2/2026

Mariusz Grzebalski

Gruby i inni

Coś jakby nie tak było z tym pogrzebem.

Jakby to nie był pogrzeb.

Słońce, bezwietrznie,

Łysy przyjechał ze swojej działki nad Wartą

oderwany od grabi, w dresie –

ręce w kieszeni, oczy zamknięte.

Na ławce przed domem pogrzebowym

wyglądał, jakby przysypiał albo się opalał.

Mowa pożegnalna była taka,

że ludzie porozchodzili się palić papierosy

i rozmawiać w grupach.

Potem standard –

piach, kwiaty, świece.

Matka Grubego płakała,

ale nie mam pewności dlaczego.

Góral udawał, że mnie nie poznaje –

wprawił sobie nowe zęby,

od stóp do głowy w ciuchach od Gucciego.

I dobrze, bo co mielibyśmy wspominać –

jak zaczynał od włamów do sklepów z RTV?

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2025 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.