02/2023

Jarosław Iwaszkiewicz, Tadeusz Kwiatkowski

Listy 1945–19461

1. Jarosław Iwaszkiewicz do Tadeusza Kwiatkowskiego


Stawisko, 12 IX 45

Kochany Tadziu!
Przepraszam, że tak z rozpędu zacząłem do Ciebie mówić i pisać po imieniu, ale niech już tak zostanie, a przy najbliższej okazji oblejemy ten ewenement.

Bardzo żałowałem, że nie zastałem Ciebie w Krakowie, a bardzo na to liczyłem. No, ale ślub Żukrowskiego to przecież ważny ewenement2. Zostawiłem Ci cały cyrograf ze spisem załatwienia spraw3, o które proszę, mówiłem także wiele owemu słodkiemu i ślicznemu biedactwu4, które króluje w waszej kancelarii, ale ona niczewo nie ponimajet5. Zapomniałem w tym rejestrze omówić sprawy statutu i wniosków. Chodzi mi o to, żeby oddziały jak najprędzej otrzymały statut chociażby w maszynowym odpisie – czy coś robicie w tym kierunku? Czy też od razu statut się wydrukuje, ale obawiam się, że na to za długo trzeba będzie czekać. Bardzo wam kładę tę sprawę na sercu. Chciałbym mieć także jak najprędzej sprawozdanie ze Zjazdu, a przede wszystkim teksty uchwalonych wniosków. Muszę je przedstawić w najbliższym czasie tu i ówdzie i bardzo mi o to chodzi, aby je mieć w brzmieniu oryginalnym. Chodzi mi o wnioski w sprawie cenzury np., ortografii, no i różne inne6. Napisz łaskawie słówko, jak się ta sprawa przedstawia. To samo z legitymacjami. Gdzieś Ty je schował? Miałem je przecie zabrać do Warszawy.

Chciałem także pomówić z tobą w sprawach administracyjno‑gospodarczych. Czy Staffowie na pewno zostają w Pławowicach7 i co słychać z węglem na zimę? Jak sprawa domu?8 Czy to jest już definitywnie załatwione? Rozmawiałem niby to w tych sprawach z Wyką9, ale wolałbym to wszystko mieć napisane na papierku.

Bardzo Cię proszę, napisz mi list, niech ja będę au courant10 tego, co się u was dzieje.

Jeszcze jestem pełen wspomnień z Krakowa i z miłych dni tam spędzonych, z cudownych trzech dni w Zakopanem także. Bardzo dobrze spędziłem cały ten czas i teraz spokojnie zasiadam do pracy.

Pozdrów wszystkich serdecznie, a sam przyjmij ode mnie najserdeczniejsze wyrazy i uścisk dłoni

szczerze oddany
Jarosław Iwaszkiewicz


Anglicy ze Słonimskim i Pruszyńskim mieli w Warszawie pobyt raczej nieudany11. Napisz, jak było u was.


2. Tadeusz Kwiatkowski do Jarosława Iwaszkiewicza

Kraków, 17 IX 1945


Kochany Panie Jarosławie!
Bardzo ucieszyła mnie propozycja wypicia braterstwa z Panem, za co jestem bardzo wdzięczny i zarazem niesłychanie szczęśliwy. Nie śmiem jednak na razie wprowadzać tego w czyn, bez faktycznego aktu przy dobrej wódce. Chciałbym tylko powiedzieć Panu, czego w pierwszych naszych spotkaniach nie zrobiłem ze względu na możliwość podejrzeń z Pańskiej strony, że się podlizuję czy coś podobnego, że uważam Pana za wielkiego literata polskiego, którego niejednokrotnie brałem sobie za wzór, i że nie wyruszam nigdzie poza Kraków bez Anny GrazziDwóch opowiadań12. Tyle tylko. Nie znoszę afektacji i czułych wylewów. Uczciwą przyjaźń winno się wyznawać w otwartym spojrzeniu i w uczynkach, nie w koncypowanych układach stylistycznych.

