nie chcę innej kobiety, tamta mnie zdradziła,
ale przynajmniej była połową mojego ciała,
żadna inna jej w tym nie zastąpi. może
więc się rozdwoisz? – myślałem/wyszeptałem.
nie – odpowiedziałem – jeśli człowiek
podzieli się na dwoje, zostaje cała
połowa, ale jeśli połowa dzieli się na dwoje,
zostaje sama ćwiartka, a to mało. mało.
(może być jeszcze śmieszniej – myślałem/wyszeptałem – kiedyś pewien chłopiec
rozdwoił się tak nieszczęśliwie,
że wyszły dwie dziewczynki. wolę
się nie rozdwajać, choć nie potrafię znosić
samotności/siebie). po kilkunastoletnim myśleniu/szeptaniu
wbiegłem pomiędzy szklarnie a rozdzielnię prądu i zamieniłem się w to,
czego pragnąłem – po równi w starszego brata
i starszą siostrę, ponieważ była to ta sama osoba.
odtąd jestem wiatrem, papierkiem.
to mało, wciąż za mało.
ale nie można być połową człowieka
