10/2020

Katarzyna Wójcik

Zbliżenie i przekraczanie

W tomie wierszy Piotra Mitznera Przygody chłopca dach jest symbolicznym miejscem, z którego spojrzenie na świat otwiera zupełnie nową perspektywę. Poszczególne elementy i postaci stają się mniejsze, ale dzięki temu poszerza się zakres widzenia, Ziemia oddala się nieco, przybliża się Wszechświat. W wierszu – nomen omen – Na dachu podmiot określa tę przestrzeń jako prywatną, dostępną tylko jemu:


nikt tu nie wejdzie

nikt nie dorósł

do tej dziury w dachu

kim ty chcesz być

krukiem

dymem

krzykiem?


To patrzenie z dachu jest wejrzeniem z perspektywy czasu w siebie, w swoją duszę, wspomnienia, przeszłość. Powrót do dzieciństwa to powrót do osobistej mitologii, którą każdy tworzy w miarę doświadczania świata. Ten poetycki autobiografizm obecny był także w poprzednim tomie poety – Siostra. Tu jednak, w Przygodach chłopca, podmiot zwraca się przede wszystkim do siebie. Ponownie staje się dzieckiem, by na nowo zagłębić się w ustanowiony kiedyś przez siebie mikrokosmos swojego człowieczeństwa.

Dzieciństwo ma w tej poezji szczególny charakter. Tytułowy chłopiec jest symbolem wędrowca, uciekającego ze świata dorosłych w głąb swojej duszy, a chłopięctwo – stanem świadomości tego poszukiwacza, będącym poza czasem i kategoriami różnicującymi ludzi, jak wynika z dedykacji na czwartej stronie okładki: „Tej (temu) / który (która) / był jest albo / będzie kiedyś / chłopcem”. Ten stan jest utajony, uśpiony, nie przemija, mimo upływu czasu, tak jakby znajdował się poza naturalną koleją rzeczy, że dzieciństwo się kiedyś kończy, że „po dniu dziecka przychodzi noc dziecka / po nocy przychodzi dzień / ale to już nie jest / twój dzień // nie jesteś już dzieckiem”. Powrót do dzieciństwa budzi wyjątkową wrażliwość magicznego widzenia świata, a także uruchamia umiejętność zadziwienia. Dzięki temu ożywa sfera, która dla dorosłego pozostaje nieruchomą materią, jak w wierszu Szklanka: „w ułamku sekundy rozbiłaś się / i już nie wstaniesz / z tego potłuczenia // […] teraz wreszcie / rozbitko / jesteś niebezpieczna […] // masz / takie szklane zęby”. Ożywienie materii sprawia, że język poetycki staje się gęsty od metafor i symboli. W wierszu Rozczarownia podmiot zwraca się do swojego ciała, zapomnianego i porzuconego jak niepotrzebna rzecz:

dlaczego leżysz

w piwnicy

na podłodze?

[…]

nieużywane

ciało leży

zawinięte w kurz

ciepłe ciało

moje ciało

dobre ciało

nie gryzie


Ten realizm magiczny pozwala oswoić rzeczywistość, w tym także tę najbliższą, nieodłączną człowiekowi, jak ciało, łącząc naukową fizyczność (świniomałpy wyhodowane w pekińskim laboratorium z wiersza Siedem dni) z historiami z przeszłości (zasłyszane opowieści z czasów drugiej wojny w utworze Historia mówiona: schrony skrytki schowki), marzeniami, emocjami, tradycją i w ogóle wyobraźnią.

Poeta obdarza życiem nie tylko przedmioty. Również pojęcia abstrakcyjne zostają upersonifikowane. W Pogoni tożsamość strzela do goniącego ją bohatera – „goniłem tożsamość […] / wyskoczyła przez okno / strzelała do mnie // i nie wiem / czy trafiła” – a w wierszu Przygoda chłopca ucieczka staje się towarzyszem jego wędrówki: „chcę błądzić / jak długo się da // pomożesz mi? // słyszysz Ucieczko / przeszedłem z tobą na ty”. Motyw ruchu, przemieszczania się powraca zresztą często w tych wierszach. Przygody tytułowego chłopca nie są więc jedynie dziecięcą zabawą, ale także sentymentalnym poszukiwaniem drogi do poznania siebie oraz przywrócenia życiu sacrum. Powrót do dzieciństwa jest powrotem ku źródłom, ku mitom i językowi pierwotnemu, za pomocą którego człowiek tworzy pojęcia, ustanawia sensy i znaczenia symboliczne.

Człowiek jest tu powołany do stwarzania, choć nie postawiony na równi z absolutem. Przestrzeń, po której porusza się bohater Przygód chłopca, realizuje się zarówno na poziomie indywidualnym, jak i uniwersalnym. Z jednej strony jest tym, co podmiotowi najbliższe – domem, podwórkiem, również własnym ciałem, z drugiej – w większym wymiarze, dotyczącym ludzkości w ogóle – Polską, a także naturą, Ziemią. W przypadku tej ostatniej w wierszu Z nauk o Ziemi w podmiocie, występującym tu jako zbiorowy, utożsamiający się z ogółem populacji, budzą się wyrzuty sumienia. Człowiek stwarzający swój świat nakłada go na przyrodę. Krzywda czyniona naturze jest udziałem każdego: „nie pozwólcie jej mówić / wiemy co ona / może powiedzieć / […] wszystko co powie / i co my odpowiemy / będzie użyte”. Ale ta cywilizacja stwarzana przez ludzi jest nietrwała i niedoskonała, skazana na szybką zagładę, o czym mówi podmiot we wspomnianym wcześniej wierszu Siedem dni:

świniomałpy wyhodowane

w laboratorium w Pekinie

żyły tylko siedem dni

dalsze próby trwają

stworzyłem świat

ale przetrwał tylko siedem dni

i już nie próbuję


Nad tym ułomnym, sztucznym światem zawieszony jest niewyrażony wprost katastrofizm, zamknięty w postaci samego Józefa Czechowicza, pojawiającego się w kilku wierszach Piotra Mitznera, jakby milcząco zwiastującego mający kiedyś nadejść koniec całego stworzenia.

Przygoda chłopca zamyka się w spójną opowieść drogi, zakończoną powrotem do własnego „dorosłego” domu. Świat chłopca i świat dorosłego nie są tu oddzielonymi czasem przestrzeniami, a jednym wymiarem, różniącym się jakością. Przekroczenie granic dorosłości, wędrówka po chłopięcym świecie i zbliżenie się do własnej mitologii, siebie sprzed wielu lat, odkrywa w człowieku dziecięcą czystość pierwotnego spojrzenia na język i rzeczywistość, określając tym samym relacje między człowiekiem a światem, w którym on żyje.

Piotr Mitzner: Przygody chłopca.
Wydawnictwo tCHu,
Warszawa 2020, s. 68.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.