07-08/2021

Włodzimierz Paźniewski

Ucieczka

Z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, mimo ścisłego nadzoru, uciekło podczas wojny według udokumentowanych obliczeń historyków stu czterdziestu czterech więźniów, lecz najbardziej brawurową ze wszystkich i w dodatku wyjątkowo oryginalną eskapadę podjął Kazimierz Piechowski (1919–2017) wraz z trójką innych kacetowców: porucznikiem AK Stanisławem Jasterem, ukraińskim mechanikiem Eugeniuszem Benderą i księdzem Józefem Lempartem z Wadowic. Zdarzenie było niezwykłe, ponieważ cała czwórka 20 czerwca 1942 roku wyjechała z zamkniętego terenu KL Auschwitz na wolność niejako legalnie samochodem osobowym Steyr 220 przebrana w mundury niemieckie i bez kłopotów minęła posterunki kontrolne oraz bramę wjazdową, nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Wcześniej włamano się do magazynu, w którym zaopatrywało się SS, gdzie pracował Piechowski i doskonale wiedział, co znajduje się w jakim pomieszczeniu. Mając na sobie uniform oficera SS, kierował całą akcją, gdyż znał perfekcyjnie język niemiecki. Uciekinierzy na wszelki wypadek zabrali również broń i zapas amunicji.

Samochód, który ukradli lub raczej „wypożyczyli” na czas ucieczki, należał nie do byle kogo, bo do samego komendanta KL Auschwitz Rudolfa Hössa, co było ze strony więźniów szczytem bezczelności.

Zamiar wymagał drobiazgowych przygotowań i wielkiej odwagi. Podobno szef eskapady kiedyś zwierzał się, że najtrudniej przychodziło mu i innym opanowanie charakterystycznego niemieckiego zachowania. Uważnie obserwowano i dokładnie starano się naśladować strażników. Na przykład długo ćwiczono niemiecki sposób maszerowania. Wszystkie ruchy i gesty musiały być energiczne i zdecydowane. Nikt nie mógł mieć wątpliwości, że uciekinierzy należą do załogi obozu. Nie wszystko dało się z góry przewidzieć. Dlatego uczestnicy musieli być gotowi na każdą ewentualność. Bezczelność tego planu nie mieściła się w niemieckiej mentalności. Piechowski był człowiekiem młodym i energicznym. Miał wiele pomysłów, by wydostać się poza druty. Potrafił również zachować spokój w dramatycznych i nerwowych sytuacjach, jakich w obozie nigdy nie brakowało. Dla dopełnienia obrazu dodajmy, że plan ucieczki zaaprobował ówczesny szef ruchu oporu w Auschwitz, rotmistrz Witold Pilecki i potem opisał zdarzenie w szczegółowym meldunku dla swoich przełożonych z Armii Krajowej.

Kim był człowiek, w którego głowie powstał tak zuchwały plan ucieczki z obozowego piekła? Urodził się w 1919 roku w miejscowości Rajkowy. Przed wojną działał w harcerstwie. W listopadzie 1939 roku postanowił uciec na Słowację i przedostać się do Francji, gdzie powstawała w tym czasie armia polska. Jak wielu młodych Polaków żyjących w okupowanym kraju wcale nie myślał biernie oczekiwać dalszego rozwoju wypadków wojennych, dla nas wyjątkowo do tej pory niekorzystnych. Niestety, wyprawa się nie powiodła. Aresztowany przez Niemców, więziony był w Baligrodzie, Sanoku, a na koniec w Krakowie na Montelupich, skąd 20 czerwca 1940 roku wywieziono go drugim transportem do świeżo powstałego obozu w Auschwitz, dlatego otrzymał tak niski numer: 918.

Skrajnie wycieńczony, pracował przy rozbudowie obozu. Była to robota ponad siły. Obawiał się, że tego nie przetrwa, i wtedy bardzo pomógł mu niemiecki więzień kryminalny niejaki Otto Kuessel, który widząc, co się dzieje, tylko znanymi sobie kanałami obozowymi załatwił młodemu Polakowi lżejszą pracę w magazynie, by tam przyszedł do siebie. Niebawem okazało się, że zatrudnienie w tym miejscu stwarza niepowtarzalną szansę zorganizowania nietypowej ucieczki z obozu, która może się udać i kompletnie wyprowadzić Niemców w pole. W Auschwitz Piechowski należał do świadków wydarzenia, które przeszło potem do historii drugiej wojny światowej, a mianowicie był uczestnikiem tego dramatycznego apelu, podczas którego o. Maksymilian Kolbe, obecnie święty, ofiarował swoje życie za ocalenie innego więźnia, Franciszka Gajowniczka, wyznaczonego podczas selekcji na śmierć.

Po udanej ucieczce z Oświęcimia Piechowski do końca wojny walczył w leśnych oddziałach AK. Był dwukrotnie ranny. W Polsce komunistycznej miał status, zgodnie z ówczesną propagandą, „zaplutego karła reakcji”. Z tego powodu interesował się nim w okresie stalinowskim UB. Aresztowany przez tzw. władzę ludową, otrzymał wyrok dziesięciu lat więzienia. Miał za sobą bardzo ciężkie śledztwo. Na wolność wyszedł po siedmiu latach. Skończył Politechnikę Gdańską. Przez wiele lat pracował jako inżynier w Stoczni Gdańskiej, zakładzie, który stał się symbolem polskiego oporu wobec systemu komunistycznego w Polsce. Napisał i opublikował wspomnienia Byłem numerem.

Na temat jego przeżyć podczas drugiej wojny światowej Marek Tomasz Pawłowski nakręcił film biograficzny zatytułowany Uciekinier. Drugi film dokumentalny o Piechowskim powstał w BBC i wtedy stał się on postacią dobrze znaną i rozpoznawalną również poza Polską. Brytyjska piosenkarka Katy Carr poświęciła Polakowi jeden ze swoich utworów, który znalazł się w albumie Coquette. Nosi tytuł Kommander’s Car. Piechowski wiele razy występował w audycjach radiowych i telewizyjnych poświęconych najnowszej historii Polski.

Organizator i główny wykonawca spektakularnej ucieczki czwórki więźniów z niemieckiego obozu Auschwitz dożył bardzo sędziwego wieku. Zmarł w Gdańsku 15 grudnia 2017 roku w dziewięćdziesiątym ósmym roku życia.

Byłem numerem…
historie z Auschwitz.

oprac. Kazimierz Piechowski,
Wydawnictwo Sióstr Loretanek,
Warszawa 2004, s. 288.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.