Teraz przystępuję do spraw urzędowych:

Statut nie jest jeszcze przepisany. Nie został jeszcze zredagowany w ostatecznej formie przez Wykę. Myślę, że w tym tygodniu będzie to załatwione i sam roześlę do oddziałów. Natomiast oddziały otrzymały już: ogólny spis członków rzeczywistych i kandydatów13, spisy członków i kandydatów poszczególnych oddziałów, koncepty listów w sprawie skreślenia z listy członków i przeniesienia na listy kandydatów, zawiadomienie o nadsyłaniu fotografii do W‑wy oraz zawiadomienie członków Zarządu Głównego o zebraniu Zarządu w Stawisku w dniu 2 X 194514. Sprawozdanie dokładne ze Zjazdu wraz z tekstami wniosków otrzyma Pan również w tym tygodniu. Legitymacje poleciłem wydać, tylko [słowa nieodczytane] Bober15 zapomniał – przy pierwszej lepszej okazji wyślę je do Czachowskiego16, aby Pan je sobie odebrał.

Z Pławowicami jest bardzo trudna historia, nie wiemy, jak to będzie z węglem. Pławowice potrzebują go wiele, urzędy nie chcą dać – z chwilą zaś kiedy pałac będzie nieopalany, popękają urządzenia instalacyjno‑wodociągowe, co pociągnie za sobą wielkie koszty. Proszę Pana więc o interwencję w Ministerstwie Przemysłu o węgiel – może wystawią tam asygnatę lub skierowanie na Kraków. Mamy tu bowiem Krupniczą (ubikacje, stołówka), Pławowice i Zakopane. Wszystko pożre wiele węgla.

Staffowie nie wypowiedzieli się jasno w tej sprawie. Myślę, że skoro będzie węgiel – chętnie zostaną, bo Staffowi nie chce się nigdzie ruszać.

Dom przy ulicy Krupniczej 22 został definitywnie przyznany właścicielce, a nie nam. Dzierżawimy go za 5000 zł miesięcznie. Płacimy również wszystkie świadczenia lokalne prócz podatku od nieruchomości i dochodowego. Koszt utrzymania domu z całym personelem wynosi około 25 000 miesięcznie.

Anglicy są zachwyceni Krakowem. Pokazaliśmy im wszystko. Zrobili interview ze strażakiem z wieży Mariackiej, z autentycznym paniczem (chcieliśmy, aby odegrał go Otwinowski17). Pytali o ilość żłobków dziecięcych w Polsce, o to, na ile miesięcy przed rozwiązaniem kobieta w ciąży jest zwolniona od pracy. Dlaczego nie ma Żydów z pejsami etc. Zaprowadziliśmy ich m.in. na wiec protestacyjny w sprawie Paderbornu18. Bardzo się cieszyli. Obżerają nas straszliwie – rachunki hotelowe pęcznieją z dnia na dzień. Słonimski i Pruszyński mieli u nas wieczór autorski, który bardzo się udał. Nie zdają sobie sprawy jednak, co można czytać, a czego nie19.

Więcej napiszę przy okazji przesłania sprawozdań.

Kończąc, ściskam Pana serdecznie i całuję

Tadeusz Kwiatkowski

[…]


[Pozostałe listy w numerze.]


Przypisy:
1 Prezentowane listy stanowią fragment książki, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Akademickiego Sedno. Cała korespondencja Jarosława Iwaszkiewicza i Tadeusza Kwiatkowskiego obejmuje lata 1945–1958 i liczy czterdzieści osiem listów.


