02/2022

Magdalena Saganiak

Polityczność jako autonomia jednostki

1. W swoim czasie Roman Ingarden, najsłynniejszy spośród polskich filozofów i teoretyków literatury, zaproponował czytanie dzieła literackiego w jednej z dwu postaw: naukowej lub estetycznej. Pierwsza z nich miała polegać na oczyszczeniu się badacza z subiektywnych odczuć i przeżyć, w celu rekonstrukcji danego wszystkim czytelnikom schematu dzieła, ascetycznie ujętego, rozważanego bez wypełniania tzw. miejsc niedookreślenia. To ujęcie, skierowane przeciwko psychologizmowi, miało gwarantować intersubiektywność – jako podstawę naukowości. Druga możliwa do zajęcia postawa, estetyczna, nakłaniała do ujęcia tekstu w blasku i w pełni czytelniczej konkretyzacji, czyli do wypełniania miejsc niedookreślenia własnym doświadczeniem czytelnika, uruchamianym w każdej lekturze od nowa, dającym tekstowi wciąż nową interpretację. Ta druga postawa, gwarantująca przyjemność z obcowania z dziełem i angażująca czytelnika emocjonalnie, miała jednakowoż poważną wadę: przenosiła tekst w sferę własnego niepowtarzalnego doświadczenia estetycznego. Dlatego uprawianie nauki o literaturze – w propozycji Ingardena – wymagało pewnych wyrzeczeń. Zajmując postawę naukową, czytelnik wyzbywał się tego, co w nim subiektywne – i – dodajmy – tego, co w nim historyczne i zaangażowane, dzięki czemu wchodził do sfery zaprojektowanej ahistorycznie intersubiektywności. Jak widzimy, Ingardena bardziej obchodziła abstrakcyjnie ujmowana istota dzieła literackiego niż historia literatury, czyli potencjalny udział tekstu w historii danego społeczeństwa. Ingarden doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że każdy tekst literacki był i będzie różnie odczytywany, że zależy to od czynnika, który określał jako „atmosfera kulturalna” danej epoki, choć wiedział, że to właśnie „atmosfera kulturalna” wyznacza główne kierunki konkretyzacji, nie wnikał w zawiłe przyczyny zmienności i zróżnicowania aury, wyznaczającej funkcjonowanie tekstu literackiego.


2. Nie będziemy dalej rozważać zalet i wad tak obmyślonej nauki o literaturze. Koncepcja Ingardena, która ma tę przynajmniej zaletę, że wprowadza jasność i precyzję do sfery odbioru dzieła literackiego, została przywołana po to, by ukazać odrębność tego rodzaju myślenia od postawy badawczej historyków literatury, do których należy Andrzej Waśko.

Sam autor wiąże obrany przez siebie sposób uprawiania historii literatury z politycznością (Das Politische). Oczywiście, polityczność przywoływana przez Andrzeja Waśkę ma bardzo niewiele wspólnego z przynależnością do jakiegoś stronnictwa, partii, z głosowaniem na tego czy innego kandydata, a nawet z posiadaniem „poglądów politycznych” czy to przez pisarza, czy to przez jego czytelników. Rozumiana jest o wiele szerzej:

Polityczność (Das Politische) posiada więc dla nas znaczenie obejmujące całe pole semantyczne, które zakreślili twórcy tego pojęcia: Max Weber, Carl Schmitt, Giovanni Sartori i Hannah Arendt. […] Literatura piękna nie tylko funkcjonuje w kontekście życia politycznego, ale i we właściwy sobie sposób, za pośrednictwem różnych form artystycznych przedstawia, komentuje i ocenia swoisty fenomen działania politycznego. […] W kontekście politycznym literatury mieszczą się też różnorodne idee, zachowania i sytuacje historyczne, także i takie, których związek z politycznością jest nietypowy i akcydentalny. Przy próbie „politologicznego” spojrzenia na literaturę należałoby więc oddzielać postawy, zachowania i konflikty polityczne od postaw, zachowań i konfliktów moralnych, społecznych i religijnych. Tymczasem w analizach literackich najczęściej miesza się te sprawy, dlatego zresztą, że ścisłe ich oddzielenie nie jest do końca możliwe. Toteż „polityczność” literatury z reguły wyczuwana jest intuicyjnie i raczej wskazywana niż definiowana. (s. 16–18).


