02/2021

Zuzanna Bartoszek

Zostałam powołana do tego co robię

Sama przez siebie

Jestem szefem

Mam drewniane biurko

Moje ciało zawinęłam w dywan

I zakneblowałam

Niech tam sobie leży i podnieca się opresją

Ale z dala ode mnie

Przy biurku muszę być suchymi kostkami

Wyprostowany kościotrup z gałęzi i desek

Trudny do odróżnienia z krzesłem

Przebrany w garnitur po mamie

Z cygarem męża w zębach

Oto poeta gotowy do pracy

Nawet nie ma uszu

Żeby nie słyszeć swoich jęków

Nie reaguje na przestawianie

I niczego się nie boi

Napisze słaby wiersz

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.