6/2026

Adam Kaczanowski

O czym mogę powiedzieć Magdzie?

Wracając ze szkoły, mogę teraz trenować kopanie toreb z samolotami. Walę w nie z buta i jestem jak grzechotnik, takie wydaję dźwięki. Gruchoczę je.

Magda Skałecka z mojej klasy mieszka w klatce 134, obok mojej, nasze klatki mają wspólny hol, jak wchodzisz, to na lewo idziesz do mojej windy, a na prawo do jej. Może się więc zdarzyć, że jak nie wracam do domu z Filipem Szymaszkiem, bo jest chory, to idę obok Magdy. Dlatego Magda może zapytać, jak nam się mieszka bez mamy. A ja mogę odpowiedzieć, że super, bo w końcu nikt nami nie rządzi, tylko my w domu rządzimy. Magdzie mogę opowiedzieć, że w naszej rodzinie to kobiety cały czas rządziły i robiły z mężczyznami, co chciały. Mama mojej mamy na przykład weszła na komin elektrociepłowni, chociaż wszyscy faceci bali się to zrobić. I wyrzuciła z domu swojego męża, mojego dziadka Niemca, i wzięła sobie innego męża, Hirka, ogrodnika. Nie mogę powiedzieć Magdzie, bo to się dopiero wydarzy, że tego drugiego męża też wyrzuciła, bo chlał, i przygarnęła go Kramerowa w swoim przedszkolu, został dozorcą i spał z psem w kotłowni i mył włosy proszkiem do prania ixi, ale ciągle pił, więc Kramerowa też go musiała wyrzucić i poszedł na ulicę, a nocami wracał na teren przedszkola, do ogrodu, spał w takich małych domkach dla krasnoludków, aż w końcu pewnego dnia na ulicy padł i umarł. Tego nie mogę jeszcze Magdzie opowiedzieć. Ale mówię jej o babci tej babci, mojej praprababci, ta to była wiedźmą czy czarownicą, serio, jej grób jest na Junikowie i Kramerowa mi o niej opowiadała, że ona robiła różne wywary, mikstury i leczyła ludzi, ale też rzucała na nich różne złe klątwy, zależy, kto jej zapłacił i za co. To wszystko mogę Magdzie opowiedzieć. Nie powiem jej natomiast o Kasi, że miałem mieć na imię Kasia, bo Kramerowa przez całą ciążę myślała, że będę dziewczynką. I ona i tata mówili do brzucha Kasia. Gdybym jej to mógł powiedzieć, zrozumiałaby, dlaczego ja, chłopak, mogę w końcu rządzić, bo te wszystkie moce, które dotychczas w mojej rodzinie trzymały kobiety, one przeszły na mnie i dlatego jestem silny, silniejszy od Kramerowej.

Kiedy dochodzimy do klatki, Magda pyta, czy ona też może kopnąć i ja jej pozwalam, ale tylko raz. Tylko raz, ale każdą torbę. Czyli trzy kopniaki.

Potem rozchodzimy się, ja w lewo, Magda w prawo, i wsiadam do swojej windy. Ostatnio jest moda w naszym bloku, żeby robić jadącym windą taki numer: na parterze jest dźwignia za szybką, ale szybki są już pozbijane, i jak pociągniesz za tę dźwignię, to w windzie gaśnie światło i ona zjeżdża na sam dół a ty trochę wiesz, że to żart, ale trochę myślisz, że zaraz się roztrzaskasz i zginiesz. Trochę się tego boję, ale trochę też lubię ten strach.

Pierwsze, drugie, trzecie, czwarte, piąte piętro.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2025 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.