02/2018

Uta Przyboś

Zima w Gwoźnicy

Małgosi i Pawłowi


Z bieli i błękitu śniegu drzewa złoto oświecone na niebie.

Wcześnie.

Czernieją w kotlinach, tylko brzozy błyszczą wysokopiennie.

Przestrzeń.

Dzień jasny po widnokrąg się toczy.

Czy to uwypuklenie ziemi określa uczucie:

istniejemy na trzeciej od Słońca planecie

najpiękniej osadzeni.

Zjednoczeni z tą gwiazdą jedyną, naszą.

W kręgu Słońca na wieczność

toczącego się w cieple na tym globie Życia.

Wśród ptasich śpiewów i kości wrzucanych do dołów,

już nie bolą…

W kręgach ognisk koło pączków pękających wiosnami.

I doznałam doskonałość kosmicznego

Ziemia−Słońce krążenia.

Mądrego.

A po nocy gwieździstej – gwoźnickiej

poranek następny – różowy.

Jeszcze księżyc: bladożółty guzik dzwonka

do nieba.

O! Już zniknął za wzgórzem

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.