06/2021

Monika Válková Maciejewska

Czechy

Marcowy tygodnik Respekt, na wzór niemieckiego periodyku Die Zeit, w którym dziennikarze zadają te same pytania różnym aktywistom, opublikował wywiad z artystką Toy Box. Autorka komiksów i znana muralistka na pytanie, „kiedy po raz pierwszy poczuła, że ma moc?”, odpowiedziała: „Nie czuję się wybitnie sprawcza. Czuję się scalona – a to poczucie towarzyszy mi już długo. Myślę, że społeczeństwo musi porzucić retorykę nadwładzy i siły, a zamiast tego, co nas dzieli, dostrzegać to, co nas łączy”. Ostatnie miesiące w Czechach potwierdziły, że o ile pod względem politycznym nadal panują w kraju podziały i niezgoda, to kultura jest zjednoczona. Zjednoczona w walce z pandemią, uwalnia pomysłowość.

Kreatywność bowiem, jak się okazuje, jest lekiem na wirusa. I nie jest to nowość. Ba, już w 2011 roku termin ten święcił triumfy (na początku drugiej dekady XXI wieku sieć LinkedIn sondowała słowo, którym najczęściej charakteryzują się szukający pracy, i okazał się nim właśnie przymiotnik „kreatywny”). Co więcej, wcześniej twórczą fantazję przypisywano li tylko pisarzom i artystom, a teraz „gwarantuje ona stabilność pracy” (The Rise of the Creative Class Richard Florida). Jednym słowem, kreatywność napędza gospodarkę, ważniejsze od „co” staje się „jak”. Nie ulega wątpliwości, że dla branży kulturalnej prawidłowość ta nie jest niczym obcym (np. performance), ale należy zdać sobie sprawę, że siła semantycznego rażenia terminu dziś zmieniła kierunek z „do” na „od”. O ile wcześniej bowiem kreatywność mierzyła się w pomyśle na samą sztukę, to dziś mierzy się w pomysłowej logistyce.

I tak oto w Republice Czeskiej mól książkowy nie musi odwiedzić biblioteki, by książkę wypożyczyć, bo to biblioteka zapuka do drzwi czytelnika. Usługa „Książki do domu” w wielu regionach kraju cieszy się olbrzymią popularnością. Swoiste „ukulturalnianie przez odlokalizowanie” praktykuje też stolica. Praga wpadła na prekursorski pomysł przeniesienia sztuk teatralnych do wirtualnej rzeczywistości. Projekt miejskich teatrów i ratusza nosi nazwę „Brejlando” i polega na dostarczeniu widzom specjalnych okularów, umożliwiających uczestnictwo w trójwymiarowym przedstawieniu („bryle” to po czesku okulary). Oczywiście na razie oferta jest wąska (np. Hamlet z Divadla Na zábradlí czy Piernikowa chatka z teatru Minor), choć organizatorzy wierzą, że pomysł chwyci i pozostanie na afiszach nawet po pandemii. Spektakl w domu jest przeżyciem nie tylko dla widzów – pełni wrażeń są też aktorzy. Grają w obecności specjalnych kamer w kształcie kuli, które kręcą dosłownie „na okrągło”. Oby stało się to prorocze, pomysłodawcy bowiem chcą, by projekt pozwolił obcować ze sztuką w taki sposób bezterminowo.

Głodni wrażeń kulturalnych są nie tylko zwykli zjadacze chleba, lecz także ci, którzy kulturę tworzą. Kateřina Tučková, jedna z najwybitniejszych pisarek młodego pokolenia w Czechach, podzieliła się na łamach prasy opinią na temat spektaklu Švandova divadla na Smíchově, w Pradze. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że tę inscenizację napisał robot i sam się w niej obsadził. Tytuł AI: Gdy robot sztukę pisze (AI: Když robot píše hru), wystawiony w setną rocznicę pojawienia się tekstu Karela Čapka R.U.R., zostawił w pisarce długo rezonujący ślad (przyczynili się do tego oczywiście aktorzy, którzy wydobyli z fabuły istotę i nadali co toporniejszym postaciom rys), co każe zastanowić się nad obecnością sztucznej inteligencji w zawodach opartych na kreatywności (www.theaitre.com).

