11/2021

Grażyna Obrąpalska

O strusiach, Nabokovych i nie tylko

Wierna czytelniczka mickiewiczowskiej serii autorstwa Jarosława Marka Rymkiewicza Jak bajeczne żurawie, znalazłam w tomie Do Snowia i dalej interesującą informację, do której pozwalam sobie dodać kilka szczegółów.

Otóż na stronie pięćdziesiątej dziewiątej (wydanie Evviva L’Arte) pojawia się informacja o kolejnych właścicielach Naliboków. Zacznijmy od geografii. Przypominam tym, którzy serii nie znają – Do Snowia i dalej jest historią mickiewiczowskiej Świtezianki. Są głębie Świtezi i jest geografia. Są właściciele ziemscy i są opowiadacze. Jest fantazja i jest rzeczywistość. Jest ballada, ale są także fakty, księgi ziemskie, dokumenty. Jest realne miasteczko i, być może, realna Świtezianka. Jest Świteź, Płużyny, Tuhanowicze, rodzeństwo Wereszczaków. Jest Michał Wereszczaka, kłaniający się drzewom i całujący stuletnią lipę. Jesteśmy w latach dwudziestych XIX wieku.

Geograficznie jesteśmy bardzo blisko. Od Tuhanowicz, Nowogródka do Puszczy Nalibockiej jakieś trzydzieści kilometrów.

W książce Jarosława Marka Rymkiewicza pojawia się informacja o kolejnych właścicielach Naliboków, którzy kupili je około roku 1898. To rodzina Falc‑Fein, w takiej formie nazwisko jest zapisane w źródłach z początku XX wieku. Autor Do Snowia i dalej sądzi, że powinno być zapisane jako Falzfein lub Felzfein. Otóż poprawna forma nazwiska to Falz‑Fein.

Rodzina Falz(Phalz)‑Fein osiedliła się na Ukrainie w końcu XVIII wieku. Ich wielka fortuna powstała głównie dzięki hodowli merynosów, a raczej ich wełnie. Dwaj bracia Falz‑Fein, Fryderyk i Karol, w roku 1890–1891 kupili od niemieckiej gałęzi książąt Hohenlohe za bardzo niską cenę czterdzieści tysięcy dziesięcin ziemi. Ziemia była marna, ale las wspaniały.

Lubczę wraz z Puszczą Nalibocką jeden z nich, Fryderyk, wykupił od Karola, drugiego z braci. Ich siostra Lidia Falz‑Fein kupiła od Fryderyka ponad cztery tysiące dwieście hektarów, jej własnością stał się także zamek w Lubczy. Pierwszym mężem Lidii Falz‑Fein był Dimitri Dimitrewicz Nabokov, starszy brat Vladimira, ojca pisarza. Rozwiódłszy się po dwóch latach małżeństwa, którego owocem był Nicolas Nabokov, Lidia poślubiła sąsiada, Nicolasa von Peuckera.

Stryjeczny brat Vladimira Nabokova urodził się 17 kwietnia 1903 roku w Lubczy nad Niemnem, o dwadzieścia pięć kilometrów od Nowogródka. Jak wspominał, był świadom, że bardzo blisko przyszedł na świat wielki polski poeta. W odbudowanym domu Mickiewicza w Nowogrodku spędził nawet jedną zimową noc. Było to w 1910 roku, a dom Mickiewiczów wynajmowano aż do roku 1914.

Do Nicolasa jeszcze wrócę.

Niezwykle ciekawą postacią był Fryderyk Falz‑Fein (1863–1920). Był założycielem Askanii Nowej – największego ścisłego rezerwatu stepowego na Ukrainie. Przeznaczył na to trzydzieści tysięcy hektarów nietkniętego pługiem stepu. Prace rozpoczęły się już w roku 1883. Jej założyciel sprowadził między innymi strusie, kangury, bizony, konie Przewalskiego. W 1889 roku na Wystawie Światowej w Paryżu Askania Nowa uzyskała nagrodę za walory krajobrazowe i system nawadniający.

Mamy więc strusie. Jarosław Marek Rymkiewicz umieszcza te ptaki nad samym brzegiem Świtezi. W chwili, kiedy burzą się wody jeziora, pojawiają się dwa strusie, które, hodowane w Nalibokach, uciekłszy z klatki, patrzą z ciekawością na niezwykłe widowisko. Z głębin Świtezi wynurza się córka Tuhana – i jeśli jest to możliwe, możliwe są także te dwa ptaki. Jeśli możliwe jest zawieszenie konieczności, która włada czasem przeszłym i tym, co się wydarzy w przyszłości, to wszystko jest i możliwe, i prawdopodobne. Naliboki mogły być kupione już wcześniej, przez ojca braci Falz-Fein, Edwarda.

Michał Wereszczaka kłania się drzewom, obejmuje je, całuje, a kilkadziesiąt ledwie lat później Fryderyk Falz‑Fein kupuje olbrzymi kawał Puszczy Nalibockiej. Codziennie kłania się przyrodzie, to pewne. Wygnany ze swojego raju, umiera w Belinie w 1920 roku. Podobno pękło mu serce z tęsknoty i troski o dzieło swojego życia.

Coś musiało krążyć w powietrzu, jakiś dobry duch, bo Askania Nowa przetrwała do dnia dzisiejszego. Wydaje się to niewyobrażalne, prawie cud, aby w warunkach rewolucji, straszliwego głodu i klęsk, które przetoczyły się przez Ukrainę, rezerwat przetrwał. Obecnie, nieznacznie okrojona Askania Nowa uzyskała status rezerwatu biosfery, jednego z najstarszych na świecie. Być może są tam ciągle strusie.

