Spać mi się chce przed śmiercią,
ale to nie kwestia władzy, po prostu tak mam.
Przemówienia po niemiecku, potem brytyjski
szlam, plemienne brednie premierów takich czy
owych, niskie kraje, wysokie progi, Belgia,
Ukraina, spać mi się chce przed śmiercią.
Potem nadjeżdża telewizyjny suv, jest światło,
transmitujemy urwanie kończyny,
na powiekach resztki szpiku.
Władza brzmi jak walc i tango,
jesteśmy w krainie plastiku,
nie ma żadnych ludzkich określeń
dla skali oszustwa, którego doświadczyliśmy.
Nie ma gołębi, ptaków, piasku ni pustyni,
są tylko kłęby cieni,
coś – jak mówiłeś – jakby patrzyło,
ale nie do końca.
