04/2022

Marta Kułaj

Sinusoida pamięci

Istnieją szkoły pisania (jak szkoły rodzenia). Słyszałam, że są nawet skuteczne. Wykonuje się w nich ćwiczenia i wychodzi się z próby zwycięsko. Czasem (przy odrobinie szczęścia) znajdzie się także wydawca, który taki owoc upowszechni.

I czytelnicy gotowi spędzić nad nim swój czas.

Nie osądzam, nie oczerniam. Zwyczajnie nie wiem.

Ważnych jest kilka elementów (nigdy w takich szkołach nie byłam, więc nieco tu wymyślam): prolog, który ma zaciekawić, bohaterowie niepłascy i nieoczekiwany zwrot akcji (tak zwany plot twist), retardacje, przyspieszenia… no i co komu w duszy gra.

I dobre (czytaj: sprawne, wyćwiczone) „pióro”, określane czasem jako „lekkie” lub talent. I upór, pracowitość, systematyczność…

Bo natchnienie przecież nie istnieje!

Istnieją wspomnienia. To wiem. I to, co się sczytało. Celowo używam tej formy, bo umysł jest jak gąbka – chłonie. A potem oddaje. Zwraca (fizjologia w czystej formie). Ale nie zawsze dobrowolnie.

No więc ta iskra, która zapala? To co to jest?

Jedno wspomnienie. Na próbę je wzięłam.

Wykrzywiło się na wszystkie strony.

Samo.

Bez mojej woli.

Mogłoby tak być. Jak w jakiej baśni.

Za górami, za lasami, był żył sobie…

*
– To był zwykły dzień. Mróz od rana… Śnieg nie padał. Wyszli wieczorem… – zawahałem się. A później, raz jeszcze, bo przerwę trzeba było zrobić na coś do jedzenia..

– I co w tym dziwnego?

Nie zrozumiała.

Patrzyłem na nią i nie potrafiłem pojąć, jak człowiek może żyć tak prosto. Nam, w tamtych czasach, życie nie szczędziło niespodzianek. Mieliśmy wielkie wyładowania atmosferyczne, niebo z białymi smugami rzadkich samolotów i porządek w szkole. Świętości… Kto to teraz doceni?

– W ciemności zauważyli ślady opon. Nie jednego pojazdu. Dwóch, może trzech – ciągnąłem. Już byłem pewien, że prawdy jej nie powiem. Minął prawie wiek. Za dużo, żeby zrozumieć. – Daleko, w polu… Zawrócili. Podjechali raz jeszcze, z drugiej strony. Stamtąd trudniej było uciec. Świateł nie gasili. Czekali, aż wsiądzie.

– Wsiadł?

Skinąłem głową. Bezwiednie znów zacząłem opierać się na faktach. Przestała notować mniej więcej wtedy, gdy powiedziałem o dziadku i o dziwnym zwyczaju noszenia wody do jeziora. Uznała, że kpię. Nie przyszło jej do głowy, że czasami trzeba było uchodzić za „chorego”.

– Zabrali go. Chyba bali się, że to zaraźliwe.

– Miasto było duże?

– Duże, nieduże… A ma to jakieś znaczenie?

Milczała. Na szczęście. Nie zniósłbym naiwnych komentarzy. Nie pytała, jak inni, czy trafił od razu do więzienia. Być może właśnie dlatego dałem jej jeszcze kilka minut.

– Co zrobił?

A jednak! Chciała znać przyczynę. Wierzyła w łańcuch zdarzeń. Sprawiedliwość! A figa z makiem!

Tego już jej nie powiedziałem. Uznałem to za zbędne. Od zawsze zastanawiałem się, czy to, co się zdarzyło, ma większy wpływ na innych, niezwiązanych z wypadkami, niż to, co wymyślone. Czasami tak…

Mógłbym łgać.

Zostawiłem ją samą w kawiarni. Wyszedłem na ulicę zapalić.

Tamta noc jak żywa stanęła mi przed oczyma. Była jak początek rzeczy. Narodziny. Kto by wtedy zrozumiał, że każdy z nas powtarzał wszystko? Od nowa. W kółko. A może był tylko jeden? Może cały czas byłem tylko ja? Może to mnie wtedy wywieźli i ukarali?

Niedorzeczności!

Nie czułem najmniejszej potrzeby, żeby o tym mówić. Miałem tylko niemały problem z umieszczeniem wydarzeń na osi czasu. Może dlatego spotykałem się z kolejnymi, którzy mnie nagabywali, i zaczynałem swoją opowieść od początku, za każdym razem dodając nowe elementy. Lata, których kolejności strzegłem dotychczas tak dobrze, zlały się w jedno. Nie wiedziałem… nie byłem pewien, czy tamta historia miała miejsce przed wyjazdem czy już po nim.

– A jakie ma to znaczenie? – spytałem już siebie samego.

Zerknąłem przez szybę do środka. Jeszcze siedziała. Piła herbatę. Prosta czynność, a mnie rozczuliła. Wtedy była tylko grzałka i słoik z wodą. Noc za oknem. Tego też by nie zrozumiała.

Postanowiłem, że będzie kolejna.

A potem jeszcze jedna. I jeszcze…

Aż mi wróci pamięć.

Albo aż zapomnę zupełnie.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.