Dalej Andrzej Waśko przywołuje rozróżnienie, według którego istnieją trzy główne modele polityczności w literaturze polskiej: klasyczny (pojawiający się zwłaszcza w satyrze, bajce i dramacie), romantyczny (w literaturze polskiej związany z ideologią narodową i przywództwem wieszczów) oraz realistyczny (reprezentowany przez dziewiętnastowieczną i dwudziestowieczną powieść polityczną).

Jednak, jak to często się zdarza, gdy analizy zjawisk podejmuje się osoba o wybitnych umiejętnościach analitycznych, jej wyniki przekraczają zakreślone ramy pojęciowe. Myślenie Andrzeja Waśki kieruje się ku sprawom głębiej osadzonym i bardziej dla polskiej kultury specyficznym.

Szereg analiz, zamieszczonych w Literaturze i polityczności, pokazuje, że historia kultury polskiej (i nie tylko polskiej) zawiera w sobie jako swój immanentny składnik specyficzny projekt funkcjonowania literatury, utrwalony w tradycji naszego życia społecznego, choć współcześnie często zapoznany. Myślenie o literaturze jako podstawie społecznej praxis i zarzewiu czynu występowało już w dawnej Rzeczpospolitej. Za swoisty symbol tego stanu Andrzej Waśko uznaje pierwszy polski dramat, to jest Odprawę posłów greckich, która jest właśnie dramatem politycznym, to jest dramatem ludzi podejmujących odpowiedzialność za przyszłe wypadki historyczne. Rys polityczny – w tym szerokim znaczeniu – charakteryzował oświeceniową satyrę i bajkę, co podkreśla przywoływany model klasyczny, ale także – w zupełnie inny sposób – pojawił się w literaturze barskiej (Religia i polityka w literaturze barskiej). Analizy Andrzeja Waśki osadzają te konfederackie druki polityczne, dewocyjne i pieśni we właściwym kontekście historycznym, w którym łączą się ze sobą realizm polityczny, patos religijny i patriotyczne poświęcenie, tworząc szczególny, nierozerwalny splot politycznego sacrumprofanum. Do romantyzmu myślenie polityczne zostało włączone przede wszystkim przez Mickiewicza w jego idei słowa-czynu, której jednak nie da się sprowadzić do narzucenia całemu społeczeństwu roli wieszcza. Wręcz przeciwnie, III część Dziadów wykazuje ambiwalencję moralną Konradowego konceptu „rządu dusz”, zakwestionowanego autorskim gestem Mickiewicza, który ukazał Konrada jako podlegającego wpływowi złego ducha (O romantycznej idei rządu dusz). W rozdziale Dramat i polityczność. Przypadek Słowackiego, w którym obok Kordiana, BalladynyLilli Wenedy Andrzej Waśko interpretuje rzadko przywoływany wczesny dramat Mindowe, z całą mocą pojawia się dylemat moralnej legitymizacji władzy oraz opozycji życia prywatnego i życia społecznego. Szczególną pozycję w tym kręgu analiz zajmuje artykuł Romantyzm polityczny Adama Mickiewicza, będący – jak można się domyślić – próbą zbadania źródeł i form ugruntowanego w kulturze polskiej specyficznego myślenia o historii. Niepowtarzalny polski projekt romantyzmu politycznego, inaczej niż u Carla Schmitta w jego Politische Romantik (1919), nie polega na subiektywno‑estetycznym, biernym nastawieniu wobec rzeczywistości, ale na aktywnym działaniu w sferze społecznej, która przez Mickiewicza była pojmowana jako dziedzina działania moralnego. W sferze ponadnarodowej mógł się w niej pojawić jako przewodnik naród polski. W artykule Czy Mickiewicz był fałszywym prorokiem? Andrzej Waśko podejmuje – jedyną w tej książce – otwartą polemikę z nowoczesnymi odbrązawiaczami kultury romantycznej: tzw. salonem warszawskim, Janem Walcem (jako autorem wydanych w 1991 i 1992 roku książek o Mickiewiczu: Architekt arki oraz Wielka choroba), Marcinem Królem (jako autorem Podróży romantycznej) i Rafałem Ziemkiewiczem. Dokonywanej przez tych publicystów deprecjacji kultury romantycznej Andrzej Waśko przeciwstawia myśl Stanisława Pigonia, wyrażoną w 1930 roku w artykule O bronzach, bronzownikach i bronzoburcy wobec analogicznych wystąpień Jana Nepomucena Millera i znacznie od niego słynniejszego Tadeusza Boya-Żeleńskiego: „Nie rewizja jest sprawą istotną i nie łatwe przekąsy wobec dziedzictwa kulturalnego – ale koncepcja nowa, twórcza koncepcja, która sama przez się uchyla przeżyte, «spleśniałe kory pojęć»”.

