12/2019

Czesław Mirosław Szczepaniak

Mur

Gdy zapuszczam komputer, pojawia się zapora,

co nie trzyma nienawiści,

zalewa nas hejt z rzek pełnych brudu, w których

jest tyle źródeł czystych jak piasek,

− nie ma żartów, staję pod murem, co jak snajper.

Ja to widzę przez żaluzje, bo firanki moja żona zdjęła z okna,

żeby weszło więcej światła po 1989 roku, już nie muszę się

ukrywać za zasłoną; jestem otwarty jak rolety, pokrojone

na paski pionowe i poziome, zszyte sznureczkiem,

 − więc wiem na pewno, jest mur, który przez sen można rozkopać

albo zburzyć do ostatniego kamienia, co nie ma zamków i zasuwek,

mur ma kruchą zaprawę, więc nie trzyma się nitów jak samolot,

póki go podpiera fundament z kamieni i betonu − twardziel.

Jakie to szczęście, że są wśród nas ci, którzy

zamiast stawiać (kolejne) mury – wzwyż i wszerz –

dbają o żywopłot; wiedzą, że rzecz prosta, np. sprawy ludzkie

może być podzielona jak mur, więc jej nie mnóżmy,

bo mur ma zawsze stronę nieludzką − nawet gdy na nim piszą

słowa, które mają moc, nawet kiedy krzepną albo truchleją,

a jeżeli już, to stawaj za kimś murem, ale w słusznej sprawie,

do której się nie strzela, nawet z obrzynka na pestki.

Mur wiary – polityki – stereotypów – wojny −

mur bez granic – i bez zasieków – czyha,

więc go nie zaprawiaj, żeby był twardogłowy,

co jak palce zaciśnięte w pięść.

A kiedy ktoś ci podaje cegłę, lepiej zapytaj:

czy cegła jest na dom (pod dachem),

czy na mur podzielony (pod gołym niebem),

jaki ją formował strycharz,

kto ją podawał − a kto kładł i sprawdzał poziom,

a kto zaklął, żeby świat zmienić, aby ktoś mógł

tasować znaczone karty na rąbku tajemnicy.

Mur − krótkie słowo, a jednak… potłuczone, z czasem.

PS
Zdania są zawsze podzielone, gdy natrafisz na myśl − przypominam i nie strofuję.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.