5/2026

Jakub Famulski

Sztuka obstawiania

Nowy tom poetycki Natalii Malek intryguje od pierwszej chwili. Obecna w tytule rzymska liczba II sprawia, że nie wiemy, czy mamy do czynienia z kontynuacją, wznowieniem czy rozszerzoną i poprawioną edycją Szabru. Pomoc nie przyjdzie ze strony blurbów, których próżno szukać na skrzydełkach i ostatniej stronie okładki, podobnie jak biogramu autorki. Jedyne, co pozostaje czytelnikowi, to uważna lektura. Po chwili, gdyż tom nie należy do obszernych, a wiersze bywają lakoniczne (przytaczam dla przykładu całość Ramiączka: „Pojedyncze wiersze muszą ukazywać się”1), można jej doświadczenie skwitować następująco: „krótkie, ale ładne”.

Fantazja o czytelniku obcującym z nieznanym projektem anonimowej autorki legnie jednak w gruzach, jeśli w choć średnim stopniu kojarzy on – ów czytelnik – co ważniejsze głosy współczesnej poezji lub jeśli zdobędzie się na trud wpisania nazwiska autorki w pasek wyszukiwarki. Może się wysilić jeszcze bardziej i przebrnąć przez recepcję krytyczną poprzednich dzieł Malek, bo między Szabrem pierwszym a drugim ukazały się Kord (2017), Karapaks (2020) i Obręcze (2022), pomińmy na razie Pracowite popołudnia (2010), i oswoić się z terminami, które w trakcie dzielącej Szaber Szaber II dekady chyba na dobre przylgnęły do twórczości autorki: obrazowość, konkretność, minimalizm, wiersze‑rzeźby. Skoro jednak zadaniem tego szkicu nie jest opracowanie całościowej monografii dorobku artystki, lecz uważniejsza lektura pojedynczego zbioru wydanego pod koniec zeszłego roku przez krakowski Ha!art, nie warto tracić czasu na nadmiarowe konteksty. Zamierzam zatem skupić się na omówieniach drugiej książki Malek, czyli właśnie Szabru. W internecie nie ma ich wbrew pozorom zbyt wiele, więc jeśli chcemy uniknąć męczącego poszukiwania archiwalnych numerów czasopism w bibliotekach, trzeba zadowolić się krótkim podsumowaniem autorstwa Damiana Piwowarczyka dostępnym na culture.pl2. Zapoznanie się z tym tekstem początkowo uspokaja. Szkic zawiera znajomy zestaw wspomnianych słów‑kluczy. Może to skłonić do wniosku, że nie musimy wnikać głębiej w Szaber z 2014 roku, gdyż ten nie odbiega od całokształtu dzieła autorki, i przystąpić do dalszej, nieco wnikliwszej lektury Szabru II. Tyle że w tekście Piwowarczyka przywołane zostały utwory z Szabru, które praktycznie nie różnią się od tych zawartych w dwójce. Czyli jednak wznowienie?

Kontynuacja naskórkowego projektu czytelniczego mogłaby nas skłonić do obrania kolejnej drogi na skróty i sięgnięcia po którąś z archiwalnych interpretacji Szabru, ignorując trudności, jakie spiętrzył przed nami Szaber II. Niestety, abstrahując od kwestii etycznych dotyczących przywłaszczenia sobie cudzego odczytania krytycznego, rzuca się w oczy, że napisane przed dekadą recenzje na różne sposoby się zdezaktualizowały. O nominowanym do Nagrody Literackiej Gdynia Szabrze pisali między innymi Anna Kałuża3, Justyna Kasperek4 i Konrad Kęder5. Zarówno Kałuża, jak i Kasperek koncentrują się jedynie na podkreśleniu, że poezja Malek nie narzuca sztywnych ram światopoglądowych ani nie daje prostych odpowiedzi. Gdzieś w tle orbitują spostrzeżenia o „delikatnym” charakterze tych wierszy. Dalej idzie Kęder, który pisze, że to twórczość „dziewczyny, zwanej też przeze mnie czasem młodą kobietą”. Swój dobór słów uzasadnia faktem, że jako prekariat niemal wszyscy „jesteśmy dziewczynami, zwanymi także przez [Kędera – JF] młodymi kobietami. Niezależnie od płci i wysługi lat”6, co wydaje się tezą ryzykowną i niezbyt smaczną.