Kolejna nitka prowadzi do Nicolasa Nabokova. Po szczęśliwym dzieciństwie i wczesnej młodości Nicolas budzi się w innym świecie. Burzliwy okres rewolucji rodzina spędza na Krymie, w jednej z posiadłości babki Sofii Falz‑Fein. Sytuacja polityczna się komplikowała, Krym był coraz mniej bezpieczny. Emigracja była jedynym wyjściem. Opuszczenia majątku odmówiła Sofia Falz‑Fein. Po wkroczeniu bolszewików została natychmiast zastrzelona.

Nicolas Nabokov krąży po świecie. Po dłuższym przystanku w Berlinie osiada na kilka lat w Paryżu. Nabokov jest początkującym kompozytorem. Na jednym z jego koncertów opisanych w „Revue Musicale” jego dwie pieśni wykonuje Marguerite Babaïan, z pochodzenia Ormianka. Jest tam Iwaszkiewicz.

Iwaszkiewicz pisze do żony 20 maja 1925 roku: „Zaprzyjaźniłem się z tym małym Nabokovem, wczoraj znowu się z nim widziałem. Bardzo rozumny chłopak, tylko trochę za młody. Może przyjedzie do Warszawy, bo jego rodzice polscy poddani i mają majątek w woj. Poleskim (3000 tys. dziesięcin lasów!!), ale on nie przyjął poddaństwa i nie wie, czy dostanie wizę.

Jego kuzyn (Siergiej Nabokov, młodszy brat Vladimira) to przyjaciel Józia Czapskiego […]”.

Między początkującym kompozytorem a Iwaszkiewiczem natychmiast nawiązuje się wieloletnia przyjaźń. W czasie licznych podróży do Paryża pisarz kilkakrotnie zatrzymuje się w pokoju Nicolasa, w pensjonacie Madame de la Porte‑Rose. W tym samym domu pod numerem 3 przy rue de L’Estrapade mieszkał niegdyś Denis Diderot. Iwaszkiewicz poznaje także matkę przyjaciela, panią von Peucker.

Na mocy Traktatu Ryskiego z 1921 roku Puszcza Nalibocka z Lubczą znalazła się w granicach terytorialnych Polski. Matka Nicolasa sprzedaje Lubczę i część lasu. Lidia von Peucker primo voto Nabokova kilka lat przed śmiercią przenosi się do Wilna i tam umiera w 1937 roku.

Nicolas Nabokov widuje się często z Iwaszkiewiczem. Liczne ślady można znaleźć w jego listach do Anny. W 1927 roku odwiedza Warszawę. Gości na śniadaniu wydanym przez Iwaszkiewicza w mieszkaniu ojca Anny przy ulicy Górnej. Poznaje między innymi Karola Szymanowskiego, Stefanię Dubiską, Stanisława Balińskiego, Grzegorza Fitelberga.

Od 1933 roku Nabokov osiada w USA. Po wojnie zostaje szarą eminencją europejskiego życia kulturalnego. Jest sekretarzem Kongresu Wolności Kultury. Komponuje znacznie mniej, głównie jest animatorem kultury, twórcą wielu bardzo ważnych festiwali i kongresów.

Historia Kongresu Wolności Kultury była skomplikowana. Ufundowany jako przeciwwaga dla agresywnej sowieckiej propagandy przez długi czas wspierał hojnie europejskie i światowe elity kulturalne i naukowe. Specjalnie to nie pomogło, zwłaszcza we Francji, gdzie panował neurotyczny antyamerykanizm przy nieukrywanych sympatiach dla komunizmu.

Po publikacjach prasowych w 1966 roku i otwarciu archiwów okazało się, że za wszystkim stały pieniądze CIA – to Amerykanie za pomocą licznych fundacji finansowali między innymi Radio Wolna Europa i wspierali Fundację Forda.

Nabokov twierdzi, że nic o tym nie wiedział.

Zna doskonale wielu Polaków – Józefa Czapskiego, Czesława Miłosza, Witolda Gombrowicza, Konstantego Jeleńskiego. Zachował się list Nabokova do amerykańskiego Departamentu Stanu przedstawiający trudną sytuację Miłosza, z prośbą o interwencję.

Kiedy Gombrowicz przyjeżdża do Berlina 16 maja 1963 roku, następnego dnia Nabokov wydaje przyjęcie na jego cześć. Pomaga mu także w duchowej aklimatyzacji. Jak sam pisze, nigdy nie opuścił go dar zjednywania sobie ludzi.

Umiera w 1978 roku w jednym z nowojorskich szpitali po banalnym zabiegu urologicznym.

Na jego pogrzebie pojawiły się wszystkie żony, a miał ich w sumie pięć.

Nicolas Nabokov zagościł bardzo silnie w pamięci Jarosława Iwaszkiewicza. Jego nazwisko pojawia się w jednym z ostatnich zapisów w Dziennikach.

Sailly, 4 lutego 1980

Te jej [Anny Iwaszkiewiczowej] rozmowy z Nabokovem […] to były przecież fajerwerki.

I z tego Nabokova nic nie wyszło – umarł, nawet nie wiem, kiedy i jak, a taki był niezwykły.


I jak tu nie wierzyć w możliwość pewnego zaprowadzenia porządku, rozplątania nici. Askania Nowa przetrwała, być może są tam ciągle strusie.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.