Do mnie, dzieci, wdowy!
Do mnie mosty pontonowe,
parafie i komisje, wypychacze zwierząt,
pacjenci ze skróconymi jelitami.
Do izb, dzieci, wdowy!
Do izb przez stawy
w koszulkach z elastanem,
niech prowadzi instynkt,
a nie łuk
brzegowy. Do snu,
dzieci, wdowy! Po którym kręcą się
bohaterowie
piosenki, powieści,
peony – tanie, ale na nic.
A sen? Z twarzą dziecka.
A potem? Sen bez twarzy.