Najwięcej miejsca zajmują trzy szkice poświęcone historiozoficznej refleksji Zygmunta Krasińskiego, za Stanisławem Tarnowskim nazwanego „mistrzem myślenia o Polsce i Europie”, w którym poglądy Krasińskiego ukazują się w tak lubianym przez autora Nie‑Boskiej komedii ujęciu dialektycznym: w polemice z Kajetanem Koźmianem i Julianem Klaczką oraz w krytycznym ujęciu Stanisława Tarnowskiego, który Krasińskiego podziwiał, ale też pozostawał wobec niektórych jego poglądów krytyczny.

Specjalne miejsce wśród tych analiz zajmuje artykuł „Miłość do mocy” w twórczości i legendzie Józefa Piłsudskiego, w którym autor ukazuje Piłsudskiego jako twórcę legionów, jednego z architektów niepodległości, naczelnika państwa i autora koncepcji wychowawczych, czerpiącego inspirację nie tylko z literatury romantycznej, lecz także z młodopolskich koncepcji mocy, pozwalających przezwyciężyć „inteligencki sentymentalizm”, wyznawanych także we wczesnej twórczości Leopolda Staffa, Tadeusza Micińskiego i Stefana Żeromskiego. Wkroczywszy w wiek XX, Andrzej Waśko przywołuje, bez pretensji do opisu całego pola zjawisk, wybrane dokonania krytyczne i artystyczne Henryka Sienkiewicza, Stefana Żeromskiego, Juliusza Kadena-Bandrowskiego, Zbigniewa Herberta i Bronisława Wildsteina, poświęcając wiele uwagi literaturze jako sposobowi przekształcania pamięci historycznej.

3. Zapewne to nie wszystko. Wielu możliwych podejść politycznych Andrzej Waśko nie wymienia. Nie analizuje – na przykład – różnych utworów poświęconych rabacji galicyjskiej, z Turoniem Żeromskiego, Słowem o Jakubie Szeli Brunona Jasieńskiego i Wtórym słowem o Jakubie Szeli Radosława Raka. Nie analizuje utworów, które sytuują się w obrębie koncepcji wielokulturowości lub nomadyczności, wprowadzających inne koncepcje funkcjonowania państwa i społeczeństwa, na przykład Ksiąg Jakubowych lub Biegunów Olgi Tokarczuk. A przecież także i dla nich można by znaleźć w literaturze polskiej poprzedników, i to w obrębie twórczości tych samych poetów, których Andrzej Waśko przywoływał, rekonstruując te nurty tradycji, które zapewne dla niego samego są najważniejsze, w których on sam się zakorzenia. Można się inaczej zakorzenić w twórczości Zygmunta Krasińskiego, widząc w nim dandysa, nihilistę, nomadę, prekursora literatury psychodelicznej i ofiarę traumy, spowodowanej miłością do toksycznego ojca. Wydaje się, iż można się wykorzenić nawet ze wszystkich form życia społecznego i sposobów społecznego kreowania władzy, jakie do tej pory wytworzyła tradycja literacka – i zakorzenić się w tekstach literackich na nowo, wczytując w nie nowe interpretacje i nowe formy życia politycznego – a nawet – życia zupełnie prywatnego, negującego istnienie jakiejkolwiek wspólnoty społecznej czy politycznej.

Czym wtedy okazałaby się owa „polityczność”, skoro może ona zyskać tyle różnych form i wymiarów? Czy byłaby to postawa czytelnika względem tego czy innego utworu literackiego, warunkowana jego osobistymi potrzebami w danym momencie jego funkcjonowania w społeczeństwie? A może byłaby to postawa grupy czytelników, interpretujących teksty literackie w związku z pewnymi celami społecznymi, takimi jak równouprawnienie kobiet czy ukazanie równorzędności wszystkich kultur? Wiadomo, iż tekst nabiera znaczenia, gdy jest czytany w zetknięciu z konkretnymi zagadnieniami społecznymi, które zmieniają się w biegu dziejów historycznych. Przecież tajemnicza Ingardenowska „atmosfera kulturalna” bardzo często jest współcześnie dookreślana jako bieżąca sytuacja polityczna i społeczna.

