej prywatnej historii każdego z nas, i kraju uwarunkowanego przez system, przez politykę – „ojczyzna nie wtrąca się do polityki” (Zawsze może się zdarzyć). Janusz Drzewucki, pisząc w „Twórczości” o nowych wierszach Ewy Lipskiej, zwracał uwagę na brak słowa ‘ojczyzna’. Niemniej w tomie Pamięć operacyjna słowo to pojawia się kilkakrotnie, w nieoczywistych wszakże konfiguracjach – poza powyższą, na przykład: „Zawsze można zostać / gorszą rasą gołębi. / Zdrajcą ojczyzny” (Zawsze może się zdarzyć). Ojczyzna to kraj, z którego można wyjechać, otwiera się zatem problem emigracji, decyzji w kwestii istnienia wewnątrz – na zewnątrz określonej przestrzeni, decyzji, która otwiera wiele alternatywnych przeszłych światów:

Wrzucam do pralki kraj
z którego się nie wyjechało.


Patrzę jak się wykręca
przewraca zniekształca.

(Wirująca nadzieja)


Decyzji być może wciąż atrakcyjnej dla tych, którzy mierzą się z nią obecnie: „Dla debiutantów / wirująca nadzieja”. Podobnie jak na przykład w Pomarańczy Newtona (by przywołać powtarzający się w zbiorze z 2007 roku fragment „Oni już byli. / My właśnie jesteśmy. / Wy dopiero będziecie.”, trafnie nazwany w jednym z komentarzy wzorem powszechnego przemijania), w najnowszym tomie ważną rolę zdają się odgrywać wzajemne relacje zaimków osobowych.

Podmiot tych wierszy to najczęściej podmiot zbiorowy, pewne my, sygnujące wspólnotę doświadczenia właściwego całej zbiorowości. Z jednej strony zabieg taki ustawia podmiot w perspektywie konfesyjnej, i jednocześnie wyłączającej, budując wypowiedź dotyczącą pewnej zamkniętej grupy i od niej też wychodzącą, z drugiej – przeciwnie – włącza w ten sposób czytelnika do grona zbiorowego podmiotu mówiącego w tej poezji, działa więc inkluzywnie wobec czytającego. Co ciekawe, tylko dwa razy w tomie powtarza się sformułowanie „nasze wspólne” – dotyczy ono „naszych wspólnych zdjęć” (Zbiory miłosnych listów, „wydanych przez / znaną oficynę”) oraz tytułowej pamięci operacyjnej właśnie: „W oddali przepływa nasza / wspólna pamięć operacyjna” (Pamięć operacyjna). To symptomatyczne, że pamięć operacyjna – tak indywidualna – jest tu współdzielona, umieszczona w perspektywie pewnej zbiorowości.

W ten sposób, na wzór podmiotu tych wierszy, staje(my) się częścią jakiegoś większego mechanizmu, skomplikowanej maszyny wszechświata, której działanie jest nie do końca zrozumiałe, na pewno zaś przerażające („Nie ma litości. / Jest maszyna. / Ona ci wytłumaczy / co chcę ci powiedzieć”, Sztuczna inteligencja). To ona ma dla nas wszystkich na szybko program (nie)działania, program awaryjny i ulotny, przechowywany w pamięci operacyjnej, jednak pewny jak „przedostatni kurs / na cmentarz w Dunbarton”, taki sam jak dla Roberta Lowella i dla Johannesa Keplera, o których śmierci wspomina się w tym tomie. Ich śmierć zatrzymuje się na sicie pamięci operacyjnej. Jest ważna. Jest fundamentalna dla nas wszystkich, wpisując się we wzór powszechnego przemijania. Jednak poza powszechnymi wzorami procedur pamięć operacyjna każdego z nas wyłowi być może różne obiekty, zdarzenia, sytuacje, odwoła się być może do nie tych samych klasyków i nie tych samych dźwięków. Do takich połowów we wspomnieniach kolektywnych i we wspomnieniach własnych zachęcać mogą wiersze ze zbioru Pamięć operacyjna.

Ewa Lipska: Pamięć operacyjna.
Wydawnictwo Literackie,
Kraków 2017, s. 44.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.