10/2021

Tadeusz Komendant

Koty litewskie

Przedstawiamy mały fragment najmniej znanej części twórczości Tadeusza Komendanta – tej wierszowanej, której on sam ani wierszami, ani tym bardziej poezją nigdy by nie nazwał. A pisał niemało – sonetów okolicznościowych, tłumaczeń na zajęcia komparatystyczne. Dla niego był to rodzaj zabawy literackiej, dlatego – mimo prób namówienia go do tego – nigdy swoich „wierszyków” nie publikował, chociaż czytał publicznie i wysyłał swoim przyjaciołom.

Teksty, które publikujemy w tym numerze, związane są z redakcją „Twórczości”. Sonet Do krytyka powstał po hucznie w redakcji świętowanym jubileuszu siedemdziesięciopięciolecia Henryka Berezy, a inspiracją do Kotów… była redakcyjna zabawa literacka w rytmie Kwiatów polskich.

Tadeusz mawiał: urodziłem się w Dzień Edukacji Narodowej, a patrona mam od spraw beznadziejnych – co tu świętować. Nie świętujmy, czytajmy.



Nie znasz ludzi, co przed kotem
Pierzchają nawiętszym błotem?
A na jego głos straszliwy
Ledwie drugi będzie żywy.

Jan Kochanowski


PROLOG

Koty litewskie, jak wiadomo,

Wiązane były wzwyż i stromo

Za ogon, w pęczki, i wędzone

Jak kiedyś kindziuk. Koty one

Wód nie uznają, lubią ody,

Toteż – w rejonach tej przyrody,

Gdzie Świteź, która jest ich tarczą – 

Topione, przeraźliwie charczą.

Pławienie kota. Bo kot musi

– czy z Ukrainy jest, czy z Rusi,

Czy z rdzennej Litwy – dać się spławić.

Mniejsza o jego format: *avi,

*jpg, czy inne badziewie.

Ty o tym wiesz, ale kot nie wie,

Że domem mu pierwotna puszcza

I w wodzie kot się nie rozpuszcza.

Nie jeże, lecz koty się pierze.

Albowiem kot to takie zwierzę,

Które za karę wrzucasz w pralkę.

On, zamiast z Omo toczyć walkę,

Natychmiast w bębnie robi siku

Niczym w najdzikszym mateczniku.

Dlatego zapach kociej szczyny

Ozdobą żmudzkiej jest rodziny.

Koty litewskie! Ja za wami

Latałem jak kot z pęcherzami

Na nogach, boso, po ściernisku…

Lecz – nawet pośród myszy pisku – 

W głowie ta myśl mi nie postała,

By tam, gdzie dzięcieliny pała

(Oto nieszczęście jest estety!),

Robić z was skórki na artretyzm.

Koty! Ja żadnych kocich łapci

(Chociam Poleszuk z winy babci)

I tak nie włożę. Dobry Boże,

Ukaż mi się w Technikolorze

I trzymaj koty za ogonki!

Niech jeszcze raz zadzwonią dzwonki

Niebieskie! Spraw, by – Boże złoty – 

Nie ogar szedł w las, ale koty.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.