2/2026

Robert Papieski

O Starości.
Nota edytora

Opowiadanie Starość, które ma tutaj swój pierwodruk, Iwaszkiewicz napisał 14 lutego 1961 roku w Taorminie, w hotelu Metropol. Hotel był ciasny, nieprzytulny, pokoje przypominały cele. U Iwaszkiewicza stały meble z XIX wieku, a w nocnym stoliku z jasnego drewna tkwił wielki porcelanowy nocnik ze złoconym brzegiem i girlandami czerwonych róż po bokach. Zabytkowy urynał skojarzył się pisarzowi z pobytem Balzaka w krakowskim hotelu Pod Różą, gdzie autor Straconych złudzeń zatrzymał się 4 maja 1850 roku w drodze do Wierzchowni, majątku Eweliny Hańskiej.

We Włoszech był Iwaszkiewicz od 7 lutego wieczorem, najpierw w Rzymie, gdzie 8 i 9 lutego spotkał się z Reną Jeleńską, a 10 i 11 lutego brał udział w posiedzeniach Wspólnoty Europejskich Pisarzy; 13 lutego przed południem ponownie widział się z Jeleńską, a późnym wieczorem opuścił Rzym, by nazajutrz o 9.52 przybyć do Taorminy i ulokować się w hotelu Metropol. Po obiedzie udał się na spacer do Teatro Antico. Wróciwszy do pokoju, zasnął o ósmej wieczór. 14 lutego, w dniu napisania Starości, poszedł z rana do Giardino Publico, gdzie jego uwagę przykuły piękne synogarlice: „Wołają one tak samo – pisze w dzienniku pod datą 15 lutego – jak synogarlice cioci Didkowskiej w Ilińcach. I nagle cały tamten świat sprzed sześćdziesięciu lat wynurza się tak plastycznie i wyraźnie. Można by narysować stołowy pokój, kanapę krytą włosieniem czy ceratą i tę klatkę nad nią, w oknie, gdzie wisiały synogarlice. I ten okrzyk, okrzyk mojego dzieciństwa: «ku‑kru! ku‑kru!»”.

Po południu przyglądał się zabawie karnawałowej, po czym ogłuszony hukiem petard wrócił do hotelu i napisał Starość – za jednym posiedzeniem przy nocnym stoliku z porcelanowym urynałem. Zapisał to opowiadanie w miejscu nieoczywistym, w zeszycie zatytułowanym Gniazdo łabędzi III, bo akurat miał go zapewne pod ręką. Zeszyt otwiera rękopis opowiadania Dzień listopadowy, z końcową adnotacją: „Rzym, 12 XII 59”. Na następnej karcie zaczyna się Starość, po niej zaś idą notatki dotyczące Gniazda łabędzi: plan książki, luźne pomysły, rękopisy poszczególnych rozdziałów (obecnie zeszyt ten znajduje się w Archiwum Rękopiśmiennym Muzeum w Stawisku, w teczce o sygnaturze A.L.J.I. 149).

W dzienniku Iwaszkiewicza nie ma żadnej wzmianki na temat tego utworu, tylko w kalendarzu pod datą 14 lutego 1961 widnieje zapis: „Napisałem Starość”. Dlaczego nie ogłosił tego opowiadania? Zapomniał, gdzie jest rękopis, a tytuł zeszytu nie szedł w sukurs pamięci? Może istniał inny powód, trudny dzisiaj do odgadnięcia?

W spóźnionej o sześćdziesiąt pięć lat publikacji Starości widzę pomyślny układ zdarzeń. Gdyby wyszła drukiem w roku 1961, nie zrobiłaby szczególnego wrażenia, będąc jeszcze jednym utworem Iwaszkiewicza, następującym po Wyborze opowiadań (1960), współwystępującym z Kochankami z Marony (1961) i Rozmowami o książkach (1961), a poprzedzającym Gniazdo łabędzi (1962); natomiast teraz, w roku 2026, może na sobie skupić całą uwagę sympatyków jego pisarstwa.

Starość brzmi zaskakująco aktualnie, jakby została napisana wczoraj. Stanowi jeszcze jeden głos w dyskusji na temat ludzi starych i ich prawa do godnego życia niezależnie od wieku, stanu zdrowia czy woli rodziny.

Jest też Starość opowiadaniem z psem, napisanym przed Opowiadaniem z psem, tyle że tutaj pies nie jest tak demoniczny, może być natomiast postrzegany jako symbol wspólnej, opłakanej doli ludzi i zwierząt, jako swoiste alter ego narratora.

Jest również Starość opowiadaniem z Rzymem w tle, ale o ile w Sławie i chwale czy w Voci di Roma Wieczne Miasto stanowi miejsce akcji, o tyle tutaj jest wspomnieniem, marzeniem, złudnym celem życia, dowodem wyższości nad tymi, którzy nigdy w nim nie byli i nie znają smaku rzymskiej kawy.

Przede wszystkim jednak utwór ten jest przejmującym studium starości i umierania. Nie sposób znaleźć w całym dorobku literackim Iwaszkiewicza drugiego takiego bohatera jak narrator Starości. Są starcy – jak choćby Tadeusz Zamoyłło z Pasji błędomierskich czy stary Myszyński ze Sławy i chwały – ale tu jest starość, nie starcy, starość jako przedproże śmierci, i jest tutaj człowiek doświadczający starości jako czegoś wobec siebie zewnętrznego i obcego, czegoś, po czym nieuchronnie przychodzi śmierć – największa tajemnica życia. Nikt nie rodzi się stary, ba, nikt w gruncie rzeczy nie jest stary, starość dosięga tylko ciała, psyche zawsze jest młoda, toteż stary człowiek ze zdumieniem spostrzega, że ludzie traktują go jako kogoś innego niż jest.

A wszystko opowiedziane niby zwyczajnie, niby nieporadnie, niby chaotycznie. Ale nie dajmy się zwieść. Trzy tygodnie przed napisaniem Starości Iwaszkiewicz zanotował w dzienniku:

„Niedawno Marysia (po przyjęciu dla dramaturgów radzieckich) powiedziała z Dostojewskiego: Miał szczere oczy człowieka, który nie kłamie.

Na to Hania powiedziała: On wszystko wiedział. I Czechow wszystko wiedział.

Ja: Iwaszkiewicz też wszystko wiedział.

Marysia: Jak można żyć, zastanawiam się, kiedy się wszystko wie?

Ja: Bo ja udaję, że nic nie wiem”.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2025 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.