2 Wojciech Żukrowski (1916–2000) – prozaik. Ślub Wojciecha Żukrowskiego z Marią Woltersdorf (1914–2004) odbył się 8 września 1945. Żukrowski wspomina: „Kierowcy mieli uciechę, że się ich porucznik żeni. To od nich dostałem całą wyprawę ślubną. Jeden przywiózł parę poduszek i kraciastą pierzynę, drugi garnki do kuchni, trzeci czajnik modny z gwizdkiem. Marysia była warszawianką, to sami rozumiecie, poszło mienie z dymem. Ślub brała w przedwojennym leszczkowskim kostiumiku, nawet nie bardzo wytartym. Za to zjeść i wypić było dość, zwłaszcza wypić. W dużych brytfannach schaby pieczone z kminkiem i cebulą, świnia utuczona na pomyjach batalionowych, wiadra całe gumowych kluch z surowych tartych ziemniaków, z dziurką w środku, w którą skwarek wchodził z sosem. Mrokwa miał restaurację w suterenie, on się postarał o krupnioki i piwo z beczki, bo jakżeby mogło być inaczej. Wdowa po kamieniczniku Wojtasze przyniosła z córką blachy z plackami, suto posypane ubieloną cukrem kruszonką. Huczały w uszach toasty, dobry bimber przypominał się czasem benzyną, bo go przywieźli w kanistrach. Pamiętam dotąd rady wydyszane w ucho, rady starych praktyków, co niejedną żonę na szlaku do Berlina zostawili…” (Wojciech Żukrowski, Zsyp ze śmietnika pamięci, wstęp Piotr Kuncewicz, Warszawa 2002, s. 44).


3 Chodzi o sprawy związane z pierwszym Ogólnopolskim Zjazdem Związku Zawodowego Literatów Polskich, który obradował w Krakowie od 30 sierpnia do 2 września 1945 roku. Podczas zjazdu na nowego prezesa wybrano jednogłośnie Jarosława Iwaszkiewicza, członkami Zarządu zostali zaś Mieczysław Jastrun, Stanisław Ryszard Dobrowolski, Stanisław Piętak, Tadeusz Breza, Adam Polewka i Edward Kozikowski; Tadeusz Kwiatkowski został sekretarzem Oddziału Krakowskiego ZZLP. Utworzono dwie komisje kwalifikacyjne: zwyczajną, pełniącą swoje zadania w okresie kadencji Zarządu, oraz jednorazową nadzwyczajną, mającą na celu przeprowadzenie weryfikacji dotychczasowych członków Związku. Zjazd wyraził potępienie i wykluczenie ze Związku pisarzy, których władze komunistyczne oskarżyły o kolaborację z niemieckim okupantem: Ferdynanda Goetla, Jana Emila Skiwskiego, Feliksa Burdeckiego i Stanisława Wasylewskiego. „Zamykając ten Zjazd, muszę stwierdzić – powiedział Jarosław Iwaszkiewicz – że te obrady napełniły mnie wiarą, iż łączy nas jednak bardzo wiele, łączy nas przede wszystkim humanizm, który jest naprawdę tym wielkim łącznikiem i może odegrać rolę, jakiej od nas oczekuje cały naród i rząd” (zob. B.K., Zjazd pisarzy polskich w Krakowie, „Rzeczpospolita” 1945, nr 241, 6 IX).


4 Maria Bielicka‑Gołębiowska (1922–1993) – sekretarka Oddziału Krakowskiego ZZLP w latach 1945–1949, polecona przez Kazimierza Czachowskiego; żona aktora Rudolfa Gołębiowskiego.


5 Niczewo nie panimajet (ros.) – niczego nie rozumie.


6 Wśród wniosków o charakterze doraźnym na krakowskim zjeździe ZZLP uchwalono m.in.: wniosek o przywrócenie dawnej pisowni z okresu poprzedzającego ostatnio przyjęte zmiany; wniosek postulujący pełną wolność słowa w granicach nienaruszających podstaw ustroju demokratycznego walczącego z faszyzmem; wniosek domagający się nawiązania stosunków kulturalnych z Zachodem (Francja, Anglia, USA) oraz umożliwienia sprowadzania książek i czasopism zagranicznych, których brak odbija się niekorzystnie na poziomie polskiego życia umysłowego; wniosek krytykujący działalność Ministerstwa Informacji i Propagandy za poziom publikacji wydawanych przez urzędy informacji i propagandy; wniosek żądający opodatkowania wydawców książek pisarzy, których prawa autorskie wygasły, w celu stworzenia „Skarbu Narodowego Kultury” (zob. Z. Bieńkowski, Pierwszy ogólnopolski zjazd literatów, „Odrodzenie” 1945, nr 44, 30 IX).


