[…]
3.
Niech cię grzeją wszystkie słońca. Nektarnik,
sulfanilamid, smoła węglowa. Być może są pułapki,
z których nie da się uciec. Miłość na skraju łóżka
w Europie Wschodniej, gdzie właśnie zaczyna się
zima, liberalne zasady pola literackiego. Małe wygrane,
wysokie morza, lokalne presje. Zmieniały się pory roku
i zmieniał się zapach twojego potu, który akceptowałem,
a potem za nim tęskniłem. Europa? Europa to protokół
nadmiernego zadłużenia. Koniec jarmarków świątecznych
i basenów z chlorowaną wodą. Nitki światłowodu ponad
ugorami. Sen o wybuchu bomby, w którym wszyscy
przeżyliśmy. Za naszą zdolność kredytową i wasze M3,
amunicja najwyższego kalibru, krówsko ty moje rozmarzone.
Płachta, którą zasłaniają pranie – jak się nazywa? Kto stoi
za wierszem? Chuda żyrafa i ślepy słoń, ćpuńskie piosenki.
Wysokie światło, niskie światło. A było to wielkie drzewo,
metasekwoja, miłorząb dwuklapowy. Wiersz zmierza
do końca, wers kończy się.
[…]
[wszystkie apostrofy w numerze]
