04/2021

Ernest Bryll

z gębą przy ziemi…

Z gębą przy ziemi a przy gruncie uchem

Wąchaj, nasłuchuj: Umierają głosy

Te, pod niebiosy – Jak przed mrozem liście

Znowu nieoczywiście od brzegu do brzegu

Kraju naszego. Tęsknimy

Za tymi, co z nami – my z nimi

Za tym stukaniem miłym

Serca w serce. Przecież tak było

Teraz się skryło. Już nie dopatrzysz

Jak ściągaliśmy kiedyś na ziemię

Niebo. Lub podniesienie

Było ziemi naszej. Tak zawsze

Miało trwać. A nie jest

Ciemnieje

Nasze widzenie tych spraw co nie miną

Nasze słyszenie – od gór po głębinę

Samotnie błądzimy. Nie ma co się wstydzić

Że pełzamy. Tak się lepiej widzi

Po czym idziesz

Tak się zwącha niemało

Słucha czujniej

Czy coś zostało

Z naszych krajów – gdy się rozsypały

Nie widać, nie słychać. Może to i lepiej

Kiedy węsząc tuż przy ziemi. Oślepli

Dobrą ścieżkę dogonimy wreszcie

Przecież zawsze w zapomnieniu zapomnianym

Ktoś wiernie patrzy za nami

2018
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.