4. Żeby odpowiedzieć na te pytania, trzeba jednak dookreślić rozumienie dwóch pojęć, których przez cały czas używamy – pojęć podstawowych, a bardzo subtelnych i dość trudnych do wyjaśnienia, po pierwsze, rozumienie „polityczności”, po drugie rozumienie „społeczeństwa”, po trzecie zaś rozumienie związku społeczeństwa z politycznością. Idźmy za autorem, który zaczął tych pojęć używać, idźmy po ścieżkach jego myślenia. Pierwsze z pojęć, tytułową „polityczność”, Andrzej Waśko pozostawił intuicji. Spróbujmy się posłużyć tym romantycznym organem poznawczym, by uchwycić rozumienie polityczności przez autora.

Andrzeja Waśkę nie interesuje pojedyncze odczytanie tekstu w tym czy innym „aktualnym” kontekście. Nie chodzi na przykład o to, jak oficjalna stalinowska historia literatury mogła zawłaszczyć pisma Mickiewicza, ukazując go jako socjalistę i zwolennika władzy ludu, co pokoleniu awangardowych pisarzy lat sześćdziesiątych XX wieku zamknęło drogę do myśli społecznej autora Składu zasad. Bardziej interesujące dla Andrzeja Waśki jest to, że społeczna myśl Mickiewicza wydobywa się spod skorupy tych czy innych interpretacji i „opleśniałej zbywszy się kory” przypomina sobie „zielone lata”, zaczynając oddziaływać na nowo. Nie chodzi więc autorowi o relatywizację tekstu literackiego w tej czy innej odsłonie ideologicznej lub na pokazie tej czy innej mody interpretacyjnej, ale o coś zupełnie innego.

Dokonane przez Andrzeja Waśkę analizy oddziaływania tekstów literackich w długim okresie pokazują ich szczególny sposób istnienia. Oto w życiu społecznym tekst literacki obiektywizuje swoje znaczenia i wartość – nawet poprzez odczytania błędne, manipulacyjne, fałszywe, nacechowane ideologicznie czy propagandowo. Jest czymś – nie przez naukową czy estetyczną interpretację, ale przez uczestnictwo w życiu społecznym, w którym staje się trwałym elementem rzeczywistości społecznej, współtworząc fakty historyczne. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że teksty literackie interpretują fakty historyczne, nadają im sens, pochwalają je i potępiają, jak to miało miejsce w literaturze dotyczącej klęski powstania listopadowego czy w dyskusji o rewolucji, lecz także dlatego, że stale na nowo otwierają interpretację naszej własnej historii, zróżnicowaną wewnętrznie i wielopoziomową, sytuując w niej polityczność, to jest projektując typ uczestnictwa jednostki w historii państwa i społeczeństwa, a także jej usytuowanie wobec innych wyróżnionych podmiotów dziejów: narodu, innych narodów, całej ludzkości, a nawet podmiotów rzeczywistości nadprzyrodzonej. Andrzej Waśko rekonstruuje główne nurty kultury polskiej, w których polityczność zyskiwała różne wymiary. Widzi je zawsze w głębokiej perspektywie genetycznej, w powiązaniu z innymi aspektami życia społecznego i w otwarciu na ewolucję. Tylko niektóre z tych postaw i aspektów zaistniały, inne istnieją tylko potencjalnie jako jeszcze nie zrealizowane możliwości naszego życia jako ludzi. To, co tylko potencjalne, należy do życia literackiego. To, co zrealizowane, choćby nawet prowadziło do klęski, należy do życia społecznego. Polityczność literatury jest właśnie tą sferą, w której dokonuje się przejście interpretacji tekstu w sytuację społeczną. Literatura zawsze pozostaje residuum nieskończonej liczby interpretacji. Podobnie życie społeczne pozostaje residuum nieskończonej liczby wyborów. Tylko niektóre z nich stają się rzeczywistością.

