A samoloty od zdrajcy, jak się ich pozbyłem? Może tak: zaprosiłem kolegów z klasy. Tylko najlepszych: Błażej Cegiołka spod 131, Filip Szymaszek spod 127, Michał Wojciechowski i Szymon Ziebert z małych bloczków. Przyszła też Karolina Skąpska spod 138 i przyprowadziła ze sobą Magdę Skałecką, 134. Zaprosiłem ich wszystkich na rozwalanie samolotów od zdrajcy, poprosiłem, żeby mi pomogli. Wytłumaczyli swoim rodzicom, że trzeba mi pomóc rozwalać samoloty, które dał mi zdrajca, do którego uciekła moja mama Kramerowa, więc wszyscy rodzice się zgodzili, bo należała mi się pomoc, bo jej potrzebowałem.
Mój tata nie wrócił jeszcze z pracy. Przed przyjściem kolegów i koleżanek wszystko przygotowałem, zdjąłem samoloty z szafy i z półki i postawiłem na dywanie. Założyłem moje najlepsze, niemieckie tenisówki. Nie powinno się chodzić po domu w butach, ale trudno, w tej akcji były niezbędne. Prosiłem zresztą wszystkich, żeby nie ściągali butów. Nie przyszli wszyscy razem, trochę to trwało, zanim byliśmy w komplecie. Ci, co pojawili się pierwsi, usiedli na moim tapczanie: Błażej, Filip i Szymon. Michał stanął pod ścianą, razem ze mną. Karolina i Magda weszły na końcu i już nigdzie nie musiały stawać, bo krzyknąłem: – Teraz!, i wszyscy zaczęliśmy skakać po samolotach od zdrajcy. Rozwaliliśmy je błyskawicznie, ale skakaliśmy dłużej, bardzo długo, już po tych rozwalonych. Dobrze nam się skakało.
Potem Szymon zapytał, czy go lubiłem. Czy lubiłem zdrajcę. Tak, trochę go lubiłem, nie da się ukryć, ale teraz go nienawidzę. Karolina zapytała, czy ciągle kocham moją mamę, to odpowiedziałem, że nie, że jej nienawidzę, bo jest jeszcze gorszą zdrajczynią. Błażej zapytał, czy nie szkoda mi samolotów. Nie, nie szkoda. Szymon zapytał, czy jeszcze coś dostałem od zdrajcy, czy mamy jeszcze coś do rozwalenia. Nie. Ale zaraz, mamy jeszcze szachy, których dotykał zdrajca, i karty do tysiąca, w które grali we trójkę. Poprosiłem, żeby poczekali, i pobiegłem do salonu. Szachy znalazłem, były w kredensie, jak zawsze. Kart nie było nigdzie. Filip powiedział, że na miejscu mojego taty spaliłby te karty, a Szymon Ziebert zawyrokował, że pewnie dlatego ich nie ma. Szachów nie dało się rozwalić. Błażej mówił, że powinniśmy zniszczyć tylko te, którymi grał zdrajca. Czy zdrajca grał czarnymi? Nie, to nie tak, wytłumaczyłem mu, oni zawsze na początku losowali i to różnie wychodziło. Karolina zaproponowała, że wyrzucimy szachy przez okno, ale nie, nie zgodziłem się, pamiętałem, co było z kanapkami, których tak się pozbyłem. Filip znalazł rozwiązanie: weźmie je do siebie i zawiezie do dziadka, który ma piec, i spalą je w piecu. Dziadek Filipa zrozumie, jak się dowie o zdrajcy i o tym, co zdrajca zrobił.
Na dywanie w moim pokoju pełno było pokruszonych kawałków samolotów. Odkurzacz akurat nam się zepsuł, ale trochę je zgarnąłem zmiotką, a trochę wyzbierałem ręką. Wylądowały w koszu, który przez nie zrobił się pełny. Tata wrócił z pracy i wyrzucił śmieci, nic nie powiedział, nie był na mnie zły.
