12/2021

Adam Ziemianin

Z Kawafisa czyli do staruszka jesień przyszła i w kawiarni go zastała w środku maja

Bywa że jestem

Jak zwiędły staruszek

Z wiersza Kawafisa

Który do kawiarni

Dyskretnie zawitał

Udało mu się wyrwać

Ze swej samotni czyli

Z bloku na piętrze

Zanim tu przybył

Zostawił na balkonie

Dwa szczęśliwe gołębie

Niech pogruchają sobie

Bo są w siódmym niebie

W kawiarni jest przytulnie

A po płycie długogrającej

Wędruje dość monotonnie

Samotna gramofonowa igła

Na płycie odbija się słońce

I środek maja zachwyca

A on przy kawie czuwa

Później jakby zasypiał

Nawet chyba nie dlatego

Że pandemia przyszła

To samotna starość

Uparcie w nim drzemie

I stara się rozpychać

Choć wiosna wszędzie

I czasem śni mu się

Że właśnie zasnął

Samotny jak palec

Na swym pogrzebie

I na katafalku leży

W pustym kościele

Pachnie kadzidłem

Czarną jak noc kawą

Marszem żałobnym

I smutnym Chopinem

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.