02/2021

Grażyna Obrąpalska

Drugie życie Aleksandra Landaua

Aleksander Landau zostawił po sobie niewiele śladów. Pięćdziesiąt pięć listów Aleksandra Landaua do Iwaszkiewicza z lat 1925–1936 zostało pieczołowicie zachowanych w zbiorach stawiskich. Aleksander Landau, urodzony na początku XX wieku poznaje Iwaszkiewicza w Warszawie 23 września 1924 roku, młody człowiek studiuje w Konserwatorium Warszawskim w klasie fortepianu u profesora Henryka Melcera-Szczawińskiego. Iwaszkiewicz pisze, że był to talent muzyczny zakopany w ziemi. Czy rzeczywiście? Oto jak sam Aleksander ocenia swoje postępy: „[…] wyładować mej energii na fortepian nie mam zamiaru, gdyż uważam to za zupełnie bezcelowe. Melcer zgadza się ze mną zupełnie; uważa on, że ręka ma wskutek swojej budowy nie nadaje się prawie do dalszego rozwoju w kierunku techniki wirtuozowskiej (wiem o tym od dawna)”; list z 26 kwietnia 1926 roku. Studia pianistyczne zarzuca.

Pomysły na stabilizację są różne. Już w 1926 roku zastanawia się nad wyjazdem do Brazylii. To pod wpływem rozmów z Anielą Pilawitzową, ciotką Anny Iwaszkiewiczowej, której syn Stanisław wyemigrował do Brazylii. Do Brazylii wyjeżdża na stałe w 1936 roku Edward Landau, brat Aleksandra. On sam przez kilka lat pracuje w fabryce należącej do bogatych kuzynów Landsbergów, fabrykantów z Tomaszowa Mazowieckiego. Utraciwszy pracę, zajmuje się handlem węglem, potem stołami bilardowymi we Lwowie. Przeżywa okresy wielkiej biedy; w styczniu 1933 roku pisze do Iwaszkiewicza, że po eksmisji wynajmuje z bratem Stefanem pokój u prostych i nabożnych Żydów bez żadnych wygód (dosłownie), bardzo zimny. Tej zimy panowały straszliwe mrozy. W jednym z listów do Iwaszkiewicza pisze, że – zasadniczo – brakuje mu kwalifikacji do walki z życiem.

Pojawia się kilkakrotnie w korespondencji Jerzego Lieberta, listach Pawła Hertza do Jarosława Iwaszkiewicza. Hertz 10 kwietnia 1937 roku zdaje Iwaszkiewiczowi relację z pogrzebu Karola Szymanowskiego, z Olkiem Landauem poszli na dworzec, gdzie pojawił się pociąg wiozący trumnę z ciałem kompozytora.

Z rodziną Iwaszkiewiczów jest Landau emocjonalnie bardzo związany. Zaczyna się od jednej z licznych męskich przyjaźni Jarosława, o której plotkuje Warszawa. Nieco później Landau poznaje Annę Iwaszkiewiczową, którą darzy wielkim szacunkiem. Bardzo lubi Marysię i Tereskę, śledzi edukację dziewczynek, szczególnie muzyczną. W liście z 1 kwietnia 1926 roku reprymenduje Jarosława za zachowanie się w stosunku do żony. Iwaszkiewicz przeżywa w roku 1925 dwie wielkie namiętności, ich adresaci to Nicolas Nabokov i Stanisław Rothert.

Iwaszkiewicz wyjeżdża nagle do Paryża, nie pożegnawszy się z ojcem żony. Świadkiem sceny przy wyjeździe jest Jerzy Liebert, który odpisuje tę scenę w liście do Agnieszki: „[…] Hania płakała. Siedziałem w drugim pokoju podczas całej tej sceny. Kochanie, Ty wcale nie masz pojęcia, jak Jarosław jest nie opanowany, jak w swojej egzaltacji dochodzi do histerii” (list z 25 lutego 1926 roku).