7 Mowa o klasycystycznym pałacu w Pławowicach, wybudowanym w 1805 roku przez Ignacego Morsztyna według projektu Jakuba Kubickiego. W 1926 roku pałacem zaczął zarządzać wnuk Ignacego Morsztyna, Ludwik Hieronim Morstin (1886–1966) – dramatopisarz, krytyk, tłumacz. W 1928 i 1929 roku odbyły się w Pławowicach zjazdy poetyckie, w których udział wzięli m.in. Wilam Horzyca, Jarosław Iwaszkiewicz, Jan Lechoń, Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Leopold Staff, Józef Wittlin, Emil Zegadłowicz. W Pławowicach podczas II wojny światowej Morstin udzielał schronienia wielu osobom, m.in. poetom Arturowi Marii Swinarskiemu i Marianowi Piechalowi, reżyserowi teatralnemu Arnoldowi Szyfmanowi, a od 28 listopada 1944 roku Leopoldowi Staffowi (1878–1957) i jego żonie Helenie z domu van der Lindenbaum (1884–1957). Staffowie spędzali w Pławowicach każde wakacje, począwszy od roku 1927; przyjeżdżali zwykle w czerwcu i zostawali do września. Staff cenił pławowicką ciszę, która pomagała mu w twórczym skupieniu. „Ostatnie tomy jego poezji: Wysokie drzewa, Barwa miodu, Martwa pogoda, Wiklina – są pełne reminiscencji piękna tej przyrody, która nas otaczała” (Ludwik Hieronim Morstin, Z Leopoldem Staffem w ziemi obiecanej [w:] tenże, Opowieści o ludziach i zdarzeniach, Warszawa 1966, s. 25).

Morstin, bojąc się aresztowania przez Sowietów, 24 stycznia 1945 roku opuścił pałac pławowicki, po czym przekazał go Związkowi Literatów Polskich.

8 Chodzi o Dom Literatów mieszczący się w kamienicy przy ulicy Krupniczej 22, której status własnościowy był wtedy niepewny. 14 lutego 1945 roku budynek został przydzielony Związkowi Zawodowemu Literatów Polskich na mieszkania dla członków, biuro i stołówkę. „Przydział dla Związku widnieje na piśmie pełnomocnika Rządu Tymczasowego na województwo krakowskie, majora Jana Karola Wendego, ówczesnego wiceministra kultury i sztuki. Jego decyzją budynek został wyłączony spod Powszechnej Gospodarki Lokalowej, choć tak naprawdę Wende nie miał podstaw prawnych do przydzielania go ZLP. Skorzystano z faktu, że nie ujawnili się wówczas właściciele lub spadkobiercy. Jak dowodził Tadeusz Kwiatkowski, informację o nieobsadzonej kamienicy miał podsunąć Wendemu zajmujący się organizacją Związku Literatów w Krakowie krytyk literacki Kazimierz Czachowski. Skoro tylko dowiedział się, iż kamienica nr 22 przy ulicy Krupniczej nie została jeszcze zaanektowana, dołożył starań, aby ją pozyskać, i dokonał tego” (Anna Grochowska, Wszystkie drogi prowadzą na Krupniczą, Kraków 2017, s. 36–37).