Na razie jednak kreatywnością znów wykazują się organizatorzy festiwali filmowych i przeglądów. Czeskie Lwy rozdano jeszcze w marcu „na żywo”, choć bez publiczności (niekwestionowanym zwycięzcą stał się Szarlatan w reżyserii Agnieszki Holland, nagrodę dla najlepszego aktora zdobył Ivan Trojan), z kolei 55. odsłona festiwalu w Karlowych Varach została przesunięta i odbędzie się pod koniec sierpnia. Na znaczeniu nie przestaje zyskiwać telewizja. Godna uwagi jest produkcja Telewizji Czeskiej (ČT) pt. Božena, przedstawiająca burzliwe życie i twórczość jednej z najwybitniejszych pisarek (i również osobowości świata sztuki), Boženy Niemcowej (1820–1862), autorki licznych opowiadań i prozy Babunia (Babička, 1855).

W ostatnich miesiącach odeszło niestety wielu zasłużonych artystów (zmarł Ladislav Štaidl – kompozytor utworów Karela Gotta, Jean Claude Carrière – scenarzysta Miloša Formana, František Filip – reżyser serialu Chalupáři), inni dają nam powody do radości. I tak Zdeněk Svěrák, autor scenariuszy, aktor i pisarz, jeden z założycieli Teatru Jary Cimrmana, wydał kolejny zbiór opowiadań Povídky a jedna báseň (Opowiadania i jeden wiersz). Artysta w marcu skończył osiemdziesiąt pięć lat, co stało się tylko dodatkowym powodem do rymowanych, autoironicznych żartów typu „Ani v stáru nemám o životě páru!” (w wolnym tłumaczeniu „Ani w wieku starczym byciu, nie mam pojęcia o życiu!”). Z pewnością na żarty czy ironię nie ma ochoty Jana Rumlenová, dyrektorka Teatru Jary Cimrmana, która w sytuacji pandemicznej nie znajduje absolutnie żadnych plusów (nawet nowa publikacja Svěráka nie powoduje zmiany zdania): „Kto zastanawia się nad światem i życiem ludzi, robi to i bez covidu. A ja za bardzo nie wierzę, że człowiek może wynieść coś z kryzysu. Tego mnie nauczyła historia” – smutno kwituje (czes. „Kdo se zamýšlí nad světem a životem lidí na této planetě, dělá to i bez covidu. A já moc nevěřím v to, že se člověk dokáže poučit z krizových situací. O tom mne přesvědčila historie”, idnes.cz, 28.03.2021). Historia, według Jany Rumlenovej, lubi się powtarzać, jest zwierciadłem dzisiejszych poczynań. „Podobnie nastawia lustro Hašek!” – podkreśla wnuk pisarza, Richard, w wywiadzie radiowym (www.radiozurnal.rozhlas.cz) – „Ludzie tego nie lubią” – uzupełnia. Wywiad ukazał się w stulecie pierwszego wydania Przygód dobrego wojaka Szwejka. Pierwsza część powieści ukazała się w 1921 roku i nadal jest na pierwszym miejscu większości plebiscytów na książkę roku, dekady, stulecia. Doczekała się wielu przekładów, godna uwagi jest wersja dla dzieci, wydana na Ukrainie. A o czym w stulecie ukazania się publikacji rozmawiają szwejkolodzy? Jaki dziś możemy odczytać przesłanie powieści? „Humor, najważniejszy jest humor – podkreśla wnuk pisarza. – Humor to czysto egzystencjalna rzecz. Dzielenie się humorem, obserwowanie ludzkich charakterów i rzeczywistości (najlepiej w gospodzie!), rozmowa z ludźmi i kapka humoru, to najważniejsze”.

Nie traćmy zatem nadziei i animuszu! Gdy otwarte zostaną w końcu restauracje i puby, to z pewnością będziemy do nich chodzić tak sumiennie, jak na zajęcia i do pracy. Gospoda stanie się dla nas Haškovą Sorboną i Hrabalowym uniwersytetem! Nie będzie to wprawdzie kreatywne, ale jakże odświeżające!

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.