07-08/2020

Marian Grześczak

Żarteska

W zgiełku szarawy lirycznej

w dalekim kraju

wziąłem urlop od słów

i poleciałem na Oriona.

Od lat miałem dla niego zachwyt.

Usiadłem na zydelku ze światła

i długo patrzyłem w czerń nad sobą,

jakiej jeszcze nie widziałem.

Piłeczki planet latały między sobą,

jakby na trzech kortach

trwały mecze w Wimbledonie.

Na chwilę przysiadł się Szekspir.

Lecę wyżej – powiedział – bo tam jest weselej.

Ściga mnie rzetelny Homer,

niestety zmyślał bez radości.

Spokoju nie miałem długo.

Przeleciał jakiś malik,

w którym rozpoznałem Puszkina.

Szukał wyrobionych i dzierlatek,

zniknął jak czarna błyskawica.

Obudziłem się w cieniu olbrzyma.

Jestem tym, którego jeszcze nie ma – powiedział.

Jestem tym, który otworzy ziemi okna,

żeby lepiej widziała.

Świsnęła rakieta.

Zbierała tych, którzy chcieli powrócić.

Ja zostałem na Orionie.

Przyjąłem go do pracy.

Zaczynamy.

2009


Publikowane w numerze utwory pochodzą z tomu Przedostatnie wiersze, który w wyborze i opracowaniu Ingi Grześczak i opatrzony posłowiem Janusza Drzewuckiego, ukaże się nakładem Biblioteki Raczyńskich oraz Wydawnictwa Wulkan w serii „Poezja i proza poznańskich polonistów”, redagowanej na Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.