9 Kazimierz Wyka (1910–1975) – historyk i krytyk literatury polskiej; w czasie okupacji hitlerowskiej przebywał głównie w Krzeszowicach; w 1940 roku, w obawie przed aresztowaniem, schronił się w Pławowicach Ludwika Hieronima Morstina. Brał aktywny udział w konspiracyjnym życiu literackim i naukowym. Po zakończeniu wojny kontynuował pracę naukową, uzyskując tytuł profesora. W 1948 roku był współorganizatorem i od roku 1953 dyrektorem Instytutu Badań Literackich w Warszawie. W latach 1945–1950 piastował stanowisko redaktora naczelnego miesięcznika „Twórczość”. Do 6 października 1945 roku pełnił funkcję prezesa Oddziału Krakowskiego ZZLP. Od roku 1947 do 1948 był członkiem Zarządu Głównego, w latach 1950–1952 wiceprezesem Zarządu Głównego ZLP.


10 Au courant (franc.) – być zaznajomionym z bieżącym stanem rzeczy w jakiejś dziedzinie.


11 9 września 1945 roku przybyła do Warszawy z Londynu wycieczka literatów i publicystów angielskich w składzie: Margaret Storm Jameson, Bernard Newman, Val Gielgud i Cecil Chesterton, którym towarzyszyli pisarze polscy Antoni Słonimski i Ksawery Pruszyński oraz polski malarz Henryk Gottlieb. 10 września Anglicy obejrzeli wystawę „Warszawa oskarża” i zwiedzili ruiny Starego Miasta. 12 września udali się do Krakowa. Gości przywitali w holu Hotelu Francuskiego członkowie Oddziału Krakowskiego ZZLP, z prezesem Kazimierzem Wyką na czele. Nazajutrz angielscy literaci zwiedzali Kraków i gościli na herbatce w Domu Literatów przy ulicy Krupniczej. W sobotę wieczorem, 15 września, w sali „Kuźnicy” zostali podjęci obiadem wydanym przez prezydenta miasta. W niedzielę opuścili Kraków, udając się do Warszawy, a stamtąd do Anglii. Dwa dni dłużej zabawił w Krakowie Bernard Newman, który zbierał materiały na temat przebiegu polskiej akcji osiedleńczej na Ziemiach Zachodnich.


12 Anna Grazzi – utwór Jarosława Iwaszkiewicza napisany w 1938 roku, wchodzący wraz z utworem Słońce w kuchni w skład tomu Dwa opowiadania (1938).


13 Na I zjeździe ZZLP w Krakowie zaostrzono system przyjmowania członków rzeczywistych i wprowadzono stopień „kandydata”, który korzystał z opieki zawodowej i materialnej, lecz nie miał czynnych praw członka Związku.


14 W domu Iwaszkiewicza na Stawisku odbywały się pierwsze posiedzenia Zarządu Głównego ZZLP.


15 Jerzy Bober (1920–1990) – prozaik, krytyk teatralny, publicysta; w czasie okupacji niemieckiej przebywał w Krakowie i pracował jako księgowy w Centralnym Biurze Rachunkowości Rolnej i w Powierniczym Zarządzie Nieruchomości. W styczniu 1945 roku został członkiem ZZLP i od maja 1945 był kierownikiem biura Zarządu Oddziału Krakowskiego ZZLP. Od 1946 roku do śmierci mieszkał w Domu Literatów przy ulicy Krupniczej 22. W roku 1947 wydał powieść Rozstaje. „Z natury flegmatyk – wspominał go Tadeusz Kwiatkowski – był przeciwieństwem Zygmunta Fijasa, impulsywnego i skorego do natychmiastowych działań. Komiczne były ich rozmowy i drobne utarczki. Jerzy słuchał potoku słów Zygmunta i tylko od czasu do czasu wtrącał: – Eeee, nie gadaj!…” (Tadeusz Kwiatkowski, Niedyskretny urok pamięci, Kraków 1982, s. 226).