Drugi obiekt namiętności – Stanisław Rothert – żeni się, na ślubie obecny jest Aleksander i zdaje z niego relację przyjacielowi. Przed uroczystością pan młody przekazuje mu listy Iwaszkiewicza. Korespondencja uległa zniszczeniu wraz z całą zawartością warszawskiego mieszkania zbombardowanego na początku wojny.

Listy Landaua mimo jego naprawdę rozpaczliwej sytuacji życiowej i głębokiej depresji uderzają brakiem egocentryzmu. Aleksander jest dobrym człowiekiem i trudno nie czytać jego listów ze ściśniętym sercem. Jak pisze we wstępie Robert Papieski, jest on wyposażony w wewnętrzny kompas etyczny.

Jest jeszcze jedna bardzo istotna perła wydobyta – zaledwie w przypisie – na światło dzienne dzięki dociekliwości Roberta Papieskiego – do listy Żydów ocalonych przez Annę i Jarosława Iwaszkiewiczów przybyła jeszcze jedna osoba. Jest nią Henryka Stefańska (Steinman, 1900–1990), córka przemysłowca Aleksandra Landsberga i Eleonory z domu Landsberg. W archiwum stawiskim zachowały się listy Henryki Stefańskiej do Jarosława Iwaszkiewicza, dziękującej za bezcenną pomoc udzieloną w czasie niemieckiej okupacji. Siedmioletni syn Henryki Stefańskiej, Jerzyk, pojawia się w korespondencji wcześniej – w 1930 roku dostaje od Jarosława Iwaszkiewicza świąteczny prezent. Życiorys Jerzego Bolesława Steinmana (1923–2011) jest fascynujący.

Otóż Jerzy, przesiedliwszy się z rodziną we wrześniu 1939 roku do Lwowa, po wkroczeniu Niemców i straceniu przez nich ojczyma Michała Kahana, wrócił z babcią i matką do Generalnej Guberni. Przez jakiś czas mieszkali w getcie tomaszowskim, skąd uciekli do Warszawy. Po wyrobieniu fałszywych dokumentów na nazwisko „Jerzy Żabiński” Jerzy Bolesław Steinman walczył między innymi w III Brygadzie Okręgu Wileńsko-Nowogródzkiego AK, awansując do stopnia kaprala.

Ukończywszy po wojnie studia prawnicze i uzyskawszy tytuł doktora nauk prawa, Steinman w 1957 roku wyemigrował do Australii i tam, po nostryfikacji dyplomu w 1962 roku, otworzył firmę adwokacką specjalizującą się w sprawach kryminalnych. Zachęcam do lektury kolejnego przypisu. W 1960 roku do Sydney dołączyła do syna Henryka Stefańska.

Z trzech braci Landau: Aleksandra, Stefana i Edwarda przeżył tylko jeden. W październiku 1936 roku Aleksander pisze do Iwaszkiewicza „Wyobraź sobie, że ten wariat Edek wyjechał na stałe do Brazylii”. Sam Aleksander ginie w niewyjaśnionych okolicznościach w getcie warszawskim w 1943 roku.

Aleksander Landau pojawia się po raz ostatni w nieukończonym opowiadaniu Nieważni ludzie, nieważne sprawy, które Iwaszkiewicz zaczął pisać 3 stycznia 1979 roku. Jego bohatera, młodego nauczyciela gry na fortepianie, czytelnik listów Aleksandra Landaua łatwo powiąże z jego biografią.

Dzięki przechowywanym przez Iwaszkiewicza listom Aleksander Landau otrzymał „drugie życie”. Ale bez pracy włożonej przez Roberta Papieskiego któż wiedziałby o tym? Niewielka grupa zainteresowana archiwum w Stawisku. Prawdziwe „drugie życie” dał mu dopiero Robert Papieski.

Tytuł Ważni ludzie, ważne sprawy, jaki nadał wydaniu listów Robert Papieski, uważam za szczególnie piękny.

Aleksander Landau: Ważni ludzie, ważne sprawy. Listy do Jarosława Iwaszkiewicza.
Wstępem i przypisami opatrzył Robert Papieski.
Wydawnictwo Akademickie Sedno,
Warszawa 2020. Str. 166.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.