Znamy to: miały być otwarte okna, rozdarte przestrzenie, miało nastąpić wypchnięcie.
Przecież poklepanie już było, mozolne rozwijanie się dróg.
Znamy to: gdy przekładnia próbowała przenieść siły, tylko my słyszeliśmy tarcie.
Mówiliśmy: tak widocznie być musi. Szeroko otwierały się szczeliny, przykrywaliśmy się nimi, jak nam kazano.
To oczywiste, że nadajemy definicje. Spójrz, wystarczyło zrzucić ciężar już na samym początku.
Odkąd przygasł ruch,
chwytamy oburącz spadek
śliny tak gęstej, że nam wstyd.