16 Kazimierz Czachowski (1890–1948) – historyk literatury, krytyk literacki. Przed wojną opublikował książki dotyczące Jana Kasprowicza, Henryka Sienkiewicza, Wacława Sieroszewskiego oraz Marii Rodziewiczówny. W czasie okupacji niemieckiej mieszkał w Krakowie i kontynuował prace historycznoliterackie, przygotowując m.in. tom Żywe ściegi. Rzecz o współczesności literackiej. Po zakończeniu wojny brał udział w organizowaniu Oddziału Krakowskiego ZZLP i został wybrany na jego prezesa. Od jesieni 1945 do 1947 roku przebywał w Warszawie, gdzie pełnił kolejno funkcje dyrektora Departamentu Literatury i dyrektora Biura Współpracy Kulturalnej z Zagranicą w Ministerstwie Kultury i Sztuki. W latach 1946–1947 był prezesem Zarządu Głównego ZZLP.

„Prezes Kazimierz Czachowski – wspomina Tadeusz Kwiatkowski pierwsze lata powojenne – miał dumne plany, zaangażował dyrektora biura, administratora i kilka pań do sekretariatu. Przyznać trzeba, że wówczas było nad czym główkować, na wszystko należało mieć odpowiednie papiery, zezwolenia, pieczątki, podpisy, a i tak całość funkcjonowała bez ładu i składu. Tu pełnomocnicy rządu lubelskiego, tam nowo powstałe organizacje związkowe, nikt nie chciał podejmować na swoje ryzyko decyzji” (Tadeusz Kwiatkowski, Panopticum, Kraków 1995, s. 10).

17 Stefan Otwinowski (1910–1976) – powieściopisarz, dramatopisarz, eseista. W 1937 roku został członkiem ZZLP, w tymże roku ożenił się z Ewą Zychówną, studentką dziennikarstwa. W czasie okupacji niemieckiej przebywał w Warszawie, biorąc udział w konspiracyjnym życiu literackim (pracował m.in. nad powieścią Czas nieludzki, która wyszła w 1946 roku). Po wojnie zamieszkał w Krakowie. W sezonie 1946/47 był kierownikiem literackim Starego Teatru, w sezonie 1947/48 pełnił tę funkcję wspólnie z Ludwikiem Hieronimem Morstinem. W 1947 roku i stale od 1951 był prezesem Oddziału Krakowskiego ZLP i członkiem Zarządu Głównego. Wspólnie z Tadeuszem Kwiatkowskim i Wilhelmem Machem napisał krotochwilę ze śpiewami w trzech aktach pt. Traktor i dziewczyna, prapremiera: Stary Teatr w Krakowie, 29 lipca 1949 roku; w roli Hanki wystąpiła żona Tadeusza Kwiatkowskiego – Halina Kwiatkowska.


18 Chodzi o proces w niemieckim mieście Paderborn, gdzie na ławie oskarżonych zasiadło czterdziestu ośmiu Polaków z obozu dla dipisów (od ang. displaced persons) w miejscowości Höxter. Kilku polskich dipisów wybrało się nocą 27 lipca 1945 roku do pobliskiego Fürstenau. Gdy w drodze powrotnej oddział niemieckiej straży obronnej wezwał ich do zatrzymania się, Polacy zaczęli strzelać do nieuzbrojonych strażników. Ponieważ jeden z Polaków został zakłuty widłami, dwa dni później kilkudziesięciu polskich dipisów spaliło w odwecie sześć domów i zabiło siedmioro Niemców. Polacy zostali aresztowani przez oddziały brytyjskie. Czterech mężczyzn skazano na karę śmierci; dwudziestu siedmiu innych otrzymało wyroki więzienia od sześciu do dwudziestu lat. W Polsce masowo protestowano przeciw wyrokowi. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wymieniało noty dyplomatyczne z brytyjskim ambasadorem, naciskając na zawieszenie dalszego postępowania wobec oskarżonych i wydanie ich w ręce władz polskich. Wiec protestacyjny w Krakowie, zorganizowany przez związki zawodowe, odbył się na Rynku Głównym.


