Dla Le
Czas jednościenny chciałby ogon
smukły i w łusce.
Ale się zderzy czołem w czoło, zobaczy siebie młodo
wśród melonów i liczi oraz złotych winogron
na targu przy rogu Pileckiego i Gandhi.
Są tu kiście twojego powietrza. Drobna
Artemis za ladą nie chce reszty; świat się nie zawali –
mówi. Zawali się – mówię.
Obcina liście.
