dla aguli
zostawiłaś mi na lichą pociechę cielesny zwitek
ledwo się mieszczę w sparciałą sieć moszczę
głowę biodra przewlekam stopy powłóczę płetwą
self-care dla selkie to fuga i skórowanie
focza sucz wyuczyła się czuć
zglebienia zamiast głębin drzeć pasy
mama ama wpław po słuchotki wbrew kłom
szelf i kryl wjazd dragą w odległość ratunkową
terapia ukradkowa z kontrolą balastu
nie będzie kołczowania ćwiczeń z uczestniczenia
ty nie nurkini kochanie wolisz skoki po skale
chociaż jak orka nosisz kapelusze z ofiar
rozkładam kieszonkowe morze mnożę plankton
paplę aż troska myli sonar
uparta lamparcico
gdy zapomnisz oddychać
pchnę cię na powrót ku światłu