5. Książkę Andrzeja Waśki Literatura i polityczność odbieram jako propozycję odnowienia i przekształcenia współczesnego życia publicznego. Stawia ona pytanie o sposób połączenia i rozgraniczenia literatury i polityczności. Te dwa zjawiska: „literatura” i „polityczność”, od jakiegoś czasu sztucznie rozgraniczane lub przeciwnie – równie sztucznie jedno drugiemu podporządkowywane, ukazują się w swojej autonomiczności i we wzajemnym powiązaniu.

Literatura polska, zwłaszcza romantyczna, wyparta do lamusa kultury lub zinstrumentalizowana w kilku postnowoczesnych dyskursach, przywoływana jest przez Andrzeja Waśkę ponownie w swej pierwotnej funkcji społecznej, to znaczy jako sfera, w której społeczeństwo artykułuje swoje różne doświadczenia, precyzuje myśli, krystalizuje sądy i wymienia poglądy, pozostając względnie niezależne od bieżących formacji politycznych i doraźnych walk o władzę. Literatura jest więc sferą, w której społeczeństwo zachowuje swoją autonomię, więcej nawet – wypracowuje różne formy autonomicznego działania, które jest w stanie przetransponować na bieżące życie polityczne.

Wielokrotnie powraca w książce Andrzeja Waśki przywołanie rzekomej autonomiczności innej sfery: wąsko rozumianej polityki, niekiedy bezkrytycznie dziś przyjmowanej jako jedyna sfera życia społecznego, narzucająca modele zachowań wszystkim jej uczestnikom. Rozważania Andrzeja Waśki – tak jak je odczytuję i jeśli odczytuję je prawidłowo – przeciwstawiają temu myśleniu inny model. Kultura pozostaje w nim nadrzędna względem wąsko rozumianej polityki i wypracowuje różne sposoby życia i funkcjonowania człowieka, także jako homo politicus. Znajomość literatury i umiejętność jej interpretacji ma w tak rozumianej kulturze rolę szczególną: wspomaga jednostkę i społeczeństwo w drodze do wolności. Dzieje się tak dlatego – wedle mojej rekonstrukcji podstaw myśli autora – że literatura jest najpotężniejszym, najgłębiej osadzonym, najbardziej zróżnicowanym i najpełniejszym sposobem zapisu doświadczenia ludzkiego w kulturze. Literatura otwiera różne drogi zakorzenienia w tradycji (lub jej odrzucenia) i uczestnictwa w historii, pozwala jednostce włączyć się w czas ponadjednostkowy i nadać życiu ponadjednostkowy wymiar.

Sądzę, że stąd bierze się, tak często obserwowana przez Andrzeja Waśkę, niemożliwość zawłaszczenia arcydzieła literackiego przez doraźny dyskurs polityczny. Gdybyśmy chcieli tę kwestię wyrazić językiem wprowadzonym przez Michela Foucaulta, językiem, którego Andrzej Waśko celowo (jak sądzę) nie używa, to powiedzielibyśmy, że wybitne dzieło literackie nie jest dyskursem wiedzy-władzy, ani ono samo, ani jego interpretacja. Wybitne dzieło literackie – jako wielostronny obraz świata i zaproszenie do twórczego myślenia – zakorzenia nas w dziejach i w społeczeństwie, lecz nie wprowadza zniewolenia.

Polityczność – tak jak ją rozumie Andrzej Waśko – ukazuje się jako sfera autonomicznego działania jednostki, wspomaganej przez jej dobrowolny związek z autonomiczną literaturą, będącą sferą autonomii społeczeństwa. Polityczność tak rozumiana ma zakorzenienie w historii polskich form ustrojowych i w tradycji myśli polskiej, które przynajmniej od XV wieku – po dziś dzień – fundują społeczeństwo obywatelskie i wolną jednostkę.

Polityczności, którą ukazuje Andrzej Waśko, dlatego właśnie, że została ukazana przez pryzmat literatury, nie daje się oddzielić od zagadnień moralnych, społecznych i religijnych. Pozostają one w polu myślenia rozumnej istoty ludzkiej, żyjącej w określonym czasie, dokonującej wyboru sposobu życia i celów działania. Dlatego też książka Andrzeja Waśki nie opisuje po prostu kilku modeli polityczności, mniej lub bardziej trafnie dobranych. Staje się czymś o wiele bardziej doniosłym: przywraca polityczności wymiar w pełni podmiotowy i ludzki.

Andrzej Waśko: Literatura i polityczność.
Ośrodek Myśli Politycznej,
Kraków 2020. Str. 488.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.