Ostatecznie główny argument przeciwko obudowanej krytycznymi protezami próbie lektury sprowadza się do tego, że w ten sposób, zamiast podjąć się przeczytania Szabru II, wciąż byśmy go unikali. Zakłopotany intelekt czy zbrukane sumienie uspokajać można chyba jedynie podkreślaniem znaczenia indywidualnej przyjemności lekturowej (oto i kolejna z niemal obowiązkowych formuł występujących w recepcji Malek), która pojawić się może przecież także w takiej „lekturze bez zbytniej lektury”.

Uzasadniony wydaje się zarzut, że wnioski z poprzedniego akapitu można odnieść nie tylko do owego hipotetycznego modelu czytania, ale też do dotychczasowej struktury tego tekstu. Także moje rozważania charakteryzuje dotąd pewien rys ucieczkowości – odsuwania w czasie momentu starcia z rzucającym wyzwanie dziełem. Pytanie: „Jak czytać poezję Malek?” należy do standardowego repertuaru zabiegów krytycznych dotyczących tej twórczości. Wydaje się padać częściej nawet od pytań o znaczenia obecne w jej poezji, które nierzadko zbywa się uwagą o hermetyczności bądź niejednoznaczności. Pomocne może okazać się najpierw opisanie tego, jak ma się Szaber II do Szabru (jeden).

Premiery obu książek dzieli jedenaście lat. Pierwsza składa się z trzydziestu wierszy, druga zawiera te same wiersze w nieco odmiennej konfiguracji z pominięciem dwóch, czyli w sumie dwadzieścia osiem, przy czym motto z nieobecnego Morderczego nastroju, w jakim się znalazłam autorstwa e.e. cummingsa ostało się na skrzydełku okładki. Z ostatniej strony okładki zniknął natomiast cytat z fragile, fragile Joanny Mueller. Pięć wierszy zmieniło swoją pozycję, w tym Przyszłość, która teraz zamyka książkę zamiast Zielonych kolibrów. W ponad połowie wierszy da się dostrzec różnego rodzaju dopiski bądź podmianki, bodajże w pięciu nie został zmodyfikowany układ wersów, a tylko dwa ostały się bez redukcji treści. To nie całość zmian, ale przerwę w tym momencie referowanie danych zebranych w procesie przeskakiwania wzrokiem między otwartymi obok siebie książkami, któremu bardziej odpowiada tabelka w Excelu (skąd rzeczywiście właśnie je przepisuję) niż narracja recenzji. Ćwiczenie z analizy literackiej okazuje się niepozbawione pierwiastka przyjemności, gdy uda się dostrzec kolejną niewielką różnicę, na przykład wymianę średnika na przecinek [s. 9, Sz2].

W tym trybie lektury, który bez większych oporów nazywam paranoicznym, pojawia się zarówno satysfakcja z dobrze wykonanej roboty, jak i przeświadczenie o wysokim stopniu opanowania omawianej materii. Niestety, także tutaj euforyczny charakter moich fantazmatycznych epifanii bierze się raczej z tego, że podświadomie dążę do uniknięcia konfrontacji z zagadką dzieła, fingując jej zgłębianie. Bo wnioski, jakie sformułować można po sporządzeniu nawet bardzo eleganckiej tabeli, sprowadzać się muszą do poziomu uwag, które o Obręczach poczynił Rafał Wawrzyńczyk: że literówki są albo ich nie ma7.

Potrzeba innej metody na uporanie się z wyzwaniem, jakie stawia Szaber II. Pytanie tylko, czy wystarczy wkroczyć na którąś z dobrze wydeptanych ścieżek lekturowych poezji Malek, żeby powiedzieć o omawianej książce coś ciekawego.

[…]


[Całość można przeczytać w numerze.]

Natalia Malek, Szaber II,
opracowanie graficzne Jakub Woynarowski,
Wydawnictwo Ha!art,
Kraków 2025, 42 s.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2025 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.