19 Wieczór autorski Antoniego Słonimskiego i Ksawerego Pruszyńskiego odbył się 15 września o godz. 16.00 w lokalu Związku Zawodowego Literatów Polskich przy Krupniczej 22 (tylko dla członków ZZLP). Gości powitał prezes Oddziału Krakowskiego Kazimierz Wyka. „Dziennik Polski” z 18 września 1945 roku informował: „Pruszyński odczytał dwa opowiadania, które opublikowane w emigracyjnym miesięczniku społeczno‑literackim «Nowa Polska» cieszyły się wielkim powodzeniem za granicą i były wielokrotnie tłumaczone na różne języki. Oba uwypuklają zarówno tęsknotę za krajem, jak i bohaterskie osiągnięcia żołnierza polskiego na dalekich frontach. Demaskują też niemądre posunięcia reakcyjnych jednostek. Oba opowiadania wywarły duże wrażenie, były niespodzianką literacką, gdyż ukazały nowego Pruszyńskiego: nowelistę o bogatej dynamice artystycznej. Słonimski czytał wiersze, które powstały na emigracji we Francji i w Anglii, a do nas niejednokrotnie docierały tajemniczymi drogami. Dawny Słonimski pogłębił swój mocny społeczny ton: walczy o ludzkość w epoce barbarzyństwa. Jak słusznie zauważył Wyka, już jego poezja przedwojenna była najbardziej czytelna i aktualna w dniach dzisiejszych”.

Tak natomiast zapamiętał wizytę Pruszyńskiego i Słonimskiego w Krakowie Jerzy Turowicz: „W Krakowie od pół roku wychodził «Tygodnik Powszechny», byłem jego redaktorem. Z Ksawerym Pruszyńskim łączyła mnie przedwojenna jeszcze znajomość i przyjaźń, byłem też bardzo ciekaw poznania Słonimskiego. Spotkałem się z obydwoma pisarzami na śniadaniu w Hotelu Francuskim. I wtedy wydarzył się incydent, który chcę tu opowiedzieć, acz nie bez wstydu, gdyż świadczy on tylko o mojej własnej niezręczności jako redaktora… Mianowicie, w trakcie rozmowy, zaproponowałem Ksaweremu Pruszyńskiemu współpracę. Pruszyński propozycję chętnie przyjął, zaowocowała ona później w postaci szeregu opowiadań i artykułów. Wówczas i Pan Antoni powiedział: «Ja także dam panu chętnie kilka wierszy». I w tym miejscu wpadłem w przerażenie, ogarnęła mnie panika: jak to, Słonimski, ten antyklerykał, sojusznik Boya, w «Tygodniku»! «Tygodnik» nie był oficjalnym organem Kościoła, niemniej wydawcą jego była Krakowska Książęca Kuria Metropolitalna! Zacząłem więc coś bąkać niewyraźnie, że oczywiście bardzo chciałbym jego wiersze drukować, że to dla nas zaszczyt, ale obawiam się, czy nie wynikną jakieś trudności, bo Kuria itd. Słonimski na to zjeżył się (zrobiłbym to samo na jego miejscu) i powiedział: «W takim razie wierszy nie daję. Ja też mam swoje kurie…». Ubłagałem go jednak, by mi wiersze zostawił, ale rozstanie było raczej chłodne… Następnego dnia pokazałem wiersze ks. Piwowarczykowi, który w naszej redakcji był «strażnikiem ortodoksji» i który ku mojemu miłemu zdumieniu oświadczył, że nie widzi żadnych przeszkód, by drukować wiersze Słonimskiego, jeśli nie ma w nich nic niestosownego… Tak więc moje obawy okazały się płonne i oba wiersze [Syreny oraz Wszystko] ukazały się w «Tygodniku», w numerze z 7 października 1945” (Jerzy Turowicz, Słonimski i „Tygodnik Powszechny” [w:] Wspomnienia o Antonim Słonimskim, s. 309).


Opracowanie i przypisy: Agnieszka i Robert Papiescy

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2022 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.